Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

TYDZIEŃ LITURGICZNY

PIERWSZY TYDZIEŃ ZWYKŁY 8–13 I 2018

Poniedziałek

1 Sm 1,1–8; Mk 1,14–20
Sło­wo Boże: Był pewien czło­wiek z Rama­ta­im (…) Miał on dwie żony: jed­nej było na imię Anna, a dru­giej Penin­na. Penin­na mia­ła dzie­ci, nato­miast Anna ich nie mia­ła (…) Jej rywal­ka przy­mna­ża­ła jej smut­ku, aby ją roz­ją­trzyć z tego powo­du, że Pan zamknął jej łono. I tak dzia­ło się przez wie­le lat. Dwie kobie­ty w tym samym domu, żony męż­czy­zny o imie­niu Elka­na. W tym samym domu, lecz nie umie­ją­ce współ­pra­co­wać. Penin­na obda­rzo­na łaską płod­no­ści, pod­kre­śla­ła swo­ją wyż­szość. Zapo­mnia­ła o jed­nym. Była mat­ką, bo taką łaskę otrzy­ma­ła od Boga. Czy jed­nak to rozu­mia­ła? Anna, pozba­wio­na dziec­ka, rok­rocz­nie przy­cho­dzi­ła do świą­ty­ni, by pro­sić o miło­sier­dzie.
I choć po latach, jed­nak zosta­ła wysłu­cha­na. A w naszym życiu? Bywa, że
obda­rze­ni łaską Pana, zapo­mi­na­my o tym. Z kolei modląc się, nie potra­fi­my być wytrwa­li. A tego uczy nas dziś Anna.

