Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

TYDZIEŃ LITURGICZNY

DRUGI TYDZIEŃ ADWENTU 11–16 XII 2017

Poniedziałek

Iz 35,1–10; Łk 5,17–26
Sło­wo Boże: Będzie tam dro­ga czy­sta, któ­rą nazwą dro­gą świę­tą. Nie przej­dzie nią nie­czy­sty, gdy odby­wa podróż, i głu­pi nie będą się tam wałę­sać. Nie będzie tam lwa, ni zwierz naj­dzik­szy nie wstą­pi na nią ani się tam nie znaj­dzie, ale tam­tę­dy pój­dą wyzwo­le­ni. Odku­pie­ni przez Pana powró­cą, przy­bę­dą na Syjon… Syjon – miej­sce umi­ło­wa­ne przez Pana. Wybra­ne – jest prze­strze­nią, gdzie Pan prze­by­wa. To tu tak­że Pan spo­ty­ka swój lud. Miej­sce obiet­nic, a jego wspo­mnie­nie budzi w każ­dym żydow­skim ser­cu tęsk­no­tę za świa­tem pra­wym, wol­nym od prze­mo­cy i krzyw­dy, pod­da­nym wła­da­niu Boga, gdzie speł­nia­ją się ludz­kie pra­gnie­nia szczę­ścia. Pro­rok zapo­wia­da, że Bóg przy­go­tu­je dro­gę na Syjon. Będzie to dro­ga nie­do­stęp­na dla zwią­za­nych grze­chem i wol­na od nie­bez­pie­czeństw. Czy to jest moż­li­we dla nas? Tak, bo jeste­śmy odku­pie­ni przez Pana. To Jego łaska tę
dro­gę dla nas two­rzy.

