Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

BOGACTWO EWANGELII ŚW. JANA (21)

BÓG UMIŁOWAŁ ŚWIAT

KS. PRAŁAT PROF. DR HAB. EDWARD STANIEK

Jezus świad­czy o tym, co widział w nie­bie, jako Syn Boga. Na zie­mi sam sie­bie nazy­wa Synem Czło­wie­czym, w któ­re­go nie trze­ba było wie­rzyć, bo każ­dy mógł go dotknąć, zjeść z Nim posi­łek, poroz­ma­wiać. W tego, kogo widzi­my, wie­rzyć
nie trze­ba. Jezus oświad­cza Niko­de­mo­wi,
że On jest świad­kiem real­ne­go świa­ta, tęt­nią­ce­go życiem Bożym. Zazna­cza jed­nak, że nawet Jego wypo­wie­dzi o docze­sno­ści nie są przyj­mo­wa­ne. Sta­wia pyta­nie: Jeśli wam mówię o tym, co ziem­skie, a nie wie­rzy­cie, to jak­żeż uwie­rzy­cie
temu, co wam powiem o spra­wach nie­bie­skich? Dzi­wi to, że wie­dząc w jak małym stop­niu Go rozu­mie­ją i wie­rzą w Nie­go, Jezus prze­ka­zu­je Niko­de­mo­wi, na zasa­dzie wta­jem­ni­cza­nia, praw­dy szo­ku­ją­co wiel­kie: I nikt nie wstą­pił do nie­ba, oprócz Tego, któ­ry z nie­ba zstą­pił – Syna Czło­wie­cze­go. A jak Moj­żesz wywyż­szył węża na
pusty­ni, tak potrze­ba, by wywyż­szo­no Syna Czło­wie­cze­go, aby każ­dy, kto w Nie­go wie­rzy,
miał życie wiecz­ne. Tak bowiem Bóg umi­ło­wał świat, że Syna swe­go Jed­no­ro­dzo­ne­go
dał, aby każ­dy, kto w Nie­go wie­rzy, nie zgi­nął, ale miał życie wiecz­ne. (J 3,13–16).
Syn Czło­wie­czy zstą­pił z nie­ba i do nie­go wró­cił. Nie jest On tyl­ko pro­ro­kiem,
On zstą­pił od Boga Ojca. W tych sło­wach Niko­dem dowia­du­je się, kim jest Jezus. (Jan
nawie­dził nie­bo i tam z Nim roz­ma­wiał). Kolej­na praw­da doty­czy celu Jego
przyj­ścia na zie­mię. Jezus odsła­nia tajem­ni­cę swo­jej śmier­ci, zapo­wie­dzia­nej w wyda­rze­niu, jakie mia­ło miej­sce na pusty­ni, gdy Izra­eli­tów śmier­tel­nie kąsa­ły węże. Mie­dzia­ny wąż, usta­wio­ny przez Moj­że­sza na palu, zapo­wia­dał Jezu­sa. Kto spoj­rzał
na tego węża zosta­wał uzdro­wio­ny, czy­li ura­to­wa­ny od śmier­ci. Jezus mówi, że trze­ba,
aby Jego wywyż­szo­no na palu, a każ­dy, kto spoj­rzy z wia­rą na Nie­go zosta­nie
obda­rzo­ny życiem wiecz­nym, czy­li będzie już na wie­ki oddy­chał tle­nem Bożym.
To zade­cy­do­wa­ło, że Niko­dem i Józef z Ary­ma­tei pre­cy­zyj­nie odczy­ta­li miej­sce
śmier­ci Jezu­sa, a był nim pal wbi­ty na Gol­go­cie. Józef przy­go­to­wał bli­sko tego
pala grób. Pod koniec życia Jezu­sa, Niko­dem coraz głę­biej odkry­wał praw­dy, w jakie
wta­jem­ni­czył go Mistrz z Naza­re­tu. Naj­bar­dziej zdu­mie­wa­ją­ce zda­nie usły­szał Niko­dem z ust Jezu­sa: Tak Bóg umi­ło­wał świat, że Syna swe­go Jed­no­ro­dzo­ne­go dał, aby każ­dy, kto w Nie­go wie­rzy, nie zgi­nął, ale miał życie wiecz­ne. Jezus odsła­nia tajem­ni­cę nie­skoń­czo­nej
miło­ści Ojca Nie­bie­skie­go, któ­ry swe­go Jed­no­ro­dzo­ne­go Syna dał na krzyż, czy­li
na pal, aby wie­rzą­cy w Nie­go mie­li życie wiecz­ne. Jan rozu­mie te sło­wa, bo w swo­im
Liście napi­sał: Bóg jest Miło­ścią. Niko­dem sta­nął przed kolej­ny­mi drzwia­mi wta­jem­ni­cze­nia w Boga jako Miłość i w spo­sób jej obja­wie­nia na Gol­go­cie. Była to zapo­wiedź tego, że akt wia­ry w Jezu­sa nie będzie łatwy, ale wyjąt­ko­wo trud­ny, bo trze­ba będzie dostrzec w Nim i uznać Jed­no­ro­dzo­ne­go Syna Boże­go. W tak zhań­bio­nym, trud­no nawet dostrzec czło­wie­ka.