Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

BOGACTWO EWANGELII ŚW. JANA (28)

MIAŁA JUŻ PIĘCIU MĘŻÓW

KS. PRAŁAT PROF. DR HAB. EDWARD STANIEK

W roz­mo­wie z Sama­ry­tan­ką zdu­mie­wa­ją­ce jest to, że ona z punk­tu widze­nia wier­no­ści mał­żeń­skiej była w trud­nej sytu­acji. Rze­kła do Nie­go kobie­ta: „Daj mi tej wody, abym już nie pra­gnę­ła i nie przy­cho­dzi­ła tu czer­pać”. A On jej odpo­wie­dział: „Idź, zawo­łaj swe­go męża i wróć tutaj!”. A kobie­ta odrze­kła Mu na to: „Nie mam męża”. Rzekł do niej Jezus: „Dobrze powie­dzia­łaś: Nie mam męża. Mia­łaś bowiem pię­ciu mężów, a ten, któ­re­go masz teraz, nie jest two­im mężem. To powie­dzia­łaś zgod­nie z praw­dą”. Rze­kła do Nie­go kobie­ta: „Panie, widzę, że jesteś pro­ro­kiem. Ojco­wie nasi odda­wa­li cześć Bogu na tej górze, a wy mówi­cie, że w Jero­zo­li­mie jest miej­sce, gdzie nale­ży czcić Boga” (J 4,15–20). Jezus odsła­nia trud­ną kar­tę jej życio­ry­su i mówi wyraź­nie, że mia­ła już pię­ciu mężów, a ten, któ­re­go ma teraz, nie jest jej. Waż­ne jest to, że Jezus dwu­krot­nie pod­kre­śla, iż odpo­wie­dzi Sama­ry­tan­ki są praw­dzi­we. Ona mówi­ła praw­dę. Dal­sza roz­mo­wa nie doty­czy męża, to był test Jezu­sa, czy kobie­ta żyje w świe­cie praw­dy. Wie­le wska­zu­je na to, że kie­dy ten test zali­czy­ła, Jezus mógł jej prze­ka­zać praw­dę o sobie. Ona wyzna­ła praw­dę o sobie, a Jezus wyzna­je jej praw­dę o Sobie. Dla nas waż­ne jest to, że Jezus kobie­tę o tak małej wier­no­ści mał­żeń­skiej wta­jem­ni­cza w praw­dę o Bogu. To nie była wie­rzą­ca Żydów­ka, lecz Sama­ry­tan­ka, ale i ona liczy­ła się z przy­ka­za­niem „nie cudzo­łóż”, bo zna­ła Deka­log. My naj­czę­ściej uwa­ża­my, że Jezus ocze­ku­je pew­ne­go pozio­mu moral­ne­go. Tu się oka­zu­je, że ocze­ku­je praw­do­mów­no­ści. Spo­tka­nie z Nim może mieć miej­sce tyl­ko w praw­dzie – kogo nie stać na to, aby sta­nął przed Nim w praw­dzie, ten nie­wie­le od Nie­go otrzy­ma. W tym spo­tka­niu waż­ne jest rów­nież i to, że praw­da o czło­wie­ku może być gorz­ka, jak była dla Sama­ry­tan­ki, ale Jezus widząc drzwi jej ser­ca uchy­lo­ne na praw­dę, mówi jej coraz wię­cej Boskiej praw­dy. Zdu­mie­wa rów­nież to, że kobie­tę nur­to­wa­ło pyta­nie o kult Boga. Ono było dla niej waż­niej­sze niż pyta­nie o pię­ciu mężów. Dostrze­gła w Jezu­sie pro­ro­ka i pyta: Gdzie nale­ży odda­wać cześć Bogu? Sama­ry­ta­nie mie­li swo­ją świą­ty­nię, a Żydzi swo­ją. Jezus jej odpo­wie­dział: „Wierz Mi, kobie­to, że nad­cho­dzi godzi­na, kie­dy ani na tej górze, ani w Jero­zo­li­mie nie będzie­cie czci­li Ojca. Wy czci­cie to, cze­go nie zna­cie, my czci­my to, co zna­my, ponie­waż zba­wie­nie bie­rze począ­tek od Żydów. Nad­cho­dzi jed­nak godzi­na, owszem już jest, kie­dy to praw­dzi­wi czci­cie­le będą odda­wać cześć Ojcu w Duchu i praw­dzie, a takich to czci­cie­li chce mieć Ojciec” (J 4,21–23). Jezus pod­pi­su­je się pod wybra­niem Żydów przez Boga. Tyl­ko oni zna­ją Boga praw­dzi­we­go, Sama­ry­ta­nie Go nie zna­ją. Ta wypo­wiedź jest waż­na dla wszyst­kich, któ­rzy chcą na tej samej płasz­czyź­nie usta­wić reli­gię Żydów i chrze­ści­jan z inny­mi reli­gia­mi świa­ta. Wszyst­ko roz­bi­ja się o to, kto zna praw­dzi­we­go Boga. Jezus moc­no akcen­tu­je to, że zba­wie­nie bie­rze począ­tek u Żydów. Jest to jedy­na reli­gia, któ­ra zba­wia czło­wie­ka, bo w niej Bóg wycią­ga rękę do czło­wie­ka. We wszyst­kich innych reli­giach ludzie wycią­ga­ją ręce do Boga, a nie On do nich. Syn Boga jest Żydem i wycią­ga rękę nie tyl­ko do roda­ków, ale do każ­de­go, aby go zba­wić. Przy stud­ni wycią­ga rękę do Sama­ry­tan­ki.