Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

TYDZIEŃ LITURGICZNY

TRZYDZIESTY DRUGI TYDZIEŃ ZWYKŁY 13–18 XI 2017

PONIEDZIAŁEK

Rz 11,29–36; Łk 14,12–14
Sło­wo Boże: Uwa­żaj­cie na sie­bie! Jeśli brat twój zawi­ni, upo­mnij go; i jeśli będzie żało­wał, prze­bacz mu. I jeśli­by sie­dem razy na dzień zawi­nił prze­ciw tobie i sie­dem razy zwró­cił­by się do cie­bie, mówiąc: „Żału­ję tego”, prze­bacz mu. Apo­sto­ło­wie pro­si­li Pana: „Dodaj nam wia­ry”. „Uwa­żaj­cie na sie­bie”. To nie jest wezwa­nie do zacho­wa­nia zasad bez­pie­czeń­stwa w życiu codzien­nym. Jezu­so­wi cho­dzi o wraż­li­wość sumie­nia. A ta rodzi się z wia­ry. Sumie­nie roze­zna­je grzech. Lecz to za mało. Win­no tak­że spo­strze­gać moż­li­we skut­ki zła, któ­re mogą zro­dzić się w ser­cach innych. I żeby tych skut­ków nie mno­żyć, Jezus wska­zu­je dro­gę prze­ba­cze­nia. Bo prze­ba­cze­nie rady­kal­nie zamy­ka stru­mień zła. Grzech tra­ci siłę raże­nia. W prak­ty­ce jest to trud­ne. Zatem nic dziw­ne­go, że ucznio­wie pro­szą o przy­mno­że­nie wia­ry.
WTOREK
Mdr 2,23–3,9; Łk 17,7–10
Sło­wo Boże: Kto z was mając słu­gę, któ­ry orze lub pasie, powie mu, gdy on wró­ci z pola: „Pójdź zaraz i siądź do sto­łu”?… Czy oka­zu­je wdzięcz­ność słu­dze za to, że wyko­nał to, co mu pole­co­no? Tak i wy, gdy uczy­ni­cie wszyst­ko, co wam pole­co­no, mów­cie: „Słu­dzy nie­uży­tecz­ni jeste­śmy…”. Słu­cha­my słów Jezu­sa z pew­nym nie­do­wie­rza­niem. Bo czy moż­na uznać sie­bie za nie­uży­tecz­ne­go słu­gę, sko­ro wło­ży­li­śmy w kon­kret­ne dzie­ło nie­ma­ło wysił­ku i zapa­łu, sko­ro poświę­ci­li­śmy czas i pieniądze?I gdy jesz­cze przy­nio­sło to
widocz­ne efek­ty? A jed­nak Jezus zachę­ca nas, byśmy nie przy­wią­zy­wa­li się do powsta­łe­go za naszą przy­czy­ną dobra. Bo tak napraw­dę wszel­kie dobro ma tyl­ko jed­ną osta­tecz­ną przy­czy­nę: same­go Boga. Jeśli nam uda się coś dobre­go uczy­nić, to znak, żeśmy pozwo­li­li dzia­łać Stwór­cy. Wyko­na­li­śmy, co nale­ża­ło.

ŚRODA

Sło­wo Boże: Jezus prze­cho­dził przez pogra­ni­cze Sama­rii i Gali­lei. Gdy wcho­dzi­li do pew­nej wsi, wyszło naprze­ciw Nie­go dzie­się­ciu trę­do­wa­tych. Zatrzy­ma­li się z dale­ka i gło­śno zawo­ła­li: „Jezu­sie, Mistrzu, uli­tuj się nad nami”. Na ten widok rzekł do nich: „Idź­cie, pokaż­cie się kapła­nom”. A gdy szli, zosta­li oczysz­cze­ni. Obo­wią­zu­ją­ce pra­wo naka­zy­wa­ło, by trę­do­wa­ci pozo­sta­wa­li w odle­gło­ści wobec prze­cho­dzą­cych. Jedy­nie z dale­ka mogli wołać, pro­sząc o pomoc. Tak też było i wów­czas, gdy zoba­czy­li Jezu­sa. Pan, widząc tę sytu­ację, uzdro­wił ich. Cho­ro­ba rodzi­ła dystans. Dopie­ro uzdro­wio­ny mógł wró­cić i dotknąć Pana. Podob­nie jest z cho­ro­bą grze­chu. Każ­dy grzech two­rzy ogrom­ny dystans wobec Zba­wi­cie­la. Ale Pan zawsze skłon­ny jest ten dystans usu­nąć. Dla­te­go gdy Pan uzdra­wia, trze­ba szyb­ko sta­nąć przy Nim w naj­więk­szej bli­sko­ści.

