Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

KALENDARIUM

KALENDARIUM ŻYCIA CZCIGODNEGO SŁUGI BOŻEGO JANA TYRANOWSKIEGO

KRÓTKA DROGA DO ŚWIĘTOŚCI
9 lute­go 1901 r. – Naro­dzi­ny Jana w Kra­ko­wie w domu przy ul. Zwie­rzy­niec­kiej 8. Ojciec: Jan Kan­ty Tyra­now­ski. Mat­ka: Apo­lo­nia Hro­bak. Jan przy­szedł na świat dokład­nie w czwar­tą rocz­ni­cę ślu­bu swo­ich rodzi­ców!
6 mar­ca 1901 r. – Chrzest św. w koście­le świę­tych Pio­tra i Paw­ła w para­fii Wszyst­kich Świę­tych przy ul. Grodz­kiej w Kra­ko­wie. Na Chrzcie świę­tym otrzy­mał imię Jan Leopold. Nada­wa­nie męskim potom­kom imie­nia Jan było naj­wy­raź­niej rodzin­ną tra­dy­cją ze stro­ny ojca – tak bowiem miał na imię zarów­no pra­dzia­dek, jak i dzia­dek oraz ojciec dzie­cię­cia. Jego dzia­dek był powstań­cem z 1863 r., kraw­cem, oby­wa­te­lem Kra­ko­wa. 32-let­ni ojciec Jana – jak w „Per­le ewan­ge­licz­nej” pisze ks. Michał Sza­far­ski SDB – też „był kraw­cem i nale­żał do zna­ne­go Cechu Kraw­ców Kra­kow­skich. Przed woj­ną miał podob­no dużą pra­cow­nię w Śród­mie­ściu, a na Dęb­ni­kach tyl­ko miesz­kał. Sły­sza­łem, że nale­żał do typu XIX-wiecz­nej inte­li­gen­cji miesz­czań­skiej o zabar­wie­niu libe­ral­nym, pozy­ty­wi­stycz­nym, któ­rą cecho­wał sza­cu­nek do Kościo­ła i kapła­nów, ale bez oso­bi­ste­go zaan­ga­żo­wa­nia.
Nawró­cił go dopie­ro syn Jan”. Mat­ka – pocho­dzą­ca z pod­ży­wiec­kich Łody­go­wic – 34- let­nia Apo­lo­nia z domu Hro­bak była bar­dzo reli­gij­na, „życz­li­wa, uprzej­ma i gospo­dar­na”. Apo­lo­nia Tyra­now­ska „od roku 1926 r. nale­ża­ła do Związ­ku Pomoc­ni­ków Sale­zjań­skich, bra­ła udział w mie­sięcz­nych spo­tka­niach for­ma­cyj­nych i zaj­mo­wa­ła się kol­por­ta­żem cza­so­pi­sma Pokło­sie Sale­zjań­skie”.
Przed 1905 r. – Prze­pro­wadz­ka z ul. Zwie­rzy­niec­kiej na Dęb­ni­ki, do domu przy ul Róża­nej 11.

1905 r. – Naro­dzi­ny młod­sze­go bra­ta Jana – Edwar­da.
1 czerw­ca 1910 r. – Przy­stą­pie­nie do Pierw­szej Komu­nii Świę­tej.
LATA NAUKIPIERWSZA PRACA– Jan Tyra­now­ski uczy się w szko­le powszech­nej, a następ­nie w szko­le han­dlo­wej. Po ukoń­cze­niu „han­dlów­ki” pra­cu­je począt­ko­wo jako pomoc­nik han­dlo­wy, a następ­nie księ­go­wy. Mło­dy czło­wiek odzna­cza się szla­chet­nym uspo­so­bie­niem i nie­po­ha­mo­wa­ną żądzą wie­dzy. Każ­dą wol­ną od pra­cy chwi­lę poświę­ca nauce. „Inte­re­su­ją go wszyst­kie dzie­dzi­ny – od nauk ści­słych począw­szy, aż do wia­do­mo­ści z zakre­su ogrod­nic­twa i kra­wiec­twa. Uczy się języ­ków obcych [bar­dzo dobrze nauczył się łaci­ny – przyp. hb], ste­no­gra­fii, jest zapa­lo­nym tury­stą” – podej­mu­je cało­dnio­we samot­ne wędrów­ki kra­jo­znaw­cze. „Jest zdol­nym foto­gra­fi­kiem arty­stą, na kon­kur­sach foto­gra­ficz­nych otrzy­mał dwie nagro­dy, co świad­czy o jako­ści jego pra­cy” – pisał ks. Sza­far­ski. Swo­je pra­ce foto­gra­ficz­ne wysy­ła do oce­ny do cza­so­pism zaj­mu­ją­cych się tą pro­ble­ma­ty­ką, m.in. do „Pol­skie­go Prze­glą­du Foto­gra­ficz­ne­go”.
