Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

DZIEŁO ŻYCIA

AUTOBIOGRAFICZNE PRZESŁANIE

Histo­ria zna nie­zwy­kłe oso­bo­wo­ści, któ­rych wybit­ne przy­mio­ty ducha i inte­lek­tu, styl pra­cy apo­stol­skiej prze­po­jo­ny hero­icz­nym duchem Ewan­ge­lii, patrio­tyzm i zdol­no­ści prze­wi­dy­wa­nia, wyno­szą ponad wła­sną epo­kę i sta­no­wią źró­dło inspi­ra­cji dla kolej­nych poko­leń. Takim czło­wie­kiem był i pozo­sta­je Słu­ga Boży ks. August kar­dy­nał Hlond.
Z ostat­nich słów
Zawsze pra­co­wa­łem dla Kościo­ła świę­te­go, dla roz­sze­rze­nia Kró­le­stwa Boże­go, dla Pol­ski, dla dobra Naro­du pol­skie­go. Byłem zawsze wier­nym synem Kościo­ła świę­te­go i sumien­nie wypeł­nia­łem zle­ce­nia Ojca Świę­te­go, bo widzia­łem w nim zastęp­cę Chry­stu­sa na zie­mi […], zawsze pra­co­wa­łem dla Chry­stu­sa i dla Pol­ski, i pra­co­wał­bym jesz­cze, ale wszyst­ko w ręku Boga i Mat­ki Naj­święt­szej. Nicze­go mi nie żal. Do niko­go i nicze­go się nie przy­wią­za­łem, więc z rado­ścią odcho­dzę […], nie jed­ną dla Nie­go ofia­rę wyko­na­łem i jedy­nie Jego chwa­ły chcia­łem […]. Zawsze kocha­łem Pol­skę i będę się z nie­bie za nią modlił. Kard. August Hlond o sobie na łożu śmier­ci
Pry­ma­sow­ska dzia­łal­ność widzia­na jako miłość do Chry­stu­sa i Kościo­ła, Ojczy­zny i Naro­du, zgod­nie z tym co powie­dział na łożu śmier­ci, pozo­sta­je swo­istą syn­te­zą jego dzia­łal­no­ści kapłań­sko-zakon­nej i bisku­piej. Pozo­sta­je dzie­dzic­twem, któ­re poprzez paster­skie posłu­gi­wa­nie ks. kard. Wyszyń­skie­go zosta­ło prze­ka­za­ne nasze­mu poko­le­niu. W roku 2018 przy­pa­da 70. rocz­ni­ca śmier­ci ks. kard. Hlon­da. Do koń­ca życia pozo­stał zakon­ni­kiem, ducho­wym synem św. Jana Bosko: „Byłem kar­dy­na­łem, a żyłem jak zakon­nik” – napi­sał w testa­men­cie zostaw­szy Pry­ma­sem Pol­ski. Ewan­ge­licz­ny apo­sto­lat, czy­li dro­gę Chry­stu­sa Pana, Pry­mas wcie­lał w życie dzień po dniu. Nie była to dro­ga usła­na róża­mi, ale cier­ni­sta ścież­ka pośród licz­nych zma­gań, tru­dów i cier­pień, zarów­no fizycz­nych jak i ducho­wych. Przy­szło mu kie­ro­wać Kościo­łem w wyjąt­ko­wo trud­nych latach, z uwa­gi na okres dwóch wojen świa­to­wych i życia w dwóch sys­te­mach tota­li­tar­nych, dążą­cych do cał­ko­wi­tej eli­mi­na­cji wia­ry z życia spo­łecz­no-poli­tycz­ne­go, reli­gij­ne­go i kul­tu­ral­ne­go. W tych trud­nych latach potra­fił jed­no­czyć wokół sie­bie Kościół w Pol­sce.