CZWARTEK

Mdr 7,22–8,1; Łk 17,20–25
Sło­wo Boże: Przyj­dzie czas, kie­dy zapra­gnie­cie ujrzeć choć­by jeden z dni Syna Czło­wie­cze­go, a nie zoba­czy­cie. Powie­dzą wam: „Oto tam” lub: „oto tu”. Nie chodź­cie tam i nie bie­gnij­cie za nimi. Bo jak bły­ska­wi­ca, gdy zabły­śnie, jaśnie­je… tak będzie z Synem Czło­wie­czym w dniu Jego. Ileż to razy już w ostat­nich latach czy nawet mie­sią­cach kolej­ni „pro­ro­cy” ogła­sza­li koniec świa­ta, powo­łu­jąc się na astro­no­mię czy też nawet samą Biblię. I co? Nic. Bywa poboż­ność, któ­ra z upodo­ba­niem kolek­cjo­nu­je wszel­kie­go typu nowin­ki ducho­we, szu­ka­jąc cią­gle nowe­go pokar­mu w cudow­nych miej­scach. Tym­cza­sem naj­zdrow­szy pokarm jest tuż obok: sło­wo Boga poda­ne w litur­gii. I naj­bar­dziej cudow­nym miej­scem na zie­mi jest to, gdzie dziś jeste­śmy: to prze­cież w tym miej­scu Bóg obja­wia swą miłość do mnie. Czy potrze­ba cze­goś wię­cej?
PIĄTEK
Mdr 13,1–9; Łk 17,26–37
Sło­wo Boże: Podob­nie jak dzia­ło się za cza­sów Lota: jedli i pili, kupo­wa­li i sprze­da­wa­li, sadzi­li i budo­wa­li, lecz w dniu, kie­dy Lot wyszedł z Sodo­my, spadł z nie­ba „deszcz ognia i siar­ki” i wygu­bił wszyst­kich; tak samo będzie w dniu, kie­dy Syn Czło­wie­czy się obja­wi. Kie­dyś obja­wi się Syn Czło­wie­czy. I to będzie koniec świa­ta. Jeśli myśli­my dziś o koń­cu świa­ta, trak­tu­je­my to naj­czę­ściej w kate­go­riach sen­sa­cji, cie­ka­wost­ki, medial­ne­go new­sa. Zaprząt­nię­ci codzien­ny­mi czyn­no­ścia­mi, nie myśli­my poważ­nie o koń­cu. Tak myśle­li też miesz­kań­cy Sodo­my. I zosta­li zasko­cze­ni desz­czem ognia i siar­ki. Gdy przyj­dzie Jezus, zasko­cze­nie będzie podob­ne. Ale wca­le tak być nie musi. Bo moż­na codzien­ność prze­ży­wać
w obec­no­ści Boga i przyj­mo­wać wszyst­ko w duchu zaufa­nia wobec Boga. Tak żyjąc, nie będzie­my zasko­cze­ni.

SOBOTA

Mdr 18,14–16; 19,6–9; Łk 18,1–8
Sło­wo Boże: Jezus opo­wie­dział swo­im uczniom przy­po­wieść o tym, że zawsze powin­ni się modlić i nie usta­wać… I Pan dodał: „Słu­chaj­cie, co ten nie­spra­wie­dli­wy sędzia mówi. A Bóg czyż nie weź­mie w obro­nę swo­ich wybra­nych, któ­rzy dniem i nocą woła­ją do Nie­go i czy będzie zwle­kał w ich spra­wie? Jakich użyć argu­men­tów, by uzy­skać potrzeb­ną pomoc? Dziś Jezus wska­zu­je, że natar­czy­wo­ścią moż­na było skło­nić nie­spra­wie­dli­we­go sędzie­go, by oka­zał zro­zu­mie­nie. Nie­ustę­pli­wość w bła­ga­niu poru­szy­ła nawet nie­pra­we ser­ce sko­rum­po­wa­ne­go czło­wie­ka. Musia­ło być coś nie­zwy­kłe­go w proś­bie tej kobie­ty: czy tyl­ko nie­ustę­pli­wość? To była nie­ustę­pli­wość w słusz­nej spra­wie. Peł­na wia­ry. I tyl­ko taka nie­ustę­pli­wość jest nam potrzeb­na. Bo nie­ustę­pli­wość w złej spra­wie, pod­szy­ta pychą, to głu­pi upór, któ­ry zawsze nisz­czy.