1930 r.– Z uwa­gi na trwa­ją­ce od lat pro­ble­my z żołąd­kiem, Jan Tyra­now­ski rezy­gnu­je z wyko­ny­wa­nia zawo­du księ­go­we­go (buchal­te­ra), zosta­jąc kraw­cem w warsz­ta­cie swo­je­go ojca. 1933 r. – Za zdję­cie „Rynek kra­kow­ski w nocy” Jan Tyra­now­ski zdo­by­wa I nagro­dę w II Kon­kur­sie Foto­gra­ficz­nym poznań­skiej Fir­my Foto-Gre­ger. Otrzy­mu­je nagro­dę pie­nięż­ną w wyso­ko­ści 40 zł (w latach 30. moż­na było kupić za to ok. 40 kg cukru albo nie­ca­łą tonę węgla lub tonę drew­na opa­ło­we­go, dwie pary super butów).
1935 r.– Prze­ło­mo­wy moment w życiu Jana Tyra­now­skie­go. W (nie­ist­nie­ją­cym już dziś drew­nia­nym) dęb­nic­kim koście­le pw. św. Sta­ni­sła­wa Kost­ki wysłu­chu­je kaza­nia, któ­re wywie­ra na nim głę­bo­kie wra­że­nie. Kazno­dzie­ja, któ­rym był naj­praw­do­po­dob­niej jeden z posłu­gu­ją­cych w para­fii księ­ży sale­zja­nów, mówi, że osią­gnię­cie świę­to­ści nie jest wca­le tak trud­ną spra­wą, a Jan uzna­je, że w takim razie… musi zostać świę­tym. Od tej pory – po tym swo­istym nawró­ce­niu – wszyst­kie jego dzia­ła­nia nakie­ro­wa­ne są na ten cel. Jan Tyra­now­ski skła­da pry­wat­ny ślub czy­sto­ści, ukła­da plan dnia łączą­cy modli­twę z pra­cą oraz życie ducho­we z życiem zawo­do­wym, czy­ta poboż­ne dzie­ła, anga­żu­je się aktyw­nie w życie para­fii – w cią­gu kolej­nych lat zosta­je człon­kiem chó­ru (śpie­wa ponoć „ład­nym teno­rem”), Akcji Kato­lic­kiej i Kato­lic­kie­go Sto­wa­rzy­sze­nia Mło­dzie­ży Męskiej. Pod wpły­wem Jana – dzię­ki jego modli­twie, małym i więk­szym ofia­rom oraz cier­pie­niu – zbli­ża­ją się do Boga jego ojciec i młod­szy brat. Jan podej­mu­je wal­kę ze swo­imi wada­mi, m.in. gnie­wem. Chcąc pomóc mu w ducho­wym roz­wo­ju, jego spo­wied­nik (praw­do­po­dob­nie ks. Adam Cie­ślar) pole­ca mu, by nabył sobie książ­kę „Teo­lo­gia asce­tycz­na i mistycz­na” Adol­fa Alfre­da Tanquerey’a oraz dzie­ła św. Jana od Krzy­ża (z dzie­ła­mi tymi Jan Tyra­now­ski nie będzie się roz­sta­wał już do koń­ca życia).
1939 r. – Po wybu­chu II woj­ny świa­to­wej wła­dzę w Kra­ko­wie przej­mu­je nie­miec­ki oku­pant. Życie reli­gij­ne ule­ga znacz­nym ogra­ni­cze­niom. Oku­pant zaka­zu­je dzia­łal­no­ści orga­ni­za­cji kościel­nych.
