Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

SŁOWA KAPŁANA

JESTEŚMY NAPEŁNIENI DUCHEM ŚWIĘTYM (10)

BP JAN SZKODOŃ BISKUP POMOCNICZY

W Ewan­ge­lii znaj­du­je­my wie­le opi­sów uzdro­wień. Św. Marek pisze: „Przy­szedł do Jezu­sa trę­do­wa­ty i upa­da­jąc na kola­na, pro­sił Go: Jeśli chcesz, możesz mnie oczy­ścić. Zdję­ty lito­ścią, wycią­gnął rękę, dotknął go i rzekł do nie­go: Chcę, bądź oczysz­czo­ny” (Mk 1,40–41). Każ­dy cud był zna­kiem Boskiej wła­dzy, ale tak­że – szcze­gól­nie uzdro­wie­nie – zna­kiem miło­ści do czło­wie­ka. Trąd w ówcze­snym świe­cie był cho­ro­bą nisz­czą­cą cia­ło czło­wie­ka, ale był też cho­ro­bą, któ­ra izo­lo­wa­ła cho­re­go od ludzi. Trę­do­wa­ci musie­li wołać: „nie­czy­sty, nie­czy­sty” i miesz­ka­li „w odosob­nie­niu, poza obo­zem” (Kpł 13,45–46). Trąd w Piśmie Świę­tym jest sym­bo­lem grze­chu: odda­la od Boga, nisz­czy wię­zy z bliź­ni­mi, nisz­czy tego, kto popeł­nia rzech. W mał­żeń­stwie i rodzi­nie grzech nisz­czy, osła­bia miłość, któ­ra ma swe źró­dło w Bogu, w łasce Sakra­men­tu Mał­żeń­stwa i w posta­wie – szcze­gól­nie wewnętrz­nej – każ­de­go z człon­ków rodzi­ny. Nawet grzech wewnętrz­ny, grzech uta­jo­ny przed mężem, żoną, dzieć­mi, pomniej­sza, a nawet nisz­czy miłość, zaufa­nie, ofiar­ność. Św. Paweł pisze: „Czy jecie, czy pije­cie, czy cokol­wiek inne­go czy­ni­cie, wszyst­ko na chwa­łę Bożą czyń­cie” (1 Kor 10,31). Gdy każ­dy z człon­ków rodzi­ny świa­do­mie żyje na chwa­łę Bożą, umac­nia się wspól­no­ta mał­żeń­ska i rodzin­na. Waż­ną wska­zów­kę poda­je rodzi­nie Apo­stoł Paweł: „Nie bądź­cie zgor­sze­niem” (1 Kor 10,32). Pan Jezus wie­le razy ostrze­ga przed zgor­sze­niem. Dziś nawet w rodzi­nie czę­sta jest posta­wa źle rozu­mia­nej tole­ran­cji, źle rozu­mia­nej wol­no­ści, źle rozu­mia­nej samo­dziel­no­ści. Ta posta­wa wyra­ża się nie­kie­dy w stwier­dze­niu: „jestem doro­sły, dziś są inne cza­sy, inni też tak postę­pu­ją”. Św. Paweł pisze też, że „nie szu­ka wła­snej korzy­ści, lecz dobra wie­lu, aby byli zba­wie­ni” (1 Kor 10,33). W rodzi­nie nisz­czy­ciel­ską siłą jest pycha, ego­izm, szu­ka­nie wła­snej wygo­dy i przy­jem­no­ści. Moty­wem istot­nym wobec postę­po­wa­nia wobec bliź­nich, szcze­gól­nie w rodzi­nie, jest: „aby byli zba­wie­ni”. Psal­mi­sta (Ps 32,1–5) uczy nas modli­twy poko­ry i skru­chy: „Grzech wyzna­łem Panu i nie ukry­łem mej winy… a Ty daro­wa­łeś nie­go­dzi­wość mego grze­chu”. Pro­sząc Boga o prze­ba­cze­nie, pamię­taj­my o Modli­twie Pań­skiej: „Odpuść nam nasze winy, jako i my odpusz­cza­my naszym wino­waj­com”. „Mój miły jest mój, a ja jestem jego… Z tego spo­tka­nia, któ­re leczy samot­ność, wypły­wa prze­ka­zy­wa­ne życie i rodzi­na” (Ojciec Świę­ty Fran­ci­szek, adhor­ta­cja Amo­ris laeti­tia – „O miło­ści w rodzi­nie”, p.12–13).
Pro­po­zy­cja reflek­sji
Pomy­ślę, poroz­ma­wiam, co utrud­nia prze­ba­cze­nie w mał­żeń­stwie i rodzi­nie? Jakie jest na to lekar­stwo?