Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Z NAUCZANIA OJCA ŚWIĘTEGO

PRZECIWNOŚCI NADZIEI TRZEBA ZWALCZAĆ MODLITWĄ!

Frag­men­ty kate­che­zy Ojca Świę­te­go Fran­cisz­ka, wygło­szo­nej pod­czas audien­cji ogól­nej na pla­cu św. Pio­tra w Waty­ka­nie, 27 wrze­śnia br.

Fot. L’Osservatore Roma­no

Dro­dzy bra­cia i sio­stry!
W tym okre­sie mówi­my o nadziei. A dzi­siaj chciał­bym się z wami zasta­no­wić nad kwe­stią wro­gów nadziei. Nadzie­ja bowiem, podob­nie jak każ­de dobro na tym świe­cie, ma nie­przy­ja­ciół. Jak wszel­kie dobra na świe­cie ma swo­ich wro­gów. (…) Nadzie­ja nie jest cno­tą osób sytych. Dla­te­go wła­śnie ludzie ubo­dzy są pierw­szy­mi nio­są­cy­mi nadzie­ję. I w tym sen­sie może­my powie­dzieć, że ubo­dzy, a tak­że żebrzą­cy są pro­ta­go­ni­sta­mi dzie­jów. Bóg ich potrze­bo­wał, aby przyjść na świat: Józe­fa i Maryi, paste­rzy z Betle­jem. W noc Boże­go Naro­dze­nia świat spał, roz­ło­żo­ny w wie­lu naby­tych pew­no­ściach. Ale ludzie pokor­ni przy­go­to­wy­wa­li w ukry­ciu rewo­lu­cję dobro­ci. Byli bied­ni we wszyst­kim, nie­któ­rzy uno­si­li się tuż nad gra­ni­cą prze­ży­cia, ale byli boga­ci w naj­cen­niej­sze dobro ist­nie­ją­ce na świe­cie, to zna­czy pra­gnie­nie zmia­ny. Cza­sem fakt otrzy­ma­nia już wszyst­kie­go od życia jest nie­szczę­ściem. Pomy­śl­cie o mło­dym czło­wie­ku, któ­ry nie nauczył się cno­ty ocze­ki­wa­nia i cier­pli­wo­ści, któ­ry w nic nie musiał wkła­dać wysił­ku (…) – nicze­go już nie pra­gnie. To naj­gor­sza kara. Zamknąć drzwi dla pra­gnień, dla marzeń. Wyglą­da jak mło­dy czło­wiek, ale w jego ser­cu już zapa­dła jesień. To mło­dzi pogrą­że­ni w jesie­ni. Pust­ka duszy jest naj­gor­szą prze­szko­dą dla nadziei. Od tego zagro­że­nia nikt nie jest wol­ny, gdyż poku­sy prze­ciw nadziei mogą przy­tra­fić się tak­że wów­czas, gdy podą­ża­my dro­gą życia chrze­ści­jań­skie­go. Sta­ro­żyt­ni mni­si prze­strze­ga­li przed jed­nym z naj­gor­szych nie­przy­ja­ciół zapa­łu, jakim jest „demon połu­dnia”, któ­ry towa­rzy­szy życiu zaan­ga­żo­wa­ne­mu. (…) Ta poku­sa nas zaska­ku­je, gdy spo­dzie­wa­my się tego naj­mniej: dni sta­ją się mono­ton­ne i nud­ne, już żad­na war­tość nie zda­je się war­ta tru­du. (…) Kie­dy to się zda­rza, chrze­ści­ja­nin wie, że taką sytu­ację trze­ba zwal­czać, nigdy nie pod­da­wać się jej bier­nie. Bóg nas stwo­rzył do rado­ści i szczę­ścia, a nie byśmy dusi­li się w myślach melan­cho­lij­nych. Dla­te­go waż­ne jest strze­że­nie swe­go ser­ca, prze­ciw­sta­wia­jąc się poku­som nie­szczę­ścia, któ­re z pew­no­ścią nie pocho­dzą od Boga. A tam, gdzie nasze siły jawi­ły­by się sła­be i wal­ka z lękiem szcze­gól­nie cięż­ka, zawsze może­my ucie­kać się do imie­nia Jezu­sa. Może­my powta­rzać tę pro­stą modli­twę, któ­rej śla­dy znaj­du­je­my tak­że w Ewan­ge­lii, a któ­ra sta­ła się pod­sta­wą wie­lu chrze­ści­jań­skich tra­dy­cji ducho­wych: „Panie Jezu Chry­ste, Synu Boga żywe­go, zmi­łuj się nade mną grzesz­ni­kiem”. (…) To modli­twa nadziei, gdyż zwra­cam się do Tego, któ­ry może drzwi otwo­rzyć na oścież, roz­wią­zać pro­blem i spra­wić, bym spo­glą­dał na per­spek­ty­wę, per­spek­ty­wę nadziei. Ale bra­cia i sio­stry, nie wal­czy­my sami z roz­pa­czą. Jeśli Jezus zwy­cię­żył świat, to może On tak­że poko­nać w nas to wszyst­ko, co sprze­ci­wia się dobru. Jeśli Bóg jest z nami, to nikt nie ukrad­nie nam tej cno­ty, któ­rej abso­lut­nie potrze­bu­je­my do życia. Nikt nam nie ukrad­nie nadziei. I idź­my naprzód!