Luty 1940 r. – Pod kie­run­kiem ks. Ada­ma Cie­śla­ra, inspek­to­ra sale­zja­nów, Jan Tyra­now­ski wraz z dwo­ma inny­mi „apo­sto­ła­mi” z dęb­nic­kiej para­fii (któ­rzy, podob­nie jak on – według słów ks. Cie­śla­ra – „z podzi­wu god­nym zapa­łem inte­re­su­ją się spra­wa­mi reli­gij­ny­mi, pra­cu­ją gor­li­wie nad udo­sko­na­le­niem wła­snym i pra­gną zdo­być kole­gów, swo­ich rówie­śni­ków dla Chry­stu­sa”) wer­bu­je mło­dych ludzi do zawią­zu­ją­cych się pierw­szych róż Żywe­go Różań­ca, współ­or­ga­ni­zu­je (na nowo) biblio­te­kę para­fial­ną.
Spo­tka­nie Jana Tyra­now­skie­go z Karo­lem Woj­ty­łą pod­czas odby­wa­ją­cych się w para­fii św. Sta­ni­sła­wa Kost­ki reko­lek­cji wiel­ko­post­nych dla mło­dzie­ży męskiej.
17 mar­ca 1940 r. – Pierw­sze zebra­nie – orga­ni­za­cyj­ne – Żywe­go Różań­ca mło­dzień­ców w para­fii dęb­nic­kiej. Zawią­zu­ją się dwie pierw­sze róże: Jan Tyra­now­ski zosta­je zela­to­rem pierw­szej, Karol Woj­ty­ła – dru­giej. Przy­ję­cia człon­ków ŻR doko­nał pro­boszcz para­fii – ks. dyrek­tor Jan Świerc.
31 mar­ca 1940 r. – Pierw­sze zebra­nie uczest­ni­ków nowo utwo­rzo­nych sobot­nich spo­tkań „kół­ka ewan­ge­licz­ne­go mło­dzień­ców” („kwa­dran­sów ewan­ge­licz­nych”) w kościel­nej kapli­cy św. Jana Bosko „dla ochotników,których inte­re­su­ją zagad­nie­nia reli­gij­ne”. Na spo­tka­nia te – oprócz Jana Tyra­now­skie­go – uczęsz­cza odtąd ok. 20–30 mło­dzień­ców w wie­ku 16–25 lat. Spo­tka­nia obej­mu­ją wykład bibli­sty ks. Jana Mazer­skie­go, dys­ku­sje i refe­ra­ty.
23 maja 1941 r. – (wigi­lia wspo­mnie­nia patron­ki sale­zja­nów Naj­święt­szej Maryi Pan­ny Wspo­mo­ży­ciel­ki Wier­nych) – Aresz­to­wa­nie przez Niem­ców jede­na­stu księ­ży sale­zja­nów w szcze­gól­ny spo­sób anga­żu­ją­cych się w pra­cę z mło­dzie­żą. Kie­row­nik ducho­wy Jana Tyra­now­skie­go ks. Adam Cie­ślar – po aresz­to­wa­niu sale­zja­nów – wyjeż­dża z Kra­ko­wa i ukry­wa się w Mać­ko­wi­cach k. Prze­my­śla.
27 czerw­ca 1941 r.– Niem­cy mor­du­ją w obo­zie pierw­szych 4 aresz­to­wa­nych sale­zja­nów. Na życze­nie swo­je­go spo­wied­ni­ka – nowo przy­by­łe­go do para­fii 34-let­nie­go ks. Alek­san­dra Droz­da – 40-let­ni Jan Tyra­now­ski, „jasny blon­dyn z roz­wia­nym wło­sem, o miłym uśmie­chu”, podej­mu­je bar­dziej aktyw­ną pra­cę apo­stol­ską i kate­che­tycz­ną, bio­rąc pod swo­ją opie­kę mło­dzież męską, m.in. człon­ków zli­kwi­do­wa­ne­go przez oku­pan­ta Kato­lic­kie­go Sto­wa­rzy­sze­nia Mło­dzie­ży Męskiej, „błą­ka­ją­cych się jak owce bez paste­rza”. „Po majo­wej kata­stro­fie jeste­śmy pil­nie śle­dze­ni. Skoń­czy­ło­by się aresz­to­wa­niem. Ty masz inne moż­li­wo­ści. Brać ich poje­dyn­czo, po dwóch, na spa­ce­rze, u sie­bie albo w miesz­ka­niu któ­re­goś z nich. Pogłę­biać ich wykształ­ce­nie reli­gij­ne, mówić o życiu łaski, zazna­ja­miać z litur­gią, msza­li­kiem, czy­tać Pismo Świę­te” – pro­si Jana Tyra­now­skie­go ks. Alek­san­der Drozd pew­ne­go nie­dziel­ne­go popo­łu­dnia, pod­czas spa­ce­ru na dęb­nic­kich Krze­mion­kach. Kra­wiec podej­mu­je wyzwa­nie. Jako pod­ręcz­nik ks. Drozd pro­po­nu­je „Apo­lo­ge­ty­kę pod­ręcz­ną” ks. Bary­now­skie­go i „Teo­lo­gię asce­tycz­no- mistycz­ną” Tanquerey’a.
