Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Z NAUCZANIA OJCA ŚWIĘTEGO

NADZIEJAOBLICZU ŚMIERCI

Frag­men­ty kate­che­zy Ojca Świę­te­go Fran­cisz­ka, wygło­szo­nej pod­czas audien­cji ogól­nej na pla­cu św. Pio­tra w Waty­ka­nie, 18 paź­dzier­ni­ka br.

Fot. L’Osservatore Roma­no

Dro­dzy bra­cia i sio­stry!
Dziś chciał­bym zesta­wić chrze­ści­jań­ską nadzie­ję z rze­czy­wi­sto­ścią śmier­ci, któ­rą nasza współ­cze­sna cywi­li­za­cja skłon­na jest coraz bar­dziej eli­mi­no­wać. W ten spo­sób, gdy przy­cho­dzi śmierć do tych, któ­rzy są bli­sko nas lub do nas samych, oka­zu­je się, że jeste­śmy nie­przy­go­to­wa­ni, pozba­wie­ni nawet „alfa­be­tu” odpo­wied­nie­go, by nakre­ślić sen­sow­ne sło­wa wokół jej tajem­ni­cy, któ­ra mimo wszyst­ko trwa. (…) Śmierć uka­zu­je nasze życie. Pozwa­la nam odkryć, że nasze akty pychy, gnie­wu i nie­na­wi­ści były mar­no­ścią. Widzi­my, że nie dość kocha­li­śmy i nie szu­ka­li­śmy tego, co było istot­ne. I prze­ciw­nie, widzi­my to, co zasia­li­śmy napraw­dę dobre­go: uko­cha­ni, dla któ­rych się poświę­ci­li­śmy, a któ­rzy teraz trosz­czą się o nas. Jezus oświe­cił tajem­ni­cę naszej śmier­ci. Swo­ją posta­wą pozwa­la nam, byśmy czu­li się smut­ni, gdy odcho­dzi dro­ga nam oso­ba. Wzru­szył się głę­bo­ko przy gro­bie Łaza­rza, i „zapła­kał” (J 11,35). (…) Jezus modli się do Ojca, źró­dła życia, i naka­zu­je Łaza­rzo­wi wyjść z gro­bu. (…) Jezus sta­wia nas na tej „gra­ni” wia­ry. Mar­cie pła­czą­cej z powo­du śmier­ci bra­ta Łaza­rza prze­ciw­sta­wia świa­tło dogma­tu: „Ja jestem zmar­twych­wsta­niem i życiem. Kto we Mnie wie­rzy, choć­by i umarł, żyć będzie. Każ­dy, kto żyje i wie­rzy we Mnie, nie umrze na wie­ki. Wie­rzysz w to?” (J 17,25–26). Te sło­wa Jezus powta­rza każ­de­mu z nas, za każ­dym razem, gdy śmierć roz­ry­wa tka­ni­nę życia i uczuć. (…) Wszy­scy jeste­śmy mali i bez­rad­ni w obli­czu tajem­ni­cy śmier­ci. Jed­nak­że jak wiel­ką łaską jest to, jeśli w owej chwi­li strze­że­my w ser­cu pło­mie­nia wia­ry! Jezus weź­mie nas za rękę, tak jak wziął za rękę cór­kę Jaira i powtó­rzy zno­wu: „Tali­tha kum”, „Dziew­czyn­ko, mówię ci, wstań!” (Mk 5,41). Powie to nam, każ­de­mu z nas: „Wstań, powstań z mar­twych!”. Zachę­cam was teraz do przy­mknię­cia może oczu i pomy­śle­nia o tej chwi­li, kie­dy przyj­dzie na nas śmierć. Niech każ­dy z nas pomy­śli o swo­jej śmier­ci. Niech sobie wyobra­zi tę chwi­lę,
któ­ra przyj­dzie, kie­dy Jezus weź­mie nas za rękę i powie nam: przyjdź, przyjdź do Mnie! Wstań! Wte­dy skoń­czy się nadzie­ja, a nasta­nie rze­czy­wi­stość. Rze­czy­wi­stość życia. (…) To jest nasza nadzie­ja w obli­czu śmier­ci. Dla ludzi wie­rzą­cych są to drzwi, któ­re otwie­ra­ją się cał­ko­wi­cie. Dla wąt­pią­cych jest to szcze­li­na świa­tła, któ­re sączy się z otwo­ru, któ­ry nie zamknął się cał­ko­wi­cie. Ale dla nas wszyst­kich będzie łaską, kie­dy to świa­tło nas oświe­ci.