Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

SŁOWA KAPŁANA

IDŹCIE I GŁOŚCIE (44)

BP JAN SZKODOŃ BISKUP POMOCNICZY

Uczo­ny w Pra­wie zapy­tał Pana Jezu­sa: Nauczy­cie­lu, któ­re przy­ka­za­nie w Pra­wie jest naj­więk­sze? On mu odpo­wie­dział: Będziesz miło­wał Pana Boga swe­go całym swo­im ser­cem, całą swo­ją duszą i całym swo­im umy­słem… Dru­gie podob­ne jest do nie­go: Będziesz miło­wał swe­go bliź­nie­go jak sie­bie same­go” (Mt 22,36– 9). Mię­dzy miło­ścią Boga a miło­ścią dru­gie­go czło­wie­ka jest ści­sła więź i ści­sła zależ­ność. Jeśli kocha­my Boga, czci­my Go i jeste­śmy posłusz­ni Jego woli, wte­dy sza­nu­je­my bliź­nie­go, widzi­my w nim obraz Boży, dziec­ko Boże. Pamię­ta­my, że Syn Boży umarł za wszyst­kich ludzi, aby im dać zba­wie­nie. Pan Jezus zapo­wie­dział, że na Sądzie Osta­tecz­nym wypo­wie sło­wa: „Cokol­wiek uczy­ni­li­ście jed­ne­mu z bra­ci moich naj­mniej­szych, Mnie­ście uczy­ni­li” (Mt 25,40). W bliź­nim, w rodzi­cach, współ­mał­żon­ku, w dziec­ku, któ­rym Bóg dał życie we współ­pra­cy z sobą, odkry­wa­my Chry­stu­sa. Od Boga otrzy­mu­je­my ducho­wą siłę, aby miłość była „cier­pli­wa, łaska­wa…”, taka, któ­ra „nie uno­si się pychą, wszyst­ko prze­trzy­ma” (1 Kor 13,4–7). „Każ­dy, kto postę­pu­je nie­spra­wie­dli­wie, nie jest z Boga, jak i ten, kto nie miłu­je swe­go bra­ta” (1 J 3,10)… „Kto nie miłu­je, trwa w śmier­ci” (1 J 3,14). Dość czę­sto mał­żon­ko­wie, szcze­gól­nie mło­dzi, mówią: „nie czu­je­my potrze­by modli­twy, spo­wie­dzi, Mszy świę­tej. Kocha­my się i to nam wystar­czy”. Ale sły­szy­my też, nie­raz już po kil­ku latach wspól­ne­go życia: „była miłość, zamiesz­ka­li­śmy razem, nawet wzię­li­śmy ślub kościel­ny. Teraz czu­je­my się dla sie­bie coraz bar­dziej obcy. Nie ma sen­su dalej się męczyć”. Przy­czy­ny takiej sytu­acji są róż­ne. Gdy swo­je życie, gdy życie mał­żeń­skie i rodzin­ne łączy się z wia­rą, modli­twą, sakra­men­ta­mi, wte­dy Bóg jest świa­tłem i źró­dłem siły do prze­ba­cze­nia, pojed­na­nia, zaczy­na­nia od nowa. Wia­ra przy­po­mi­na odpo­wie­dzial­ność za dzie­ci, ich wycho­wa­nie, za zba­wie­nie współ­mał­żon­ka. Wia­ra w Bożą obec­ność, w życie wiecz­ne, pro­wa­dzi do czło­wie­ka. Wspól­ne życie w rodzi­nie, rado­ści, poraż­ki, znie­chę­ce­nie, nadzie­ja – pro­wa­dzą, win­ny pro­wa­dzić do Chry­stu­sa i do Mat­ki Naj­święt­szej. „Cza­sem zacho­wu­je­my się jak kon­tro­le­rzy łaski, a nie jak ci, któ­rzy ją prze­ka­zu­ją. Kościół jed­nak… jest ojcow­skim domem, gdzie jest miej­sce dla każ­de­go z jego trud­nym życiem” (Ojciec Świę­ty Fran­ci­szek, adhor­ta­cja Amo­ris laeti­tia – „O miło­ści w rodzi­nie”, p. 310).
Pro­po­zy­cja reflek­sji
Roz­wa­żę na modli­twie, poroz­ma­wiam na temat: dla­cze­go nie wol­no roz­ry­wać ści­słej wię­zi z Bogiem i reali­za­cji powo­ła­nia do życia rodzin­ne­go.