Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

TYDZIEŃ LITURGICZNY

TRZECI TYDZIEŃ ZWYKŁY 22–27 I 2018

Poniedziałek

2 Sm 5,1–7.10; Mk 3,22–30
Sło­wo Boże: Wszyst­kie poko­le­nia izra­el­skie zeszły się u Dawi­da w Hebro­nie i oświad­czy­ły mu: „Oto my jeste­śmy kości two­je i cia­ło. Już daw­no, gdy Saul był kró­lem nad nami, ty odby­wa­łeś wypra­wy na cze­le Izra­ela. I Pan rzekł do cie­bie: Ty będziesz pasł mój lud – Izra­ela, i ty będziesz wodzem nad Izra­elem”. Dawid już jako bar­dzo mło­dy czło­wiek został przez pro­ro­ka namasz­czo­ny na kró­la nad Izra­elem. Lecz musia­ło upły­nąć wie­le lat, by ta zapo­wiedź sta­ła się fak­tem. W cią­gu tego cza­su wie­lo­krot­nie ocie­rał się o poważ­ne nie­bez­pie­czeń­stwa, nawet o śmierć. Miał też oka­zję, by wcze­śniej usu­nąć swe­go poprzed­ni­ka, Sau­la. A jed­nak tego nie uczy­nił. Był cier­pli­wy. Umiał cze­kać. Przede wszyst­kim zaś postę­po­wał zgod­nie z pra­wym sumie­niem, sza­nu­jąc Boże przy­ka­za­nia. I oto sam Bóg dopro­wa­dził go z cza­sem do kró­lo­wa­nia na Izra­elem. War­to pole­gać na Panu.