Wtorek

Iz 40,1–11; Mt 18,12–14
Sło­wo Boże: „Pocie­szaj­cie, pocie­szaj­cie mój lud!” – mówi wasz Bóg. „Prze­ma­wiaj­cie do ser­ca Jeru­za­lem i wołaj­cie do nie­go, że czas jego służ­by się skoń­czył, że nie­pra­wość jego odpo­ku­to­wa­na, bo ode­bra­ło z ręki Pana karę w dwój­na­sób za wszyst­kie swe grze­chy”… Wte­dy się chwa­ła Pań­ska obja­wi… Gdy przy­cho­dzi utra­pie­nie, czło­wiek nawet naj­bar­dziej prze­ko­na­ny o słusz­no­ści swej dro­gi chęt­nie przyj­mie sło­wa wspar­cia. A cóż dopie­ro zwy­kły grzesz­nik, któ­ry rozu­mie nie­uchron­ność cier­pie­nia – tym bar­dziej wycze­ku­je sło­wa, któ­re go wzmoc­ni. Pan rozu­mie tę sytu­ację i dla­te­go naka­zu­je pro­ro­ko­wi, by pocie­szał lud. Choć nie­odwo­łal­nie dro­gi Boże muszą się wypeł­nić do koń­ca, Pan chce pod­trzy­mać w ludz­kim ser­cu nadzie­ję. W gąsz­czu codzien­nych pro­ble­mów nie nale­ży narze­kać. War­to nato­miast odna­leźć te sło­wa, przez któ­re Pan nas wzmac­nia.
Śro­da
Iz 40,25–31; Mt 11,28–30
Sło­wo Boże: Pan – to Bóg wiecz­ny, Stwór­ca krań­ców zie­mi. On się nie męczy ani nie nuży, Jego mądrość jest nie­zgłę­bio­na. On doda­je mocy zmę­czo­ne­mu i pomna­ża siły omdla­łe­go. Chłop­cy się męczą i nużą, chwie­ją się, słab­ną mło­dzień­cy, lecz ci, co zaufa­li Panu, odzy­sku­ją siły, otrzy­mu­ją skrzy­dła jak orły; bie­gną bez zmę­cze­nia, bez znu­że­nia idą.
War­to zapa­trzeć się w Boga. Tego uczy pro­rok. War­to odkryć, jaki jest Pan. Posma­ko­wać Jego wiel­ko­ści. Zaob­ser­wo­wać Jego moc. I prze­ko­nać się, jak nas trak­tu­je. Z tych odkryć, któ­re nie mogą ogra­ni­czyć się jedy­nie do inte­lek­tu­al­nej gim­na­sty­ki umy­słu, z tych doświad­czeń prze­ży­wa­nych w pro­sto­cie ser­ca, rodzi się pew­ność, że siły nasze mogą nas opu­ścić, ale zawsze pozo­sta­nie jesz­cze ta, któ­rej udzie­la Pan. Poprzez zaufa­nie otwie­ra­my w nas prze­strzeń, gdzie Stwór­ca może ujaw­nić swą obec­ność i sku­tecz­ność swe­go dzia­ła­nia. I wte­dy może­my znów wyko­nać kolej­ny krok.
Czwar­tek
Iz 41,13–20; Mt 11,11–15
Sło­wo Boże: Ja, Pan, twój Bóg, ują­łem twą pra­wi­cę, mówiąc ci: „Nie lękaj się, przy­cho­dzę ci z pomo­cą”. Nie bój się, robacz­ku Jaku­bie, nie­bo­ra­ku Izra­elu! Ja cię wspo­ma­gam – mówi Pan – odku­pi­ciel twój – Świę­ty Izra­ela… Każę wytry­snąć stru­mie­niom na nagich wzgó­rzach i źró­dłom wód pośrod­ku nizin. Twar­de było życie Izra­ela, bo cią­ży­ły kon­se­kwen­cje grze­chu. Ale Bóg Izra­ela nie jest Bogiem, któ­ry by z upodo­ba­niem zsy­łał kolej­ne cię­ża­ry na swój lud. Choć nie­któ­rzy tak mogli sądzić, dziś przez pro­ro­ka Pan mówi, że wspo­ma­ga wszyst­kich utra­pio­nych. Choć to trud­ne do zro­zu­mie­nia, to On, Pan, jest tym, któ­ry pła­ci naj­wię­cej – jest Odku­pi­cie­lem. To On przede wszyst­kim pono­si kosz­ty ludz­kie­go grze­chu. I oto z Boże­go ser­ca prze­peł­nio­ne­go miło­ścią pada­ją czu­łe sło­wa: „nie bój się, robacz­ku… Ja cię wspo­ma­gam…”. Tych słów Pana nie da się zapo­mnieć.
Pią­tek
Iz 48,17–19; Mt 11,16–19
Sło­wo Boże: Tak mówi Pan, twój Odku­pi­ciel, Świę­ty Izra­ela: „Ja jestem Pan, twój Bóg, poucza­ją­cy cię o tym, co poży­tecz­ne, kie­ru­ją­cy tobą na dro­dze, któ­rą kro­czysz. O, gdy­byś zwa­żał na me przy­ka­za­nia, stał­by się pokój twój jak rze­ka, a spra­wie­dli­wość two­ja jak mor­skie fale. Two­je potom­stwo było­by jak pia­sek… Czy lubi­my narze­kać? Czy doskwie­ra­ją nam codzien­ne obo­wiąz­ki? Czy skar­ży­my się na ludzi z nasze­go oto­cze­nia – tych z rodzi­ny i tych z pra­cy? Czy uża­la­my się na prze­szko­dy, o któ­re przy­cho­dzi nam poty­kać się nie­mal każ­de­go dnia? Z pew­no­ścią nie bra­ku­je tu odpo­wie­dzi na tak. Ale każ­da z tych odpo­wie­dzi jest niczym innym, jak potwier­dze­niem, że jesz­cze do wie­lu sytu­acji nasze­go życia nie zapro­si­li­śmy Jezu­sa. Że w wie­lu sytu­acjach nie słu­cha­my sło­wa Boże­go. Że nie potra­fi­my odkryć obec­no­ści nasze­go Pana. Pro­śmy zatem o to gor­li­wie.
Sobo­ta
Syr 48,1–4.9–11; Mt 17,10–13
Sło­wo Boże: Powstał Eliasz, pro­rok jak ogień, a sło­wo jego pło­nę­ło jak pochod­nia. On głód na nich spro­wa­dził, a swo­ją gor­li­wo­ścią zmniej­szył ich licz­bę. Sło­wem Pań­skim zamknął nie­bo, z nie­go rów­nież trzy razy spro­wa­dził ogień. Jak­że wsła­wio­ny jesteś, Elia­szu, przez swo­je cuda i któż się może pochwa­lić, że do cie­bie jest podob­ny? „Pro­rok jak ogień” – to o Elia­szu, bo ten słu­ga Pana wyry­wał naród z ciem­no­ści nie­wia­ry i obo­jęt­no­ści, auten­tycz­nie wal­czył, by jaśnia­ła chwa­ła Boga. Miał odwa­gę sta­nąć naprze­ciw czte­ry­stu pro­ro­ków pogań­skich, by wyka­zać błąd. Miał dość siły, by samot­nie wal­czyć o uzna­nie praw Boga i skło­nić zagu­bio­ny naród do powro­tu na dro­gę wia­ry. Owszem, nie­ob­ce mu były chwi­le zmę­cze­nia, nawet zwąt­pie­nia i roz­go­ry­cze­nia. Ale nie prze­stał wołać: Przy­bądź, Panie! To tak­że nasza modli­twa. Krót­ka, bo czę­sto wię­cej nie trze­ba. Ale nie moż­na nigdy z niej zre­zy­gno­wać.