Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

BOGACTWO EWANGELII ŚW. JANA (36)

CHRYSTUS PROWOKUJE

KS. PRAŁAT PROF. DR HAB. EDWARD STANIEK

Wyda­rze­nie w sadzaw­ce Betes­da było waż­nym kro­kiem w obja­wia­niu Boskiej god­no­ści Jezu­sa. Roz­dział pią­ty Ewan­ge­lii Jana odsła­nia wyjąt­ko­wo ostrą pole­mi­kę Jezu­sa z Jego wro­ga­mi, któ­rzy nie chcie­li w Nie­go wie­rzyć. Wystar­cza­ła im wia­ra w Boga Abra­ha­ma, ale i tę trak­to­wa­li po swo­je­mu. Naj­bar­dziej lubi­li w niej wyko­ny­wa­nie wyro­ków śmier­ci, jeśli ktoś nie zacho­wy­wał pra­wa. Jeden z waż­nych wąt­ków wypa­czeń reli­gij­nych. I dziś wie­lu kato­li­ków ubó­stwia pra­wo, a nie chce wie­rzyć w Jezu­sa. Potem Jezus zna­lazł go [uzdro­wio­ne­go] w świą­ty­ni i rzekł do nie­go: „Oto wyzdro­wia­łeś. Nie grzesz już wię­cej, aby ci się coś gor­sze­go nie przy­da­rzy­ło”. Czło­wiek ów odszedł i doniósł Żydom, że to Jezus go uzdro­wił. I dla­te­go Żydzi prze­śla­do­wa­li Jezu­sa, że to uczy­nił w sza­bat. Lecz Jezus im odpo­wie­dział: „Ojciec mój dzia­ła aż do tej chwi­li i Ja dzia­łam”. Dla­te­go więc usi­ło­wa­li Żydzi tym bar­dziej Go zabić, bo nie tyl­ko nie zacho­wy­wał sza­ba­tu, ale nad­to Boga nazy­wał swo­im Ojcem, czy­niąc się rów­nym Bogu (J 5,14–18). Zasta­na­wia­ją sło­wa Jezu­sa: Nie grzesz wię­cej, aby ci się coś gor­sze­go nie przy­da­rzy­ło. Nie tyl­ko cho­ro­wał poważ­nie 38 lat, ale i grze­szył. Jezus mu grze­chów nie odpu­ścił, dał mu tyl­ko zdro­wie, ale go prze­strze­ga, aby już wię­cej nie grze­szył. Rzad­ko mówi­my o tym, że ludzie cho­rzy grze­szą. Bar­dziej zaj­mu­je­my się ich scho­rze­nia­mi niż grze­cha­mi, a prze­cież grzech jest cho­ro­bą duszy tysią­ce razy groź­niej­szą niż cho­ro­by cia­ła. To jest wpi­sa­ne w Ewan­ge­lię. Jezus jesz­cze zazna­cza, że grze­chy mogą potę­go­wać cho­ro­bę. Waż­ny temat tak dla cho­rych, jak i dla opie­ku­ją­cych się cho­ry­mi, któ­rzy dobrze wie­dzą, na jaką ska­lę cho­rzy mogą grze­szyć. Pro­blem poważ­ny, bo cho­ro­ba zawsze jest sło­wem Boga skie­ro­wa­nym do cho­re­go i jego oto­cze­nia. Kto tego nie dostrze­ga, ten nie zna języ­ka Boga. Jezu­so­wi zale­ża­ło na tym, aby uzdro­wio­ny wię­cej nie grze­szył. Zazna­cza też, że jeśli będzie grze­szył, to nie­szczę­ście jego może być o wie­le więk­sze niż to, z jakie­go go Jezus uwol­nił. Przed uzdro­wio­nym otwie­ra­ła się per­spek­ty­wa nor­mal­ne­go życia, ale Mistrz z Naza­re­tu wzy­wa go do zerwa­nia z grze­cha­mi. Jako zdro­wy miał szan­sę popeł­nić ich jesz­cze wię­cej. Jezus, przez proś­bę skie­ro­wa­ną do uzdro­wio­ne­go, odsła­nia nam róż­ni­cę mię­dzy Bożą i ludz­ką logi­ką doty­czą­cą zdro­wia. W naszej logi­ce, zdro­wie to więk­sza szan­sa grze­sze­nia, bo wresz­cie mogę… W Bożej jest tyl­ko ostrze­że­nie: Nie grzesz wię­cej. Ilu ludzi po śmier­ci będzie dzię­ko­wa­ło Bogu za cho­ro­bę na zie­mi, tego nie wie­my. Oni zoba­czą, jakie grze­chy popeł­ni­li­by, będąc zdro­wy­mi. Cho­ro­ba unie­moż­li­wia wie­le grze­chów, do któ­rych potrzeb­ne są siły i zdro­wie. Jest i dru­ga praw­da. W cho­ro­bie moż­na grze­szyć. Ilu cho­rych prze­kli­na Boga za swo­je cier­pie­nie i sła­bość? Ilu ma do Boga pre­ten­sje, że cho­ro­ba skra­ca im życie? A ilu ludzi w cho­ro­bie szu­ka grzesz­nych przy­jem­no­ści? Ilu z powo­du cho­ro­by tonie w alko­ho­lu? Cho­ro­ba może być cza­sem bło­go­sła­wień­stwa i cza­sem prze­kleń­stwa. Wszyst­ko zale­ży od czło­wie­ka i jego logi­ki. Jeśli decy­du­je się na docze­sną, czas cho­ro­by wyko­rzy­stu­je do potę­go­wa­nia zła, a jeśli na Boską, czas cho­ro­by zamie­nia w twór­czość. Wie­lu dzię­ki cho­ro­bie zosta­ło świę­ty­mi.