Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

BOGACTWO EWANGELII ŚW. JANA (26)

SPOTKANIE PRZY STUDNI JAKUBA

KS. PRAŁAT PROF. DR HAB. EDWARD STANIEK

Spo­tka­nie Jezu­sa z Sama­ry­tan­ką nale­ży do rów­nie cen­nych wta­jem­ni­czeń, jak Jego spo­tka­nie z Niko­de­mem. Jan pod­pro­wa­dza do roz­mo­wy odsła­nia­jąc miej­sce i napię­cia, jakie ist­nia­ły mię­dzy Żyda­mi a Sama­ry­ta­na­mi. A kie­dy Pan dowie­dział się, że fary­ze­usze usły­sze­li, iż Jezus pozy­sku­je sobie wię­cej uczniów i chrzci wię­cej niż Jan – cho­ciaż w rze­czy­wi­sto­ści sam Jezus nie chrzcił, lecz Jego ucznio­wie – opu­ścił Judeę i odszedł znów do Gali­lei (J 4,1–3). Ucznio­wie Jezu­sa udzie­la­li chrztu, podob­nie jak Jan. Czy był to chrzest sakra­men­tal­ny? Jesz­cze nie. Do sakra­men­tu trze­ba być wta­jem­ni­czo­nym, a tego jesz­cze nie było. Waż­ne jest stwier­dze­nie Jana, że Jezus nie chrzcił, tyl­ko Jego ucznio­wie. Był to zatem chrzest nawró­ce­nia, taki jak Jana Chrzci­cie­la. Licz­ba słu­cha­czy Jezu­sa jed­nak rosła i fary­ze­usze to widzie­li. Chcąc unik­nąć napięć, Jezus opu­ścił Judeę i wró­cił do Gali­lei. Trze­ba umieć, dla poko­ju, zosta­wić miej­sce nawet mniej­szym od sie­bie, tak jak to uczy­nił Jezus. Jan Chrzci­ciel był o wie­le mniej­szy od Nie­go. Trze­ba Mu było przejść przez Sama­rię. Przy­był więc do mia­stecz­ka sama­ry­tań­skie­go, zwa­ne­go Sychar, w pobli­żu pola, któ­re [nie­gdyś] dał Jakub syno­wi swe­mu, Józe­fo­wi. Było tam źró­dło Jaku­ba. Jezus zmę­czo­ny dro­gą sie­dział sobie przy stud­ni. Było to oko­ło szó­stej godzi­ny (J 4,4–6). Była godzi­na połu­dnio­wa, mogło być upal­nie. Jezus był zmę­czo­ny i odpo­czy­wał przy stud­ni. Tak zmę­cze­nie, upał, jak i głę­bo­kość stud­ni mają zna­cze­nie. Moż­na być bli­sko wody, a nie da się jej zaczerp­nąć. Waż­ne też było to, że stud­nia mia­ła histo­rię, bo drą­żył ją patriar­cha Jakub, co dla Żydów było waż­ne. Jak wiel­kim skar­bem jest łatwy dostęp do stud­ni z wodą do picia, dziś już nie­wie­lu rozu­mie. Jed­nym z dużych osią­gnięć współ­cze­snej cywi­li­za­cji jest sys­tem wodo­cią­gów, z któ­rych wie­lu korzy­sta. Nie­licz­ni dzię­ku­ją tym, któ­rzy odpo­wia­da­ją za wodę w kra­nach, a ile razy ona pły­nie, tyle razy nale­ża­ło­by za nią dzię­ko­wać, bo jest warun­kiem życia. Dla czło­wie­ka wie­rzą­ce­go kran jest miej­scem modli­twy dzięk­czyn­nej za wodę. Jest to dzięk­czy­nie­nie Bogu i ludziom, któ­rzy ten wiel­ki dar pod­pro­wa­dza­ją do naszych miesz­kań. Kto nie zna napię­cia mię­dzy pra­gnie­niem a łykiem wody do picia, nie­wie­le zro­zu­mie z roz­mo­wy Jezu­sa przy stud­ni. To napię­cie jest waż­nym ele­men­tem wta­jem­ni­cze­nia w sakra­ment chrztu, jaki Jezus usta­na­wia. Woda to życie, brak wody to śmierć. Nade­szła [tam] kobie­ta z Sama­rii,
aby zaczerp­nąć wody. Jezus rzekł do niej: „Daj Mi pić!”. Jego ucznio­wie bowiem uda­li się przed­tem do mia­sta dla zaku­pie­nia żyw­no­ści. Na to rze­kła do Nie­go Sama­ry­tan­ka: „Jak­żeż Ty będąc Żydem, pro­sisz mnie, Sama­ry­tan­kę, bym Ci dała się napić?”. Żydzi bowiem z Sama­ry­ta­na­mi uni­ka­ją się nawza­jem (J 4,7–9). Jezus pro­si Sama­ry­tan­kę, co dla niej jest zasko­cze­niem. Napię­cie mię­dzy Sama­ry­ta­na­mi a Żyda­mi jest wpi­sa­ne w Ewan­ge­lię, bo z podob­ny­mi napię­cia­mi mamy do czy­nie­nia w histo­rii wie­lu naro­dów. Wystar­czy spoj­rzeć na histo­rię napięć mię­dzy Pola­ka­mi a Ukra­iń­ca­mi. Dla nas Jezus jest wzo­rem zacho­wa­nia w takich sytu­acjach.