Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

BOGACTWO EWANGELII ŚW. JANA (32)

MOIM POKARMEM JEST PEŁNIENIE WOLI OJCA

KS. PRAŁAT PROF. DR HAB. EDWARD STANIEK

Kie­dy ucznio­wie po zaku­pie żyw­no­ści pode­szli do Jezu­sa, sie­dzą­ce­go przy stud­ni Jaku­ba, pro­si­li Go, mówiąc: „Rab­bi, jedz!”. On im rzekł: „Ja mam do jedze­nia pokarm, o któ­rym wy nie wie­cie”. Mówi­li więc ucznio­wie jeden do dru­gie­go: „Czyż Mu kto przy­niósł coś do zje­dze­nia?”. Powie­dział im Jezus: „Moim pokar­mem jest wypeł­nić wolę Tego, któ­ry Mnie posłał, i wyko­nać Jego dzie­ło” (J 4,31–34). Te sło­wa Jezu­sa odsła­nia­ją inny wymiar wta­jem­ni­cze­nia w praw­dę obja­wio­ną. Sama­ry­tan­ka pozna­ła praw­dę o mesjań­skiej god­no­ści Jezu­sa, a Apo­sto­ło­wie o naj­waż­niej­szym pokar­mie czło­wie­ka żyją­ce­go Duchem i praw­dą. Jezus wta­jem­ni­cze­nie roz­po­czy­na od tego, czym słu­chacz żyje. Ucznio­wie chcie­li z Mistrzem coś zjeść. Byli głod­ni. Ten głód był punk­tem wyj­ścia wta­jem­ni­cze­nia w pokarm dają­cy życie wiecz­ne. Wta­jem­ni­cza­ją­cy zawsze znaj­du­je uchy­lo­ne drzwi, któ­re są aktu­al­ną potrze­bą słu­cha­cza. Jeśli tych drzwi nie ma, o wta­jem­ni­cze­niu nie ma mowy. Ma to miej­sce przy każ­dej twór­czej roz­mo­wie na temat wiel­kich war­to­ści. Moż­na je prze­ka­zać jedy­nie tym, któ­rzy ich potrze­bu­ją. Waż­ny punkt kate­che­zy. Jeśli ona jest prze­ka­zem prawd, któ­rych kate­chi­zo­wa­ni nie potrze­bu­ją, to jest stra­co­nym nie tyl­ko cza­sem, ale i ener­gią zarów­no mówią­ce­go, jak i słu­cha­ją­cych. Uchy­lo­ne drzwi zain­te­re­so­wa­nia są pierw­szym kro­kiem wta­jem­ni­cze­nia. Kto gło­si Ewan­ge­lię winien znać zapo­trze­bo­wa­nie słu­cha­czy – i od roz­mo­wy na temat tego zapo­trze­bo­wa­nia moż­na pod­pro­wa­dzać do war­to­ści. Jezus mówi o swo­im pokar­mie, i zazna­cza, że ucznio­wie go nie zna­ją. Mogli więc sta­nąć przed pyta­niem, czym On żyje,
co jest Jego pokar­mem. Oni mie­li na uwa­dze pokarm dla cia­ła. Jezus mówi: mam do jedze­nia pokarm, o któ­rym wy nie wie­cie. Zda­nie zmu­sza­ją­ce do zasta­no­wie­nia. Trwa­ło to chwi­lę, sko­ro mogli gło­śno się zasta­na­wiać nad tym, kto Mistrzo­wi podał coś do
jedze­nia. Kie­dy skon­cen­tro­wa­li uwa­gę na pokar­mie Jezus infor­mu­je, że jest nim peł­nie­nie woli Ojca. Odpo­wiedź Mistrza jest zdu­mie­wa­ją­ca. Pokar­mem jest wyko­ny­wa­nie zle­co­ne­go zada­nia. Nie­wie­lu ludzi zna smak tego pokar­mu. Cza­sem wspo­mi­na­ją o nim wiel­cy arty­ści. Kom­po­zy­tor, przez trzy dni two­rzy dzie­ło i nie szu­ka inne­go pokar­mu. Tak two­rzył swe Alle­lu­ja Haen­del. Tak powsta­wa­ły róż­ne dzie­ła pisa­rzy. Tak jak­by w natchnie­niu arty­ści malo­wa­li obra­zy lub rzeź­bi­li swe dzie­ła, tra­cąc poczu­cie cza­su. Dla nich two­rze­nie wiel­kich dzieł jest pokar­mem ducha. Rzecz oczy­wi­sta, że tra­cąc siły cia­ła potrze­bo­wa­li ich rege­ne­ra­cji tak przez jedze­nie, picie, jak i odpo­czy­nek. Nie­wie­lu z wie­rzą­cych peł­nie­nie woli Ojca trak­tu­je jako pokarm; nie­wie­lu odnaj­du­je siły w peł­nie­niu Tej woli. Ci, któ­rzy odkry­wa­ją smak tego pokar­mu, są zasko­cze­ni mocą i poko­jem, jakim zosta­ją wypeł­nie­ni.