Wtorek

2 Sm 6,12b–15.17–19; Mk 3,31–35
Sło­wo Boże: Poszedł Dawid i spro­wa­dził z wiel­ką rado­ścią Arkę Bożą z domu Obed­do­ma do Mia­sta Dawi­do­we­go. Ile­kroć nio­są­cy Arkę Pań­ską postą­pi­li sześć kro­ków, skła­dał w ofie­rze wołu i tucz­ne cie­lę. Dawid wte­dy tań­czył z całym zapa­łem w obec­no­ści Pana, a ubra­ny był w lnia­ny efod. To było praw­dzi­we świę­to: król spro­wa­dził Arkę Pana, mate­rial­ny znak Bożej obec­no­ści, do swe­go mia­sta, do sto­li­cy.
Bóg sam dał mu znak, że Arka jest źró­dłem
bło­go­sła­wień­stwa. A król cenił je nade wszyst­ko. Dzię­ki Boże­mu bło­go­sła­wień­stwu z paste­rza ojcow­skich stad, jako naj­młod­szy, nie­do­ce­nia­ny syn Jes­se­go, został kró­lem. Dzię­ki Boże­mu bło­go­sła­wień­stwu rato­wał z opre­sji swo­je życie i odno­sił zwy­cię­stwa. Wie­le zwy­cięstw. Spro­wa­dza­jąc Arkę do sto­li­cy raz jesz­cze potwier­dził, jak bar­dzo zale­ży mu na
obec­no­ści Pana.
Śro­da
2 Sm 7,4–17; Mk 4,1–20
Sło­wo Boże: To mówi Pan Zastę­pów: Zabra­łem cię z pastwi­ska spo­śród owiec, abyś
był wład­cą nad ludem moim, nad Izra­elem. I byłem z tobą wszę­dzie, dokąd się uda­łeś, wytra­ci­łem przed tobą wszyst­kich two­ich nie­przy­ja­ciół. Dam ci sła­wę naj­więk­szych ludzi na zie­mi. Wyzna­czę miej­sce moje­mu ludo­wi, Izra­elo­wi, i osa­dzę go tam… Kim był­by Dawid bez Boże­go bło­go­sła­wień­stwa? Nie ma tu miej­sca, by uru­cho­mić wyobraź­nię i pisać alter­na­tyw­ną histo­rię. Jed­no nie ule­ga wąt­pli­wo­ści: Dawid jedy­nie Stwór­cy zawdzię­czał dokład­nie wszyst­kie suk­ce­sy. A tych było nie­ma­ło w jego dłu­gim życiu. Obec­ność Boga w ludz­kim ser­cu jest nie do prze­ce­nie­nia. Czy Dawid o tym wie­dział? Czę­sto o tym pamię­tał, bywa­ło jed­nak, że zapo­mi­nał. I wte­dy zaczy­na­ły się dziać rze­czy złe, nawet dra­ma­tycz­ne dla nie­go i tak­że dla całe­go Izra­ela. Zapo­mi­na­jąc o otrzy­ma­nej łasce, wpa­dał w sidła pychy.
Czwar­tek
Dz 22,3–16; Mk 16,15–18
Świę­to nawró­ce­nia św. Paw­ła
Sło­wo Boże: Ana­niasz powie­dział: „Szaw­le, bra­cie, przej­rzyj!”. W tej­że chwi­li spoj­rza­łem na nie­go. On zaś powie­dział: „Bóg naszych ojców wybrał cię, abyś poznał Jego wolę i ujrzał Spra­wie­dli­we­go, i Jego wła­sny głos usły­szał. Bo wobec wszyst­kich ludzi będziesz świad­czył o tym, co widzia­łeś i sły­sza­łeś”. Sza­weł powa­lo­ny na zie­mię zoba­czył Jezu­sa. To głę­bo­kie doświad­cze­nie ducho­we sta­no­wi­ło punkt zwrot­ny w jego życiu. Jed­nak­że w tej samej chwi­li utra­cił wzrok. Potrzeb­na była posłu­ga Ana­nia­sza, któ­ry dzia­ła­jąc w imie­niu Kościo­ła pozwo­lił nowo nawró­co­ne­mu Paw­ło­wi znów widzieć – to zna­czy pomógł mu roze­znać zada­nie. Wszy­scy potrze­bu­je­my Kościo­ła, bo we wspól­no­cie Kościo­ła doko­nu­je się praw­dzi­we roze­zna­nie nasze­go życio­we­go zada­nia. Bóg, gdy sta­wia zada­nia, czy­ni to posłu­gu­jąc się Kościo­łem.
Pią­tek
2 Sm 11,1–4a.5–10a.13–17; Łk 10,1–9
Sło­wo Boże: Pew­ne­go wie­czo­ra Dawid, pod­nió­sł­szy się z posła­nia i cho­dząc po tara­sie swe­go kró­lew­skie­go pała­cu, zoba­czył z tara­su kąpią­cą się kobie­tę. Kobie­ta była bar­dzo pięk­na. Dawid zasię­gnął wia­do­mo­ści o tej kobie­cie. Powie­dzia­no mu: „To jest Bat­sze­ba, cór­ka Elia­ma, żona Uria­sza Chit­ty­ty”. Miał do dys­po­zy­cji nie­mal wszyst­ko. Pałac, bogac­two, kobie­ty. Służ­bę i żoł­nie­rzy wyko­nu­ją­cych każ­de pole­ce­nie. Sła­wę i sza­cu­nek wśród ludu. I oto przy­szła chwi­la, gdy zagra­ły zmy­sły. Rozum prze­stał kie­ro­wać postę­po­wa­niem kró­la. Zauro­cze­nie, gra pożą­dań, chwi­lo­we pra­gnie­nie pokie­ro­wa­ły kro­ka­mi Dawi­da. Tak bar­dzo, że zapo­mniał o Bogu. I to był począ­tek wiel­kie­go dra­ma­tu. Ile­kroć zapo­mi­na­my o zasta­no­wie­niu, nie zwa­ża­my na pra­wo Boże i głos sumie­nia, scho­dzi­my na manow­ce.
Sobo­ta
2 Sm 12,1–7a.10–17; Mk 4,35–41
Sło­wo Boże: Dawid rzekł do Nata­na: „Zgrze­szy­łem wobec Pana”. Natan odrzekł Dawi­do­wi: „Pan odpusz­cza ci też twój grzech, nie umrzesz. Lecz dla­te­go, że przez ten czyn bar­dzo wzgar­dzi­łeś Panem, syn, któ­ry ci się uro­dzi, na pew­no umrze”. Natan udał się potem do swe­go domu. Wiel­ki był grzech Dawi­da. I to nawet nie­je­den. Ale wiel­ka tak­że była jego skru­cha. A zna­kiem jej sta­ła się pro­sto­ta, z jaką przy­znał się do popeł­nio­ne­go czy­nu. Grzech popeł­nio­ny w ukry­ciu stał się jaw­nym. Pro­rok skło­nił kró­la do ujaw­nie­nia grze­chu nie po to, by poni­żyć i skom­pro­mi­to­wać wład­cę, lecz by spo­tę­go­wać jego poczu­cie skru­chy i umoż­li­wić przy­ję­cie Boże­go prze­ba­cze­nia. Zdol­ność do skru­chy rów­nie moc­no
budu­je wiel­kość Dawi­da, jak jego wspa­nia­łe zwy­cię­stwa. Tak­że nasza wiel­kość wyra­sta z pokor­ne­go uzna­nia bra­ków.