Spo­tka­nia – któ­re odby­wa­ją się od tej pory naj­czę­ściej w jego domu przy ul. Róża­nej 11 – obej­mu­ją modli­twę różań­co­wą, czy­ta­nie Biblii, roz­mo­wy o wie­rze. Jan Tyra­now­ski poma­ga mło­dym ludziom wzra­stać w wie­rze, uczy ich pra­cy nad sobą, wyra­bia­nia cha­rak­te­ru, sta­ra się wyzwo­lić drze­mią­ce w nich pokła­dy reli­gij­no­ści. Na proś­bę Jana Tyra­now­skie­go ks. Jan Zale­ski zosta­je opie­ku­nem Żywe­go Różań­ca mło­dzie­ży męskiej, mia­nu­jąc Jana „pre­zy­den­tem”. Pod koniec oku­pa­cji Jan Tyra­now­ski bie­rze pod swo­ją opie­kę tak­że mło­dzież żeń­ską. Pew­ne­go razu pod­czas oku­pa­cji do domu Jana Tyra­now­skie­go wpa­da kil­ku gesta­pow­ców. Kra­wiec przyj­mu­je ich ze sto­ic­kim spo­ko­jem. Po roz­mo­wie z nim Niem­cy odcho­dzą, stwier­dza­jąc, że „modlić się i roz­my­ślać o spra­wach Bożych wol­no wszyst­kim” i nie jest to kon­spi­ra­cja. Niko­mu ze zgro­ma­dzo­nych nie spa­da włos z gło­wy.
10 paź­dzier­ni­ka 1943 r. – Śmierć bra­ta – Edwar­da Wła­dy­sła­wa. Pocho­wa­ny zosta­je na kra­kow­skim Cmen­ta­rzu Rako­wic­kim (kwa­te­ra Ł, rząd wschod­ni, miej­sce po pra­wej). 25 wrze­śnia 1944 r. – Śmierć ojca – Jana Kan­te­go Tyra­now­skie­go. Spo­czy­wa obok syna Edwar­da na Cmen­ta­rzu Rako­wic­kim. Na Jana Tyra­now­skie­go spa­da cię­żar utrzy­ma­nia domu (mat­ka była gospo­dy­nią domo­wą). Sty­czeń 1945 r. – Pod­czas walk mię­dzy Niem­ca­mi a Sowie­ta­mi w cza­sie wyzwa­la­nia Kra­ko­wa, 17 stycz­nia 1945 dom Jana Tyra­now­skie­go ule­ga znisz­cze­niu. W miesz­ka­niu bez okien naba­wia się „dziw­nej, nie roz­po­zna­nej przez leka­rzy cho­ro­by”, pole­ga­ją­cej na bólu całej lewej czę­ści cia­ła (doj­mu­ją­cy ból kon­cen­tru­je się głów­nie w łok­ciu pra­wej ręki). Nie­wy­klu­czo­ne, że po raz pierw­szy tra­fia wów­czas do szpi­ta­la. Dru­gie wyda­rze­nie z tego okre­su, w któ­rym brał udział Jan Tyra­now­ski: „Wspo­mi­nam zawsze wprost cud oca­le­nia, kie­dy to w cza­sie woj­ny armat­nie poci­ski uszko­dzi­ły wie­żę kościo­ła w Dęb­ni­kach. Rów­nież bocz­ny i głów­ny ołtarz.
