Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

SŁOWA KAPŁANA

JESTEŚMY NAPEŁNIENI DUCHEM ŚWIĘTYM (9)

BP JAN SZKODOŃ BISKUP POMOCNICZY

„Jezus uzdro­wił wie­lu dotknię­tych roz­ma­ity­mi cho­ro­ba­mi i wie­le złych duchów wyrzu­cił” (Mk 1,34). Ewan­ge­li­sta zapi­sał, że uzdro­wił też teścio­wą Szy­mo­na. „Przy­no­si­li do Nie­go cho­rych i opę­ta­nych” (Mk 1,32). Dziś, gdy ktoś cho­ru­je, uda­je się do leka­rza, leczy się w szpi­ta­lu. Ale i obec­nie wie­lu ludzi pro­si o modli­twę w swo­jej inten­cji i o zdro­wie bli­skich, szcze­gól­nie gdy cho­ro­ba zaata­ko­wa­ła kogoś w mło­dym wie­ku. A opę­ta­nie? Są tacy, i to jest więk­szość, któ­rzy uwa­ża­ją, że wszy­scy, któ­rych daw­niej uwa­ża­no za opę­ta­nych, są cho­rzy psy­chicz­nie. Nie­któ­rzy krew­ni cho­rych psy­chicz­nie pro­szą o egzor­cy­zmy. Uwa­ża­ją, że wszyst­kie cho­ro­by psy­chicz­ne, lub więk­szość, moż­na ule­czyć przez modli­twę egzor­cy­zmu. Księ­ga Joba wciąż przy­bli­ża nam cier­pie­nie, któ­re jest tajem­ni­cą. Obja­wie­nie nie­sie świa­tło pocie­chy i nadziei. Gdy cier­pi jeden z człon­ków rodzi­ny, cier­pi cała wspól­no­ta. Nie­któ­re cho­ro­by, na przy­kład alko­ho­lizm, napeł­nia­ją cier­pie­niem i przy­gnę­bie­niem całą rodzi­nę. „Czyż nie do bojo­wa­nia podob­ny byt czło­wie­ka?… Noc wiecz­no­ścią się sta­je i boleść mną tar­ga do zmro­ku” (Job 7,1–4). Sam Pan Jezus daje przy­kład: „udał się na miej­sce pustyn­ne, i tam się modlił” (Mk 1,35). Modli­twa samot­na i wspól­no­to­wa jest źró­dłem ducho­wej siły. Modli­twa za cho­re­go, uza­leż­nio­ne­go, modli­twa z cier­pią­cym, otwie­ra na dzia­ła­nie Pana Jezu­sa, któ­ry wzy­wa: „Przyjdź­cie do Mnie… któ­rzy utru­dze­ni jeste­ście, a Ja was pokrze­pię” (Mt 11,28). Św. Paweł przy­po­mi­na, że wszy­scy jeste­śmy powo­ła­ni do gło­sze­nia, sło­wem i życiem, Ewan­ge­lii Chry­stu­so­wej. Apo­stoł ma świa­do­mość cią­żą­ce­go na nim obo­wiąz­ku: „Bia­da mi, gdy­bym nie gło­sił Ewan­ge­lii” (1 Kor 9,16). Prze­ka­zy­wa­nie Ewan­ge­lii w rodzi­nie jest zaszczy­tem, łaską i obo­wiąz­kiem. Ewan­ge­lię gło­si rodzi­na rodzi­nie. Obec­nie czę­sto jest powta­rza­ne sło­wo: „tole­ran­cja”, jak też „to nasza pry­wat­na spra­wa, czy mamy ślub, czy nie”. Jeste­śmy dla innych przy­kła­dem, opar­ciem, ale tak­że może­my być zgor­sze­niem, uspra­wie­dli­wie­niem dla grze­chów bliź­nie­go. Do życia rodzin­ne­go odnie­śmy Paw­ło­we świa­dec­two: „Dla sła­bych sta­łem się jak sła­by, aby pozy­skać sła­bych. Sta­łem się wszyst­kim dla wszyst­kich, żeby w ogó­le oca­lić przy­naj­mniej nie­któ­rych” (1 Kor 9,22). „Wraz z grze­chem rela­cja miło­ści i czy­sto­ści mię­dzy męż­czy­zną a kobie­tą prze­kształ­ca się w domi­na­cję” (Ojciec Świę­ty Fran­ci­szek, adhor­ta­cja Amo­ris laeti­tia – „O miło­ści w rodzi­nie”, p. 19).
Pro­po­zy­cja reflek­sji
Jak w codzien­nym życiu reali­zo­wać w rodzi­nie Paw­ło­we: „Bia­da mi, gdy­bym nie gło­sił Ewan­ge­lii”?