Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

BOGACTWO EWANGELII ŚW. JANA (38)

BÓG MIŁOŚCIĄ WZAJEMNĄ

KS. PRAŁAT PROF. DR HAB. EDWARD STANIEK

Żydzi oskar­ża­li Jezu­sa o to, że Boga trak­tu­je jako swe­go Ojca i że uwa­ża się za rów­ne­go Ojcu. W odpo­wie­dzi na to Jezus im mówił: „Zapraw­dę, zapraw­dę, powia­dam wam: Syn nie mógł­by nicze­go czy­nić sam od sie­bie, gdy­by nie widział Ojca czy­nią­ce­go. Albo­wiem to samo, co On czy­ni, podob­nie i Syn czy­ni. Ojciec bowiem miłu­je Syna i uka­zu­je Mu to wszyst­ko, co On sam czy­ni, i jesz­cze więk­sze dzie­ła uka­że Mu, aby­ście się dzi­wi­li. Albo­wiem jak Ojciec wskrze­sza umar­łych i oży­wia, tak rów­nież i Syn oży­wia tych, któ­rych chce (J 5,19–21) . Jezus wyraź­nie potwier­dza, że jest Synem Boga i że ma wła­dzę rów­ną Ojcu. Ta wła­dza doty­czy nawet wskrze­sze­nia umar­łych, któ­rą Żydzi przy­pi­sy­wa­li tyl­ko Bogu, a Jezus przy­pi­sał rów­nież sobie. Naj­moc­niej akcen­tu­je, że Bóg Ojciec Go miłu­je. Jest mię­dzy nimi miłość wza­jem­na. Syn kocha Ojca i dla­te­go ide­al­nie czy­ni to, cze­go Ojciec pra­gnie, a dzie­ła Syna są na mia­rę dzieł Ojca. W tych sło­wach jest zawar­te obja­wie­nie Boga jako Miło­ści wza­jem­nej Ojca do Syna i Syna do Ojca. Tego w Sta­rym Testa­men­cie nie było, i takie wyzna­nie Jezu­sa było rów­no­znacz­ne z wyda­niem na sie­bie wyro­ku śmier­ci. Tyl­ko wta­jem­ni­cze­ni w miło­ści Boga odnaj­du­ją się w tych sło­wach i w miło­ści wza­jem­nej Ojca do Syna. Zro­zu­mie­nie bowiem tych słów Jezu­sa jest moż­li­we jedy­nie dla tych, któ­rzy kocha­ją Bożą miło­ścią, czy­li żyją tą wza­jem­ną miło­ścią Ojca do Syna. Jezus pod­pro­wa­dzał do tego już Niko­de­ma, kie­dy mu mówił, że trze­ba się powtór­nie naro­dzić. Cho­dzi o naro­dzi­ny do życia Boże­go, któ­rym jest miłość wza­jem­na w Bogu. Te naro­dzi­ny doko­nu­ją się przez Chrzest i Bierz­mo­wa­nie, bo wza­jem­ną miło­ścią Ojca i Syna jest Duch Świę­ty, o któ­rym w apo­lo­gii jesz­cze Jezus nie mówi, bo dopie­ro pod­pro­wa­dza słu­cha­czy do tajem­ni­cy życia Boga w Trzech Oso­bach. Fary­ze­usze nie mogli nic z tego pojąć. Jan Ewan­ge­li­sta wte­dy, gdy sły­szał tę ostrą wymia­nę zdań Jezu­sa z Jego wro­ga­mi, też nie­wie­le rozu­miał. On dopie­ro po zesła­niu Ducha Świę­te­go został uzdol­nio­ny do tego, aby dora­stać do tej miło­ści. Trwa­ło to dzie­siąt­ki lat, bo dorósł, gdy pisząc Apo­ka­lip­sę w prze­ży­ciach mistycz­nych został wpro­wa­dzo­ny do nie­ba, któ­re jest świa­tem wza­jem­nej miło­ści Ojca i Syna, a tą miło­ścią jest Duch Świę­ty. Bogac­two praw­dy obja­wio­nej jest nie­do­stęp­ne dla ludzi, któ­rzy do niej nie dora­sta­ją. Dora­sta­nie pole­ga na wyj­ściu ze świa­ta swo­ich racji i wej­ścia w świat praw­dy. Za swo­ją rację nikt nie umie­ra, a za praw­dę moż­na umrzeć. Jezus chce pod­pro­wa­dzić swo­ich słu­cha­czy do praw­dy o Bożej miło­ści, ale wie, że oni do niej jesz­cze nie dora­sta­ją. Upie­ra­ją się przy swo­ich racjach, zasła­nia­jąc się Sta­rym Pra­wem i nie widząc szan­sy przej­ścia w świat peł­nej praw­dy. Sta­ry Testa­ment to tyl­ko pierw­szy etap obja­wie­nia praw­dy o Bogu, Jezus chce wpro­wa­dzić słu­cha­czy w dru­gi etap, ale wie, że to trud­ne i że za to zapła­ci życiem. Warun­kiem pozna­nia Boga i sie­bie w Bogu jest dostrze­że­nie róż­ni­cy, jaka ist­nie­je mię­dzy moją racją a praw­dą. Do tego, kto ją odkry­je uśmie­cha się Bóg, któ­ry jest Praw­dą i Miło­ścią.