Wszy­scy byli wte­dy w piw­ni­cy, ze Sł. B. Janem byli­śmy w koście­le, odpra­wia­łem Mszę św. do któ­rej on słu­żył. Komu­nię św. przy­jął jesz­cze jeden męż­czy­zna. Gdy­śmy ode­szli od ołta­rza, zamknę­li drzwi, ude­rzył pocisk armat­ni, cała masa odłam­ków leża­ła na głów­nym ołta­rzu, na stop­niach ołta­rza, znisz­czy­ły czę­ścio­wo obraz św. Sta­ni­sła­wa. Gdy­by­śmy jesz­cze byli kil­ka­na­ście sekund przy ołta­rzu nie uszli­by­śmy z życiem” – wspo­mi­nał ks. Jan Kan­ty Zeman.
6 czerw­ca 1945 r. – Jan Tyra­now­ski – wraz z gru­pą dęb­nic­kiej mło­dzie­ży – roz­po­czy­na kurs kate­che­tycz­ny, zor­ga­ni­zo­wa­ny przez Apo­stol­stwo Świec­kich (kurs odby­wa się w klasz­to­rze oo. Domi­ni­ka­nów, a on sam nale­ży zarów­no do gro­na orga­ni­za­to­rów, jak i uczest­ni­ków), pro­wa­dzi też kon­fe­ren­cje w „Różach” panien, tłu­ma­cząc im trud­niej­sze kwe­stie, poru­sza­ne na wykła­dach kate­che­tycz­nych.
Z mie­sią­ca na mie­siąc coraz bar­dziej zapa­da jed­nak na zdro­wiu. Kie­dy jest zdro­wy wykła­da m.in. psy­cho­lo­gię na zebra­niach mło­dzień­ców, teo­lo­gię asce­tycz­ną i mistycz­ną „u panien”, uczęsz­cza na wykła­dy dogma­ty­ki, litur­gii, histo­rii Kościo­ła na kur­sie kate­che­tycz­nym, a tak­że na wykła­dy logi­ki i meta­fi­zy­ki do koła tomi­stycz­ne­go dzia­ła­ją­ce­go w klasz­to­rze Ojców Domi­ni­ka­nów.
Listo­pad 1945 r. – Jan Tyra­now­ski zno­wu cho­ru­je. Prze­zię­bio­ny, przez jakiś czas nie wycho­dzi z domu.
6 mar­ca 1946 r. – Jan Tyra­now­ski „w sta­nie bez­na­dziej­nym” tra­fia do kra­kow­skie­go szpi­ta­la św. Łaza­rza – na oddział chi­rur­gicz­ny miesz­czą­cy się przy ul. Koper­ni­ka 40. Lecze­nie nie przy­no­si skut­ków. Ból się wzma­ga, nastę­pu­ją sko­ki tem­pe­ra­tu­ry, rany ropie­ją.
27 mar­ca 1946 r. – Umie­ra mat­ka Jana – Apo­lo­nia Tyra­now­ska z domu Hro­bak. Zosta­je pocho­wa­na w rodzin­nym gro­bow­cu. Jan nie jest obec­ny na pogrze­bie, bowiem prze­by­wa
w tym cza­sie w szpi­ta­lu. Lato, jesień i zima 1946 r. – Jan Tyra­now­ski wciąż prze­by­wa w szpi­ta­lu. Na sku­tek cho­ro­by nie jest obec­ny na świę­ce­niach kapłań­skich i pry­mi­cjach pierw­szych swo­ich wycho­wan­ków, m.in. Karo­la Woj­ty­ły (1 listo­pa­da 1946 r.) oraz na pierw­szej Mszy św. odpra­wio­nej przez przy­szłe­go papie­ża w kate­drze wawel­skiej (2 listo­pa­da), a tak­że w koście­le na Dęb­ni­kach (3 listo­pa­da 1946 r.). Gruź­li­ca kości, któ­ra roz­wi­nę­ła się z gruź­li­cy płuc, infe­ku­je wkrót­ce cały orga­nizm. Tyra­now­ski prze­cho­dzi kil­ka ope­ra­cji: m.in. na począt­ku lute­go 1947 r., pod­czas kolej­nej – pod koniec lute­go – mia­no ampu­to­wać mu pra­wą rękę. Cho­ro­ba ata­ku­je pra­wą nogę, pra­wą ner­kę, jeli­ta, żołą­dek, płu­ca, krtań, gar­dło, usta, uszy, nos, lewą rękę. Leka­rze zarzą­dza­ją trans­fu­zję krwi (krew odda­je dlań kle­ryk micha­li­ta Jan Bie­lec­ki).
