Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

TYDZIEŃ LITURGICZNY

TRZYDZIESTY TYDZIEŃ ZWYKŁY 30 X – 4 XI 2017

PONIEDZIAŁEK

Rz 8,12–17; Łk 13,10–17
Sło­wo Boże: Jezus nauczał w sza­bat  jed­nej z syna­gog. A była tam kobie­ta, któ­ra od osiem­na­stu lat mia­ła ducha nie­mo­cy: była pochy­lo­na i nie mogła się wypro­sto­wać. Gdy Jezus ją zoba­czył, przy­wo­łał ją i rzekł do niej: „Nie­wia­sto, jesteś wol­na od swej nie­mo­cy”. Poło­żył na nią ręce, a natych­miast wypro­sto­wa­ła się… Dłu­go cze­ka­ła na uzdro­wie­nie. Po osiem­na­stu latach znie­wo­le­nia przez złe­go ducha jed­nym sło­wem Pana zosta­ła uwol­nio­na. Czy Bóg nie mógł wcze­śniej oka­zać jej swe­go miło­sier­dzia? Tego nie wie­my i nigdy już nie pozna­my odpo­wie­dzi na to pyta­nie. Ale war­to zauwa­żyć, że choć kobie­ta tę łaskę uzdro­wie­nia otrzy­ma­ła po wie­lu latach, to prze­cież wca­le przez ten czas nie była pozba­wio­na pomo­cy Bożej. Sko­ro była w syna­go­dze, to zna­czy zacho­wa­ła łaskę wia­ry i modli­twy. Tak­że łaskę cier­pli­we­go ocze­ki­wa­nia na Pana. I to zde­cy­do­wa­ło o uzdro­wie­niu.
WTOREK
Rz 8,18–25; Łk 13,18–21
Sło­wo Boże: Do cze­go podob­ne jest kró­le­stwo Boże i z czym mam je porów­nać? Podob­ne jest do ziarn­ka gor­czy­cy, któ­re ktoś wziął i posiał w swo­im ogro­dzie. Wyro­sło i sta­ło się wiel­kim drze­wem, tak że pta­ki pod­nieb­ne zagnieź­dzi­ły się na jego gałę­ziach. Aby opo­wie­dzieć o dzia­ła­niu Boga w ludz­kim ser­cu, Jezus chęt­nie posłu­gi­wał się obra­za­mi. Nie­raz doty­ka­my takiej rze­czy­wi­sto­ści, któ­rą trud­no opi­sać wprost pre­cy­zyj­nym języ­kiem. Nic zatem dziw­ne­go, że Pan się­ga po meta­fo­ry. Opi­su­jąc kró­le­stwo Boże i jego nie­zwy­kły dyna­mizm, zdol­ność do roz­wo­ju, się­ga po obraz gor­czycz­ne­go ziar­na. Nie­po­zor­ne na począt­ku, daje wzrost i z cza­sem poja­wia się ogrom­na rośli­na. A czyż Bóg nie przez tak pro­ste dzia­ła­nie, jak gło­sze­nie sło­wa czy też sło­wo żar­li­wej modli­twy, doko­nu­je wiel­kich dzieł?

ŚRODA

Ap 7,2–4.9–14; 1 J 3,1–3; Mt 5,1–12a
UROCZYSTOŚĆ WSZYSTKICH ŚWIĘTYCH
Sło­wo Boże: Bło­go­sła­wie­ni ubo­dzy w duchu… Bło­go­sła­wie­ni, któ­rzy się smu­cą… Bło­go­sła­wie­ni cisi… Bło­go­sła­wie­ni, któ­rzy łak­ną i pra­gną spra­wie­dli­wo­ści… Bło­go­sła­wie­ni miło­sier­ni… Bło­go­sła­wie­ni czy­ste­go ser­ca… Bło­go­sła­wie­ni, któ­rzy cier­pią prze­śla­do­wa­nie dla spra­wie­dli­wo­ści… Od nie­mal dwóch tysię­cy lat chrze­ści­ja­nie słu­cha­ją wie­lo­krot­nie bło­go­sła­wieństw wypo­wie­dzia­nych przez Jezu­sa, a jed­nak wyda­je się, że wie­lu wie­rzą­cych pozo­sta­je w wyraź­nym dystan­sie wobec tego, co mówi Pan, zacho­wu­jąc wyczu­wal­ne nie­do­wie­rza­nie z nie­ujaw­nia­nym pyta­niem? Czy to w ogó­le moż­li­we? Tym­cza­sem
Zba­wi­ciel zawsze dotrzy­my­wał sło­wa i nadal dotrzy­mu­je. Gdy dziś do nas mówi swe bło­go­sła­wień­stwa-obiet­ni­ce, z pew­no­ścią i wobec nas dotrzy­ma sło­wa. Uwierz­my, obiet­ni­ce będą speł­nio­ne.
.

