Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

TYDZIEŃ LITURGICZNY

SZÓSTY TYDZIEŃ ZWYKŁY 12–13 II 2018
OKRES WIELKIEGO POSTU 14–17 II 2018

Poniedziałek

Jk 1,1–11; Mk 8,11–13
Sło­wo Boże: Jeśli komuś z was bra­ku­je mądro­ści, niech pro­si o nią Boga, któ­ry daje wszyst­kim chęt­nie i nie wyma­wia­jąc, a na pew­no ją otrzy­ma. Niech zaś pro­si z wia­rą, a nie wąt­pi o niczym. Kto bowiem żywi wąt­pli­wo­ści, podob­ny jest do fali mor­skiej wzbu­dzo­nej wia­trem… Czy zda­rza się nam przy­znać, że brak nam mądro­ści? Raczej — jeśli już zauwa­ży­my swo­ją głu­po­tę, sta­ra­my się ją ukryć przed ocza­mi innych. Apo­stoł tym­cza­sem
zachę­ca, by odważ­nie odkry­wać i nazy­wać swo­je bra­ki mądro­ści i jesz­cze wię­cej – wyzna­wać je przed Bogiem oraz pro­sić, by Pan przy­szedł nam z pomo­cą.
Bo Bóg każ­de­mu może udzie­lić mądro­ści, któ­ra jest sztu­ką dobre­go życia, nie­za­leż­ną od posia­da­nej wie­dzy czy ilo­ści zgro­ma­dzo­nych infor­ma­cji. Mądrość to nie eru­dy­cja, lecz sztu­ka podej­mo­wa­nia dobrych decy­zji.

