Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

BOGACTWO EWANGELII ŚW. JANA (31)

ZDZIWIENIE UCZNIÓW

KS. PRAŁAT PROF. DR HAB. EDWARD STANIEK

Roz­mo­wa Jezu­sa z Sama­ry­tan­ką była w czte­ry oczy. Pro­sił o wodę, a ona na pew­no Mu ją poda­ła, cho­ciaż Ewan­ge­li­sta tego nie odno­to­wał, bo był skon­cen­tro­wa­ny na wta­jem­ni­cze­niu. Jezus pił wodę ze stud­ni, a mówił o innej wodzie i innej stud­ni. Swy­mi sło­wa­mi drą­żył w ser­cu kobie­ty stud­nię wody żywej. Na to przy­szli Jego ucznio­wie i dzi­wi­li się, że roz­ma­wiał z kobie­tą. Jed­nak­że żaden nie powie­dział: „Cze­go od niej chcesz? – lub: – Cze­mu z nią roz­ma­wiasz?”. Kobie­ta zaś zosta­wi­ła swój dzban i ode­szła do mia­sta. I mówi­ła tam ludziom: „Pójdź­cie, zobacz­cie czło­wie­ka, któ­ry mi powie­dział wszyst­ko, co uczy­ni­łam: Czyż On nie jest Mesja­szem?”. Wyszli z mia­sta i szli do Nie­go (J 4,27–30). Reak­cja kobie­ty była natych­mia­sto­wa. Zosta­wi­ła dzban, czy­li dla niej woda ze stud­ni już nie była naj­waż­niej­sza. Wró­ci­ła do mia­sta i wzy­wa­ła do spo­tka­nia z Jezu­sem, któ­re­go przed­sta­wia­ła jako jasno­wi­dza, bo powie­dział jej wszyst­ko, co uczy­ni­ła, oraz wzy­wa­ła ich do odpo­wie­dzi na pyta­nie: Czy On nie jest Mesja­szem? Zale­ża­ło jej na tym, aby sami pode­szli do Jezu­sa i poroz­ma­wia­li z Nim, sta­ra­jąc się odkryć: Kim On jest? Wta­jem­ni­czo­na, wzy­wa innych do spo­tka­nia z Jezu­sem. Ona nie otrzy­ma­ła zaka­zu roz­gła­sza­nia, że Jezus jest Mesja­szem. Gło­si­ła to Sama­ry­ta­nom. Oni publicz­nie pierw­si dowie­dzie­li się, że jest nim Jezus. Dla uczniów roz­mo­wa Mistrza z Sama­ry­tan­ką była zaska­ku­ją­ca, bo wie­dzie­li, że On liczy się z napię­ciem, jakie ist­nia­ło mię­dzy Sama­ry­ta­na­mi a Żyda­mi. Kie­dy jed­nak ona przy­pro­wa­dzi­ła do Mistrza wie­lu swych roda­ków, a On zgo­dził się razem z Apo­sto­ła­mi zamiesz­kać u nich, ucznio­wie uważ­nie wysłu­cha­li słów kobie­ty, o czym Jezus z nią roz­ma­wiał. Wie­lu Sama­ry­tan z owe­go mia­sta zaczę­ło w Nie­go wie­rzyć dzię­ki sło­wu kobie­ty świad­czą­cej: „Powie­dział mi wszyst­ko, co uczy­ni­łam”. Kie­dy więc Sama­ry­ta­nie przy­by­li do Nie­go, pro­si­li Go, aby u nich pozo­stał. Pozo­stał tam zatem dwa dni. I o wie­le wię­cej ich uwie­rzy­ło na Jego sło­wo, a do tej kobie­ty mówi­li: „Wie­rzy­my już nie dzię­ki twe­mu opo­wia­da­niu, na wła­sne bowiem uszy usły­sze­li­śmy i jeste­śmy prze­ko­na­ni, że On praw­dzi­wie jest Zba­wi­cie­lem świa­ta” (J 4,39–42). W Ewan­ge­lii mamy dru­gie prze­ka­za­nie łaski wia­ry poza naród wybra­ny. Pierw­sze było dzie­łem Mędr­ców ze Wscho­du, nio­są­cych z Betle­jem Jezu­sa w swo­im ser­cu. Praw­dę o zba­wie­niu zanie­śli do swo­ich rodzin­nych stron,
a była ona zawar­ta w akcie ich wia­ry w Boską god­ność małe­go Jezu­sa. Spo­tka­nie z Sama­ry­ta­na­mi, któ­rzy uwie­rzy­li w Jezu­sa, jest dru­gim dowo­dem na moż­li­wość prze­ka­zu łaski zba­wie­nia innym naro­dom, a nie tyl­ko Żydom. Jan pod­kre­śla, że wie­lu Sama­ry­tan w Jezu­sie dostrze­gło Zba­wi­cie­la świa­ta. W tym sfor­mu­ło­wa­niu było zawar­te to, cze­go Jan doświad­czał, bo pisał Ewan­ge­lię pod koniec set­ne­go roku po naro­dze­niu Jezu­sa, gdy praw­da o moż­li­wo­ści zba­wie­nia świa­ta była już przy­ję­ta przez wie­le naro­dów, żyją­cych w gra­ni­cach Impe­rium Rzy­mu. My, jako poga­nie, może­my sto­sun­ko­wo łatwo odna­leźć się przy stud­ni Jaku­ba w Sama­rii i roz­ma­wiać z Jezu­sem na temat isto­ty praw­dzi­wej reli­gii, w któ­rej Bóg cze­ka na czci­cie­li w Duchu i praw­dzie.