Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

TYDZIEŃ LITURGICZNY

PIERWSZY TYDZIEŃ ADWENTU 4–9 XII 2017

Iz 2,1–5; Mt 8,5–11
Sło­wo Boże: Sta­nie się na koń­cu cza­sów, że góra świą­ty­ni Pana stać będzie moc­no na szczy­cie gór i wystrze­li ponad pagór­ki. Wszyst­kie naro­dy do niej popły­ną, mno­gie ludy pój­dą i rzek­ną: „Chodź­cie, wstąp­my na górę Pań­ską, do świą­ty­ni Boga Jaku­ba! Niech nas nauczy dróg swo­ich…”. Bóg wybrał jeden naród. Choć Izra­el był dum­ny z powo­du tej łaski i dobrze odczu­wał to wyróż­nie­nie, to jed­nak Bóg nie pozwa­lał zapo­mnieć, że kie­dyś wszyst­kie naro­dy roz­po­zna­ją praw­dzi­wą mądrość i skie­ru­ją swe kro­ki ku Pra­wu Boże­mu. Rze­czy­wi­stość dziś obser­wo­wa­na w wie­lo­ra­ki spo­sób temu prze­czy. Wyda­je się, że lide­rzy współ­cze­sne­go świa­ta coraz bar­dziej odcho­dzą od Bożych praw. I tu kry­je się poku­sa: ktoś pró­bu­je zachwiać naszą nadzie­ją na zwy­cię­stwo Bożej spra­wy. Tym bar­dziej pośród tru­dów codzien­no­ści pie­lę­gnuj­my tę nadzie­ję.
WTOREK
Iz 11,1–10; Łk 10,21–24
Sło­wo Boże: Wyro­śnie różdż­ka z pnia Jes­se­go, wypu­ści odrośl z jego korze­ni. I spo­cznie na niej Duch Pana, duch mądro­ści i rozu­mu, duch rady i męstwa, duch wie­dzy i bojaź­ni Pań­skiej. Upodo­ba sobie w bojaź­ni Pań­skiej. Nie będzie sądził z pozo­rów ani wyro­ko­wał według pogło­sek. Jes­se i jego syn, Dawid, otrzy­ma­li od Pana waż­ne obiet­ni­ce. Ale minę­ło kil­ka wie­ków. Moż­na było sądzić, że Bóg o wszyst­kim zapo­mniał. Pro­rok posta­wio­ny przez Boga jak­by w pół dro­gi pomię­dzy Dawi­dem a Jezu­sem przy­po­mi­na, że sło­wo obiet­ni­cy nadal jest aktu­al­ne. Iza­jasz zapo­wia­da nadej­ście Mesja­sza. Tysiąc lat cze­ka­li potom­ko­wie Dawi­da, by ujrzeć speł­nie­nie obiet­nic. Czas u Boga ma inną mia­rę niż u ludzi. Nie wyrzu­caj­my Bogu, gdy przyj­dzie nie­co dłu­żej cze­kać. Sło­wo Bożej obiet­ni­cy nie jest darem­ne. Przed Bogiem war­to umieć cze­kać.

ŚRODA

Iz 25,6–10a; Mt 15,29–37
Sło­wo Boże: Pan Zastę­pów przy­go­tu­je dla wszyst­kich ludów na tej górze ucztę z tłu­ste­go mię­sa, ucztę z wybor­nych win, z naj­po­żyw­niej­sze­go mię­sa, z naj­wy­bor­niej­szych win… Wte­dy Pan Bóg otrze łzy z każ­de­go obli­cza, odej­mie hań­bę ze swe­go ludu na całej zie­mi, bo Pan przy­rzekł.
Głód fizycz­ny jest dla pro­ro­ka pre­tek­stem, by mówić o naj­głęb­szych pra­gnie­niach ludz­kie­go ser­ca. Obfi­ta uczta jest obra­zem szczę­ścia. Jakie pra­gnie­nie wypeł­nia dziś ludz­kie ser­ce? Bole­snym gło­dem naszych cza­sów jest głód miło­ści. Pra­gnie­my wie­lu rze­czy, się­ga­my po nie łap­czy­wie, a wkrót­ce prze­ko­nu­je­my się, że to nie zaspo­ka­ja nas. Dla­cze­go? Bo tyl­ko miłość ma moc wypeł­nić ludz­kie ser­ce. Lecz miło­ści praw­dzi­wej nie znaj­dzie­my byle gdzie. Może­my ją odna­leźć tyl­ko tam, gdzie jest jej czy­ste źró­dło, w Bogu. Ina­czej przyj­mie kształt fał­szy­wy.