Wtorek

Jk 1,12–18; Mk 8,14–21
Sło­wo Boże: Kto dozna­je poku­sy, niech nie mówi: „Bóg mnie kusi”. Bóg bowiem ani nie pod­le­ga poku­sie do zła, ani też niko­go nie kusi. To wła­sna pożą­dli­wość wysta­wia każ­de­go  na poku­sę i nęci. Następ­nie pożą­dli­wość, gdy pocznie, rodzi grzech, a sko­ro grzech doj­rze­je, przy­no­si śmierć. W modli­twie „Ojcze nasz” nie­ustan­nie powta­rza­my sło­wa „nie wódź nas na poku­sze­nie…”. Nie zawsze są one zro­zu­mia­łe.  Mogą budzić zdu­mie­nie. Dys­ku­sja z ostat­nich mie­się­cy o tym sfor­mu­ło­wa­niu poka­zu­je, że złe odczy­ta­nie słów modli­twy jest moż­li­we. Dziś Apo­stoł jasno mówi, że Bóg niko­go nie kusi. I przy­po­mi­na (zgod­nie z naucza­niem Jezu­sa), że wszel­kie złe czy­ny rodzą się z naszych nie­upo­rząd­ko­wa­nych myśli i pra­gnień. Nie ma naj­mniej­szych pod­staw do obwi­nia­nia Boga naszy­mi grze­cha­mi.
Śro­da
Jl 2,12–18; 2 Kor 5,20–6,3; Mt 6,1–6.16–18
ŚRODA POPIELCOWA
Sło­wo Boże: Zbierz­cie lud, zwo­łaj­cie świę­tą spo­łecz­ność, zgro­madź­cie star­ców, zbierz­cie dzie­ci i nie­mow­lę­ta! Niech wyj­dzie oblu­bie­niec ze swej kom­na­ty, a oblu­bie­ni­ca ze swe­go poko­ju! Mię­dzy przed­sion­kiem a ołta­rzem nie­chaj pła­czą kapła­ni, słu­dzy Pań­scy! Niech mówią: „Zli­tuj się, Panie, nad ludem Two­im…”. Do poku­ty wezwa­ni są wszy­scy. O dzi­wo, tak­że ci naj­mniej­si, nie­mow­lę­ta. Bo poku­ta jest mądrą odpo­wie­dzią czło­wie­ka na dole­gli­wo­ści jego upa­dłej natu­ry. Bez poku­ty nie ma wzro­stu, nie ukształ­tu­je się pięk­ny czło­wiek. Dla­te­go poku­ty win­no się uczyć mło­dych od same­go począt­ku. Jak uczy­my życz­li­wo­ści, kul­tu­ry, modli­twy, tak też win­ni­śmy uczyć poku­ty. I tu musi poja­wić się pod­sta­wo­we pyta­nie: czy umiem poku­to­wać? Czy nie prze­sa­dzam ze zbyt łatwym uspra­wie­dli­wia­niem sie­bie, by unik­nąć nawet małe­go wysił­ku pokut­ne­go?
Czwar­tek
Pwt 30,15–20; Łk 9,22–25
Sło­wo Boże: Wybie­raj­cie więc życie, aby­ście żyli wy i wasze potom­stwo, miłu­jąc Pana, Boga swe­go, słu­cha­jąc Jego gło­su, lgnąc do Nie­go; bo tu jest two­je życie i dłu­gie trwa­nie twe­go poby­tu na zie­mi, któ­rą Pan poprzy­siągł dać two­im przod­kom: Abra­ha­mo­wi, Iza­ako­wi i Jaku­bo­wi. Ileż dni i mie­się­cy trze­ba spę­dzić nad tabe­la­mi z noto­wa­nia­mi gieł­do­wy­mi, by sen­sow­nie zain­we­sto­wać pie­nią­dze? Ile wysił­ku kosz­tu­je dobra decy­zja makle­ra gieł­do­we­go? A cho­dzi tu o pie­nią­dze. Tyl­ko o pie­nią­dze. Tym­cza­sem wie­lo­krot­nie – i to każ­de­go dnia – doko­nu­je­my wybo­rów, któ­rych kon­se­kwen­cje się­ga­ją wiecz­no­ści. I zbyt czę­sto dzia­ła­my lek­ko­myśl­nie, doko­nu­jąc zupeł­nie chy­bio­nych wybo­rów. Dla­cze­go tak jest? Bo zapo­mi­na­my się­gnąć wzro­kiem głę­biej, by widzieć osta­tecz­ne kon­se­kwen­cje.
Pią­tek
Iz 58,1–9; Mt 9,14–15
Sło­wo Boże: Krzycz na całe gar­dło, nie prze­sta­waj. Pod­noś głos Twój jak trą­ba! Wytknij moje­mu ludo­wi jego prze­stęp­stwa i domo­wi Jaku­ba jego grze­chy. Szu­ka­ją Mnie dzień za dniem, pra­gną poznać moje dro­gi, jak naród, któ­ry kocha spra­wie­dli­wość
i nie porzu­ca pra­wa swe­go Boga. Każ­de poko­le­nie ma swo­ich boha­te­rów i zło­czyń­ców. Obraz poko­le­nia two­rzą ludzie wybit­ni, prze­cięt­ni i cał­kiem pod­li. Każ­de poko­le­nie potrze­bu­je ludzi spra­wu­ją­cych wła­dzę, poetów, żoł­nie­rzy i dobrych pra­cow­ni­ków. Ale szcze­gól­ną rolę peł­nią ci, któ­rych zwy­kło nazy­wać się sumie­niem poko­le­nia. To wiel­ki skarb, gdy poko­le­nie otrzy­ma­ło od Boga pro­ro­ka, któ­ry może zapra­szać na dro­gę poku­ty. Oby­śmy nie zlek­ce­wa­ży­li pro­ro­cze­go gło­su Kościo­ła. Prze­cież dro­ga poku­ty jest dziś koniecz­no­ścią.
Sobo­ta
Iz 58,9b–14; Łk 5,27–32
Sło­wo Boże: Jeśli powścią­gniesz nogi od prze­kra­cza­nia sza­ba­tu, żeby w dzień mój świę­ty spraw swych nie zała­twiać, jeśli nazwiesz sza­bat roz­ko­szą, a świę­ty dzień Pana – czci­god­nym, jeśli go usza­nu­jesz przez uni­ka­nie podró­ży, tak by nie prze­pro­wa­dzać swej woli… wte­dy znaj­dziesz roz­kosz w Panu. Wśród obiet­nic zło­żo­nych spra­wie­dli­wym, jest i ta, o któ­rej zapew­nia pro­rok Iza­jasz. A cho­dzi o rzecz o pierw­szo­rzęd­nym zna­cze­niu – o zachwyt Bogiem. Dro­gą do tego jest usza­no­wa­nie sza­ba­tu, dnia poświę­co­ne­go Bogu. Isto­ta tkwi w tym, by czło­wiek zna­lazł dla Boga czas. By odło­żył na bok wszyst­kie codzien­ne zaję­cia, wła­sne spra­wy i podą­żył dro­gą ducho­wych odkryć, a to jest moż­li­we, jeśli
odpo­wied­nio wyko­rzy­sta­my czas świę­to­wa­nia. Każ­da nie­dzie­la i świę­to zapra­sza­ją
nas, by jesz­cze wyraź­niej Boga uczy­nić cen­trum swych myśli i dzia­łań.