Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

SŁOWA ŻYCIA

NIEDZIELA: Mdr 6,12–16; 1 Tes 4,13–18; Mt 25,1–13

PRZYPOWIEŚĆ O DZIESIĘCIU PANNACH

Jezus opo­wie­dział swo­im uczniom tę przy­po­wieść: Kró­le­stwo nie­bie­skie podob­ne będzie do dzie­się­ciu panien, któ­re wzię­ły swo­je lam­py i wyszły na spo­tka­nie oblu­bień­ca. Pięć z nich było nie­roz­sąd­nych, a pięć roz­trop­nych. Nie­roz­sąd­ne wzię­ły lam­py, ale nie wzię­ły z sobą oli­wy. Roz­trop­ne zaś razem z lam­pa­mi zabra­ły rów­nież oli­wę w naczy­niach. Gdy się oblu­bie­niec opóź­niał, zmo­rzo­ne snem wszyst­kie zasnę­ły. Lecz o pół­no­cy roz­le­gło się woła­nie: „Oblu­bie­niec idzie, wyjdź­cie mu na spo­tka­nie”. Wte­dy powsta­ły wszyst­kie owe pan­ny i opa­trzy­ły swe lam­py. A nie­roz­sąd­ne rze­kły do roz­trop­nych: „Użycz­cie nam swej oli­wy, bo nasze lam­py gasną”. Odpo­wie­dzia­ły roz­trop­ne: „Mogło­by i nam, i wam nie wystar­czyć. Idź­cie raczej do sprze­da­ją­cych i kup­cie sobie”. Gdy one szły kupić, nad­szedł oblu­bie­niec. Te, któ­re były goto­we, weszły z nim na ucztę wesel­ną i drzwi zamknię­to. W koń­cu nad­cho­dzą i pozo­sta­łe pan­ny, pro­sząc: „Panie, panie, otwórz nam”. Lecz on odpo­wie­dział: „Zapraw­dę powia­dam wam, nie znam was”. Czu­waj­cie więc, bo nie zna­cie dnia ani godzi­ny.
ROZWAŻANIE
Pan­ny ocze­ku­ją­ce na przyj­ście oblu­bień­ca – to meta­fo­ra ludz­kie­go życia. Dys­po­nu­je­my róż­ny­mi dobra­mi. Prze­by­wa­my w gro­nie róż­nych osób. A mimo to wciąż na coś wię­cej cze­ka­my. Przede wszyst­kim jed­nak cze­ka­my na kogoś. Tak już jeste­śmy ukształ­to­wa­ni, że sami sobie nie wystar­cza­my. Do peł­ni nasze­go bycia (do zbu­do­wa­nia peł­ni wła­sne­go czło­wie­czeń­stwa, do osią­gnię­cia peł­ni szczę­ścia) potrze­bu­je­my jesz­cze KOGOŚ. Potrze­bu­je­my czło­wie­ka, potrze­bu­je­my jesz­cze bar­dziej Boga. Nie­ste­ty może się zda­rzyć, że zarów­no to pierw­sze jak i to dru­gie pra­gnie­nie może zostać przez nas ogra­ni­czo­ne, może wręcz zanik­nąć. Jezus przy­po­mi­na, że speł­nie­niem życia nasze­go jest spo­tka­nie z Nim, któ­ry jest Oblu­bień­cem, Panem. A przy­go­to­wa­niem do tego spo­tka­nia jest posta­wa ocze­ki­wa­nia. Pra­gnie­nie, któ­re spra­wi, że u kre­su życia roz­po­zna­my Pana. Dra­mat zaczy­na się wów­czas, gdy to pra­gnie­nie utra­ci­my. Mądrość pole­ga na tym, że zacho­wu­je­my to pra­gnie­nie do koń­ca.

(rs)