4 lute­go 1947 r. – Jan Tyra­now­ski w obec­no­ści dwóch świad­ków – Tade­usza Bigo­sza i Józe­fa Ost­kie­wi­cza-Rud­nic­kie­go – spo­rzą­dza testa­ment. Dom przy ul. Róża­nej 11 chce zapi­sać sale­zja­nom, ale osta­tecz­nie (z uwa­gi na pew­ne trud­no­ści) zapi­su­je Kra­kow­skie­mu Semi­na­rium Duchow­ne­mu, a urzą­dze­nia domo­we prze­zna­cza „na pokry­cie kosz­tów lecze­nia, pogrze­bu i ewen­tu­al­nych dłu­gów”. W szpi­ta­lu przy ul. Koper­ni­ka 40 w Kra­ko­wie
odwie­dza go mło­dzież z Żywe­go Różań­ca, księ­ża z para­fii, kle­ry­cy i semi­na­rzy­ści; z wizy­tą przy­cho­dzi ks. Karol Kozłow­ski – rek­tor kra­kow­skie­go Wyż­sze­go Semi­na­rium Duchow­ne­go oraz ks. pro­fe­sor Kazi­mierz Kłó­sak, a tak­że sam Metro­po­li­ta Kra­kow­ski
ks. kard. Adam Ste­fan Sapie­ha.
Sobo­ta 15 mar­ca 1947 r. – Oko­ło godzi­ny 7.00 Jan Tyra­now­ski przyj­mu­je sakra­ment Namasz­cze­nia Cho­rych i Komu­nię św. Oko­ło połu­dnia wpa­da w stan ago­nal­ny. Ok. godzi­ny 22.00 otrzy­mu­je zastrzyk mor­fi­ny, po któ­rym sta­je się pobu­dzo­ny. Umie­ra w opi­nii świę­to­ści o godz. 22.45.
20 mar­ca 1947 r. – Pogrzeb i zło­że­nie do gro­bu rodzin­ne­go na Cmen­ta­rzu Rako­wic­kim. Do rodzin­ne­go gro­bow­ca odpro­wa­dza jego cia­ło ks. rek­tor Karol Kozłow­ski. Asy­stu­ją księ­ża z para­fii na Dęb­ni­kach oraz 40 kle­ry­ków. Trum­nę nie­sie mło­dzież z Żywe­go Różań­ca. Tego same­go dnia w koście­le para­fial­nym odpra­wio­na zosta­je Msza św. o spo­kój jego duszy, a na „Salve Regi­na” dzwo­nią dzwo­ny.
30 wrze­śnia 1997 – Roz­po­czę­cie die­ce­zjal­ne­go pro­ce­su beaty­fi­ka­cyj­ne­go Słu­gi Boże­go Jana Tyra­now­skie­go przez Metro­po­li­tę Kra­kow­skie­go ks. kard. Fran­cisz­ka Machar­skie­go w kapli­cy bisku­pów kra­kow­skich w Pała­cu Arcy­bi­sku­pim.
26 mar­ca 1998 r. – Eks­hu­ma­cja, reko­gni­cja i prze­nie­sie­nie docze­snych szcząt­ków Jana Tyra­now­skie­go do sar­ko­fa­gu w koście­le św. Sta­ni­sła­wa Kost­ki w Kra­ko­wie- Dęb­ni­kach.
Marzec 2000 r. – Zamknię­cie die­ce­zjal­ne­go eta­pu pro­ce­su beaty­fi­ka­cyj­ne­go i prze­ka­za­nie doku­men­ta­cji do Waty­ka­nu.
20 stycz­nia 2017 r. – Pro­mul­go­wa­nie przez papie­ża Fran­cisz­ka dekre­tu o hero­icz­no­ści cnót Jana Tyra­now­skie­go. Od tej chwi­li przy­słu­gu­je mu tytuł Czci­god­ne­go Słu­gi Boże­go i moż­na się modlić o cud za jego wsta­wien­nic­twem.