Wtorek

1 Sm 1,9–20; Mk 1,21–28
Sło­wo Boże: Anna odrze­kła: „Nie, panie mój. Jestem nie­szczę­śli­wą kobie­tą, a nie upi­łam się winem ani syce­rą. Wyla­łam duszę moją przed Panem (…), gdyż z nad­mia­ru zmar­twie­nia i bole­ści duszy mówi­łam cały czas”. Heli odpo­wie­dział: „Idź w poko­ju, a Bóg Izra­ela niech speł­ni proś­bę two­ją, jaką do Nie­go zanio­słaś”. Anna, pozba­wio­na łaski macie­rzyń­stwa, mia­ła odwa­gę mówić o wszyst­kim Stwór­cy. I zosta­ła wysłu­cha­na. Nie po pierw­szych pię­ciu minu­tach, nie po mie­sią­cu, nawet nie po roku. To były dłu­gie lata żar­li­we­go i pokor­ne­go woła­nia, by Bóg speł­nił proś­bę. Nie zna­czy to, że wcze­śniej nie udzie­lał żad­nej łaski. Bo łaską było trwa­nie na modli­twie i nie­ustę­pli­wość wbrew chłod­nym kal­ku­la­cjom. Łaską było zno­sze­nie przy­kro­ści i nie­zro­zu­mie­nia ze stro­ny innych. Bóg zawsze udzie­la pomo­cy, choć nie zawsze dokład­nie tak, jak o tym marzy­my.
Śro­da
1 Sm 3,1–10.19–20; Mk 1,29–39
Sło­wo Boże: Rzekł Heli do Samu­ela: „Idź spać. Gdy­by jed­nak ktoś cię wołał, odpo­wiedz: Mów, Panie, bo słu­ga Twój słu­cha”. Odszedł Samu­el i poło­żył się na swo­im miej­scu. Przy­był Pan i sta­nąw­szy, zawo­łał jak poprzed­nim razem: „Samu­elu, Samu­elu!”. Samu­el odpo­wie­dział: „Mów, bo słu­ga Twój słu­cha”. Powie­dzieć, że Bóg mówi do czło­wie­ka, to zna­czy przy­po­mnieć banał, któ­ry nic w nas nie zmie­nia. Doświad­czyć, że Bóg mówi do mnie, to, uwa­ża­my, doświad­czyć cze­goś eks­tra wyjąt­ko­we­go. Tym­cza­sem oba stwier­dze­nia są błę­dem. Współ­cze­snej mistycz­ce Pan przy­po­mi­na pod­sta­wo­wą praw­dę: „Mówił­bym każ­de­mu, gdy­by chcie­li słu­chać. Mówię przez Pismo, przez wyda­rze­nia, przez kapła­nów. Mówię cały czas”. Mówie­nie Jezu­sa do ludz­kie­go ser­ca jest fak­tem – i to fak­tem nie nad­zwy­czaj­nym. Jest codzien­no­ścią. Czy mamy tego świa­do­mość?
Czwar­tek
1 Sm 4,1b–11; Mk 1,40–45
Sło­wo Boże: Izra­eli­ci zosta­li poko­na­ni przez Fili­sty­nów (…). Po powro­cie ludzi do obo­zu star­si Izra­ela sta­wia­li sobie pyta­nie: „Dla­cze­go Pan dotknął nas klę­ską z ręki Fili­sty­nów? Spro­wadź­my sobie tutaj Arkę Przy­mie­rza Pań­skie­go z Szi­lo, aże­by znaj­du­jąc się wśród nas wyzwo­li­ła nas z ręki naszych wro­gów”. Klę­ska skło­ni­ła star­szych ludu do sta­wia­nia pyta­nia o przy­czy­nę nie­szczęść. I wów­czas posta­no­wi­li na pole wal­ki spro­wa­dzić Arkę Przy­mie­rza. Myśle­li, że Bóg zacznie dzia­łać i będzie sku­tecz­ny. Zda­ło im się, że Pan jest jak mecha­nicz­na maszy­na, któ­rą trze­ba jedy­nie uru­cho­mić. Ale to nie tak. Bóg nie jest mocą, nad któ­rą ktoś może zapa­no­wać i posłu­żyć się do wła­snych celów. Bóg jest oso­bą. Nie­ste­ty, nie zawsze o tym pamię­ta­my. Nad oso­bą nie może­my pano­wać. Z oso­bą sku­tecz­nie połą­czyć może nas jedy­nie więź miło­ści. I tego ocze­ku­je od nas Pan.
Pią­tek
1 Sm 8,4–7.10–22a; Mk 2,1–12
Sło­wo Boże: Modlił się Samu­el do Pana. A Pan rzekł do Samu­ela: „Wysłu­chaj gło­su ludu we wszyst­kim, co mówi do cie­bie, bo nie cie­bie odrzu­ca­ją, lecz Mnie odrzu­ca­ją jako kró­la nad sobą”. I powtó­rzył Samu­el wszyst­kie sło­wa Pana ludo­wi, któ­ry od nie­go zażą­dał kró­la (…). Odrzu­cił lud radę Samu­ela. Jakie jest miej­sce Boga w życiu poszcze­gól­ne­go czło­wie­ka – to pozo­sta­je osta­tecz­nie tajem­ni­cą ludz­kie­go sumie­nia, spra­wą oso­bi­stą każ­de­go z nas. Jakie jest miej­sce Boga w życiu naro­du? I tu powsta­je pro­blem. Bo dziś dla wie­lu mówie­nie o miej­scu Boga w życiu naro­du jest czymś nie­wła­ści­wym, a nawet nie­do­pusz­czal­nym. Wie­lu, tak­że wie­rzą­cych, pra­gnie zosta­wić miej­sce Bogu jedy­nie w pry­wat­nej sfe­rze
ludz­kie­go życia. Tym­cza­sem dziś Pan przy­po­mi­na, że jest Panem naro­du. Jak to dziś prak­tycz­nie wyra­zić – to pyta­nie do nas wszyst­kich.
Sobo­ta
1 Sm 9,1–4.17–19;10,1; Mk 2,13–17
Sło­wo Boże: Kie­dy Samu­el spo­strzegł Sau­la, ode­zwał się do nie­go Pan: „Oto ten czło­wiek, o któ­rym ci mówi­łem, ten, któ­ry ma rzą­dzić moim ludem” (…). Samu­el wziął wte­dy naczyń­ko z ole­jem i wylał na gło­wę Sau­la, uca­ło­wał i rzekł: „Zapraw­dę Pan nama­ścił cię na wodza nad swo­im dzie­dzic­twem”. Wła­dza ludz­ka jest akcep­to­wa­na przez Boga. By była sku­tecz­na, win­na cie­szyć się wła­ści­wym auto­ry­te­tem. Żad­nej wła­dzy nie słu­ży zja­wi­sko dewa­lu­acji auto­ry­te­tów. Ta koro­zja zże­ra­ją­ca orga­ni­za­cję ludz­kich spo­łecz­no­ści moc­no doty­ka naszych cza­sów. Nisz­cze­nie auto­ry­te­tu nie tyl­ko rzą­dzą­cych, lecz tak­że nauczy­cie­la, poli­cjan­ta, duchow­ne­go czy leka­rza jest głę­bo­ko szko­dli­we. Ale też powie­rza­nie odpo­wie­dzial­nych funk­cji oso­bom, któ­re na to nie zasłu­gu­ją, jest jesz­cze bar­dziej destruk­cyj­ne. Tu rodzi się pyta­nie o moją odpo­wie­dzial­ność za wyko­ny­wa­ną pra­cę.