CZWARTEK

Iz 26,1–6; Mt 7,21.24–27
Sło­wo Boże: Niech wej­dzie naród spra­wie­dli­wy, docho­wu­ją­cy wier­no­ści; jego cha­rak­ter sta­tecz­ny Ty kształ­tu­jesz w poko­ju, bo Tobie zaufał. Złóż­cie nadzie­ję w Panu na zawsze, bo Pan jest wie­ku­istą ska­łą! Bo On poni­żył prze­by­wa­ją­cych na szczy­tach, upo­ko­rzył mia­sto nie­do­stęp­ne… Głód miło­ści jest naj­bar­dziej pod­sta­wo­wy. Tuż obok odczu­wa­my kolej­ny – to głód bez­pie­czeń­stwa. Może­my szu­kać bez­pie­czeń­stwa wzmac­nia­jąc wła­sne moż­li­wo­ści. Ale to dro­ga złud­na. Dla­te­go pro­rok mówi o Bogu, któ­ry jest ska­łą. Potrze­bu­je­my opar­cia moc­ne­go, nie­wzru­szo­ne­go, dają­ce­go abso­lut­ną gwa­ran­cję bez­pie­czeń­stwa.  Dla czło­wie­ka wie­rzą­ce­go Bóg jest praw­dzi­wą ska­łą. Ci, któ­rzy budu­ją na innych fun­da­men­tach, prę­dzej czy póź­niej zoba­czą gru­zy. Lecz kto potra­fi Boga uczy­nić fun­da­men­tem, może być spo­koj­ny.
PIĄTEK
Rdz 3,9–15; Ef 1,3–6.11–12; Łk 1,26–38
UROCZYSTOŚĆ NIEPOKALANEGO POCZĘCIA NMP
Sło­wo Boże: Niech będzie bło­go­sła­wio­ny Bóg i Ojciec Pana nasze­go Jezu­sa Chry­stu­sa, któ­ry napeł­nił nas wszel­kim bło­go­sła­wień­stwem ducho­wym na wyży­nach nie­bie­skich w Chry­stu­sie. W Nim bowiem wybrał nas przed zało­że­niem świa­ta, aby­śmy byli świę­ci i nie­ska­la­ni. Patrzy­my na Mary­ję. Oto Ona: Nie­po­ka­la­na. Bez grze­chu. Wol­na od naj­mniej­szej ska­zy. Czy­sta jak naj­czyst­szy krysz­tał. Patrzy­my na sie­bie… nasz grzech, powra­ca­ją­ce upad­ki, nie­zdol­ność trwa­nia przy dobrych pra­gnie­niach. Jak Ona dale­ko jest od każ­de­go z nas. A rów­no­cze­śnie jak bli­sko, zupeł­nie bli­sko, bez dystan­su – jak tyl­ko mat­ka potra­fi. Widzi­my Ją pięk­ną, nie­ska­la­ną, na wie­lu obra­zach. Okry­waj­my Ją w ser­cu: bli­ską i mat­czy­ną. Taka jest Mary­ja. Pięk­na nie dla sie­bie, dla nas. Nie­po­ka­la­na – tak­że dla nas.

SOBOTA

Iz 30,19–21.23–26;Mt 9,35–10,1.5a.6–8
Sło­wo Boże: Choć­by ci Pan dał chleb uci­sku i wodę utra­pie­nia, twój Nauczy­ciel już nie odstą­pi, a oczy two­je patrzeć będą na twe­go Mistrza. Two­je uszy usły­szą sło­wa roz­le­ga­ją­ce się za tobą: „To jest dro­ga, idź­cie nią!”, jeśli chciał­byś iść na pra­wo lub na lewo. On ześle deszcz na zbo­że, któ­rym obsie­jesz rolę… Chleb uci­sku i woda utra­pie­nia – to nie­od­łącz­ne ele­men­ty nasze­go życia. Ska­la tych utra­pień może być znacz­na. Tak znacz­na, że zaczy­na­my myśleć, jak­by Pan nas opu­ścił. Tym­cza­sem pro­rok w imie­niu Pana przy­po­mi­na, że trud­nych doświad­czeń nie moż­na inter­pre­to­wać przy pomo­cy pro­stej, wręcz pry­mi­tyw­nej teo­lo­gii: w pomyśl­no­ści jest bło­go­sła­wień­stwo, nie­po­wo­dze­nie zna­czy prze­kleń­stwo. Miłość Pana, choć dopusz­cza trud­ne, bole­sne chwi­le w naszym życiu, nie pozo­sta­wia nas samym sobie. Pan nigdy nie prze­sta­je nas pro­wa­dzić.