Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

BOGACTWO EWANGELII ŚW. JANA (20)

UWIERZENIE JEZUSOWI WARUNKIEM WTAJEMNICZENIA

KS. PRAŁAT PROF. DR HAB. EDWARD STANIEK

Uczo­nym w Piśmie, do któ­rych Niko­dem nale­żał, Jezus sta­wiał wyso­kie wyma­ga­nia. Mówi więc z nim na takim pozio­mie, że ten nie tyl­ko nie­wie­le rozu­mie, ale się dzi­wi temu, co Jezus mu powie­dział: „Nie dziw się, że powie­dzia­łem ci: Trze­ba wam się powtór­nie naro­dzić. Wiatr wie­je tam, gdzie chce, i szum jego sły­szysz, lecz nie wiesz, skąd przy­cho­dzi i dokąd podą­ża. Tak jest z każ­dym, któ­ry naro­dził się z Ducha”. W odpo­wie­dzi rzekł do Nie­go Niko­dem: „Jak­żeż to się może stać?”. Odpo­wia­da­jąc na to rzekł mu Jezus: „Ty jesteś nauczy­cie­lem Izra­ela, a tego nie wiesz? Zapraw­dę, zapraw­dę, powia­dam ci, że to mówi­my, co wie­my, i o tym świad­czy­my, cośmy widzie­li, a świa­dec­twa nasze­go nie przyj­mu­je­cie. Jeże­li wam mówię o tym, co jest ziem­skie, a nie wie­rzy­cie, to jak­żeż uwie­rzy­cie temu, co wam powiem o spra­wach nie­bie­skich?” (J 3,7–12). Tłu­ma­cze­nie nowych naro­dzin otwie­ra­ło przed Niko­de­mem coraz szer­sze per­spek­ty­wy, w któ­rych cho­dzi­ło o dzia­ła­nie Boga w ser­cu czło­wie­ka i w Jego Koście­le. Jezus odsła­nia tajem­ni­cę dzia­ła­nia Ducha Świę­te­go, porów­nu­jąc Go do wia­tru, sygna­li­zu­jąc nastę­pu­ją­ce zja­wi­ska: da się sły­szeć jego szum i doświad­czyć jego podmu­chu. Są jed­nak dwie nie­wia­do­me: skąd przy­cho­dzi i dokąd zdą­ża. Czło­wiek oddy­cha­ją­cy Duchem Świę­tym jest zatem dostrze­gal­ny dla innych jako dziw­ne zja­wi­sko. Nie jest zna­na przy­czy­na jego zacho­wa­nia, ani cel, do któ­re­go zdą­ża. Mamy zatem do czy­nie­nia z tajem­ni­cą. Dla Niko­de­ma taką tajem­ni­cą był sam Jezus. Poja­wił się nagle, a wie­dzia­no tyl­ko tyle, że pocho­dzi z Naza­re­tu i jest synem cie­śli. Nikt nie wie­dział, do jakie­go celu zmie­rza całe Jego dzia­ła­nie. Podob­nie jest ze wszyst­ki­mi, któ­rzy zaczy­na­ją oddy­chać Duchem Świę­tym. Ludzie dzi­wią się ich posta­wie, nie rozu­mie­ją jej, naj­czę­ściej świę­tość tych osób ujaw­ni się dopie­ro po ich śmier­ci. Naro­dze­ni z Ducha Świę­te­go dla świa­ta są zawsze nie­spo­dzian­ką, któ­rej sami nie rozu­mie­ją. Jezu­so­wi zale­ży na tym, aby Niko­dem to dostrzegł. On cią­gle upie­rał się przy zro­zu­mie­niu. Jezu­sa dzi­wi ta nie­umie­jęt­ność Niko­de­ma i jego kole­gów po fachu. Jako nauczy­cie­le Izra­ela, win­ni to wie­dzieć. Wszyst­ko jed­nak spro­wa­dza­ło się do tego, że nie wie­rzy­li Jezu­so­wi. Wia­ra daje zro­zu­mie­nie, a nie odwrot­nie. Tak jest do dnia dzi­siej­sze­go. Wie­lu nie wie­rzy, bo nie rozu­mie. Tym­cza­sem tyl­ko ten, kto uwie­rzy, zro­zu­mie. Wta­jem­ni­cze­nie jest opar­te na akcie wia­ry Jezu­so­wi jako Syno­wi Boga. Trze­ba prze­sta­wić swo­je myśle­nie na Jego. Doko­nu­je się to aktem zawie­rze­nia Jemu,
a nie swo­je­mu rozu­mo­wi. Żyje­my w świe­cie, któ­ry przyj­mu­je tyl­ko to, co rozu­mie. Jezus wzy­wa do przy­ję­cia tego, cze­go nie rozu­mie­my, czy­li do pój­ścia za Nim i naśla­do­wa­nia Go, bo tyl­ko wte­dy moż­na zro­zu­mieć zarów­no Jego, jak i to, co mówi. Akt zaufa­nia jest kamie­niem węgiel­nym miło­ści. Miłość to nowy spo­sób pozna­nia. Jezus, będąc na zie­mi, dosko­na­li ten spo­sób, a nie zaj­mu­je się pozna­niem nauko­wym, z jakim obec­nie mamy do czy­nie­nia na wyż­szych uczel­niach oraz w szko­łach. To, czym one żyją, to tyl­ko mała garść praw­dy – i to wyłącz­nie o świe­cie widzial­nym – jaką żyje Jezus. Nauka nie zna Boże­go tle­nu, a Jezus nim oddy­cha.