CZWARTEK

Mdr 3,1–6.9; 2 Kor 4,14–5,1; J 14,1–6
Wspo­mnie­nie Wszyst­kich Wier­nych Zmar­łych
Sło­wo Boże: Niech się nie trwo­ży ser­ce wasze. Wie­rzy­cie w Boga? I we Mnie wierz­cie. W domu Ojca mego jest miesz­kań wie­le. Gdy­by tak nie było, to bym wam powie­dział. Idę prze­cież przy­go­to­wać wam miej­sce. A gdy odej­dę i przy­go­tu­ję wam miej­sce, przyj­dę powtór­nie i zabio­rę was do sie­bie. Dom Ojca w nie­bie – tam jest przy­go­to­wa­ne dla nas miesz­ka­nie. To tam jest naj­wła­ściw­szy adres nasze­go sta­łe­go poby­tu. Nie wol­no o nim zapo­mnieć, trze­ba go potrak­to­wać cał­kiem na serio. Bo ten adres nie jest meta­fo­rą ku pokrze­pie­niu serc. To sło­wo kolej­nej i waż­nej obiet­ni­cy Jezu­sa i dla­te­go war­to pro­stą wia­rą je przy­jąć. War­to myśleć z miło­ścią o tym domu, tak­że o tych, któ­rzy tam już zaję­li swe miej­sce; o tych, któ­rzy wciąż do nie­go zmie­rza­ją, mimo że prze­kro­czy­li już gra­ni­cę śmier­ci. War­to z miło­ścią myśleć o domu Ojca.

PIĄTEK

Rz 9,1–5; Łk 14,1–6
Sło­wo Boże: Wte­dy Jezus zapy­tał uczo­nych w Pra­wie i fary­ze­uszów: „Czy wol­no w sza­bat uzdra­wiać, czy też nie?”. Lecz oni mil­cze­li. On zaś dotknął go, uzdro­wił i odpra­wił. A do nich rzekł: „Któż z was, jeśli jego syn albo wół wpad­nie do stud­ni, nie wycią­gnie go zaraz, nawet w dzień sza­ba­tu?”. Znów mało kom­for­to­wa sytu­acja: trze­ba się opo­wie­dzieć: jestem za zacho­wa­niem sza­ba­tu (nara­żam się cho­rej oso­bie i wie­lu innym, któ­rzy dotknię­ci cier­pie­niem marzą o uzdro­wie­niu), albo jestem za uzdro­wie­niem (co ozna­cza zła­ma­nie przy­ka­za­nia gor­li­wie przez wie­lu wypeł­nia­ne­go, bo jest dzień sza­ba­tu). Tak oto na kon­kret­nym  przy­kła­dzie Jezus uczy, że lega­lizm nie jest miły Bogu (co nie zna­czy, że pochwa­la lek­ce­wa­że­nie przy­ka­zań). Wska­zu­je nato­miast, że na pierw­szym miej­scu posta­wić nale­ży mądrą miłość.

SOBOTA

Rz 11,1–2a.11–12.25–29; Łk 14,1.7–11
Sło­wo Boże: Lecz gdy będziesz zapro­szo­ny, idź i usiądź na ostat­nim miej­scu. A gdy przyj­dzie ten, któ­ry cię zapro­sił, powie ci: „Przy­ja­cie­lu, prze­siądź się wyżej”. I spo­tka cię zaszczyt wobec wszyst­kich współ­bie­siad­ni­ków. Każ­dy bowiem, kto się wywyż­sza, będzie poni­żo­ny, a kto się uni­ża, będzie wywyż­szo­ny. Zde­cy­do­wa­na więk­szość ludzi pra­gnie, by coś zna­czyć, by inni doce­nia­li ich wysił­ki, by wyna­gra­dza­li je w widocz­ny spo­sób. To dąże­nie jest w nas głę­bo­ko zako­rze­nio­ne. Tym­cza­sem jak­by na prze­kór temu odru­cho­wi Jezus pro­po­nu­je, by każ­dy zacho­wał w ser­cu poko­rę. Jest to przede wszyst­kim ta posta­wa, w któ­rej ser­ce i umysł zado­wa­la­ją się sta­nem bie­żą­cym. Czło­wiek przyj­mu­je wła­sne ogra­ni­cze­nia i zara­zem świa­dom jest wła­snych osią­gnięć. A gdy spo­ty­ka nas wyróż­nie­nie ze stro­ny innych, nie ma to więk­sze­go wpły­wu na nasze myśle­nie o nas samych.