Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

BOGACTWO EWANGELII ŚW. JANA (24)

PRZYJACIEL OBLUBIEŃCA

KS. PRAŁAT PROF. DR HAB. EDWARD STANIEK

Jan Ewan­ge­li­sta pisze, że Jezus udzie­lał chrztu, choć nie­co dalej zazna­cza, że nie robił tego oso­bi­ście, lecz Jego ucznio­wie (por. J 4,2). Waż­ne jest rów­nież to, że mia­ło to miej­sce na zie­mi judz­kiej. Było więc dwu pro­ro­ków, któ­rzy naucza­li i chrzci­li. Jeden i dru­gi miał gro­no uczniów. Potem Jezus i ucznio­wie Jego uda­li się do zie­mi judz­kiej. Tam z nimi prze­by­wał i udzie­lał chrztu. Tak­że i Jan był w Ainon, w pobli­żu Salim, udzie­la­jąc chrztu, ponie­waż było tam wie­le wody. I przy­cho­dzi­li [tam] ludzie i przyj­mo­wa­li chrzest. Nie wtrą­co­no bowiem jesz­cze Jana do wię­zie­nia. A powstał spór mię­dzy ucznia­mi Jana a [pew­nym] Żydem w spra­wie oczysz­cze­nia. Przy­szli więc do Jana i powie­dzie­li do nie­go: „Nauczy­cie­lu, oto Ten, któ­ry był z tobą po dru­giej stro­nie Jor­da­nu i o któ­rym ty wyda­łeś świa­dec­two, teraz udzie­la chrztu i wszy­scy idą do Nie­go”. Na to Jan odrzekł: „Czło­wiek nie może otrzy­mać nicze­go, co by mu nie było dane z nie­ba. Wy sami jeste­ście mi świad­ka­mi, że powie­dzia­łem: Ja nie jestem Mesja­szem, ale zosta­łem przed Nim posła­ny” (J 3,22–28). Ucznio­wie Jana Chrzci­cie­la wie­dzie­li, że Ewan­ge­li­sta i Andrzej opu­ści­li ich gro­no i poszli za Jezu­sem. Zanie­po­ko­ił ich jed­nak wzrost popu­lar­no­ści Jezu­sa, i to, że wzra­sta­ła licz­ba Jego słu­cha­czy. Sami ucznio­wie zwra­ca­ją
na to uwa­gę swe­mu mistrzo­wi. Ten odwo­łu­je się do tego, że oświad­czył wyraź­nie, iż on nie jest Mesja­szem. Pięk­nie odsła­nia praw­dę, że jest przy­ja­cie­lem Jezu­sa: Ten, kto ma oblu­bie­ni­cę, jest oblu­bień­cem; a przy­ja­ciel oblu­bień­ca, któ­ry stoi i słu­cha go, dozna­je naj­wyż­szej rado­ści na głos oblu­bień­ca. Ta zaś moja radość doszła do szczy­tu. Potrze­ba, by On wzra­stał, a ja się umniej­szał (J 3,29n). Mamy kolej­ne sło­wa wta­jem­ni­cze­nia. Pierw­szym jest – oblu­bie­niec, dru­gim – przy­jaźń. Oblu­bie­niec jest połą­czo­ny miło­ścią z oblu­bie­ni­cą. Tajem­ni­cę tego związ­ku odsła­nia księ­ga Sta­re­go Testa­men­tu: „Pieśń nad pie­śnia­mi”. Według tego klu­cza Chrzci­ciel okre­śla Jezu­sa. Ta księ­ga jest nasta­wio­na na wta­jem­ni­cze­nie w miłość przed­mał­żeń­ską. Autor, języ­kiem miło­ści, prze­ka­zu­je praw­dę o naj­głęb­szych pra­gnie­niach i uczu­ciach zawar­tych w spo­tka­niu zako­cha­nych. „Pieśń nad Pie­śnia­mi” to obraz miło­ści, jaką Bóg darzy Izra­ela, jaką Jezus darzy swój Kościół, oraz obraz miło­ści duszy do Chry­stu­sa. Tak odczy­ty­wa­li tę księ­gę misty­cy. Kogo Jan Chrzci­ciel dostrze­gał jako oblu­bie­ni­cę Jezu­sa? Na to pyta­nie trud­no odpo­wie­dzieć, ale tak jego ojciec, jak i mat­ka wie­dzie­li o Nowym Ludzie, umi­ło­wa­nym przez Chry­stu­sa. Dru­gie sło­wo wta­jem­ni­cze­nia – przy­ja­ciel. Jan nazy­wa sie­bie przy­ja­cie­lem Jezu­sa i radu­je się, że popu­lar­ność Przy­ja­cie­la
wzra­sta. Sam nato­miast był gotów umniej­szać się, czy­li koń­czyć swe zada­nie, zle­co­ne mu przez Boga. I w wkrót­ce zakoń­czył swo­ją misję, kie­dy został uwię­zio­ny i stra­co­ny przez Hero­da. Te dwa sło­wa wta­jem­ni­czo­nym odsła­nia­ją szczy­ty miło­ści mię­dzy ludź­mi. Jeśli jest to spo­tka­nie męż­czy­zny z kobie­tą, jest to szczyt miłość oblu­bień­ca i oblu­bie­ni­cy. Jeśli spo­tka­nie męż­czy­zny z męż­czy­zną,  lub kobie­ty z kobie­tą, mamy do czy­nie­nia z przy­jaź­nią. Dziś te szczy­ty miło­ści, w któ­rej jest obec­ny Bóg, są obni­ża­ne przez kon­cen­tra­cję uwa­gi na sek­sie i homo­sek­su­ali­zmie. W nich nie ma miło­ści, o któ­rej mówi Ewan­ge­lia.