Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

TYDZIEŃ LITURGICZNY

CZWARTY TYDZIEŃ WIELKIEGO POSTU 12–17 III 2018

Poniedziałek

Iz 65,17–21; J 4,43–54
Sło­wo Boże: Oto Ja stwa­rzam nowe nie­bio­sa i nową zie­mię; nie będzie się wspo­mi­nać daw­niej­szych dzie­jów ani na myśl one nie przyj­dą. Prze­ciw­nie, będzie radość i wese­le na zawsze z tego, co Ja stwo­rzę; bo oto Ja uczy­nię z Jero­zo­li­my wese­le i z jej ludu – radość. Roz­we­se­lę się z Jero­zo­li­my i roz­ra­du­ję się z jej ludu. Histo­ria ludz­ko­ści nazna­czo­na jest sze­re­giem bole­snych, tra­gicz­nych zda­rzeń. Są wśród nich te, któ­re nie zale­żą od czło­wie­ka, jak klę­ski żywio­ło­we. Ale jesz­cze wię­cej jest tych, któ­re wyni­ka­ją z ludz­kiej sła­bo­ści, bez­myśl­no­ści czy wprost z ludz­kiej zawi­ści. Dziś Pan rysu­je per­spek­ty­wę szczę­ścia, któ­re nie powsta­nie wsku­tek ludz­kich sta­rań, lecz poja­wi się jako dar Stwór­cy. Ludz­kie tęsk­no­ty za takim świa­tem pozo­sta­ją złu­dze­niem, jeśli pla­nu­je­my zbu­do­wa­nie dosko­na­łe­go szczę­ścia wła­sny­mi siła­mi. Są moż­li­we, jeśli pój­dzie­my dro­gą wska­za­ną przez Boga. A jest to dro­ga miło­ści.

Wtorek

Ez 47,1–9.12; J 5,1–3a.5–16
Sło­wo Boże: Wszyst­kie też isto­ty żyją­ce, od któ­rych się tam roi, dokąd­kol­wiek potok wpły­nie, pozo­sta­ją przy życiu: będzie tam nie­zli­czo­na ilość ryb, bo dokąd­kol­wiek dotrą te wody, wszyst­ko będzie uzdro­wio­ne. A nad brze­ga­mi poto­ku mają rosnąć po obu stro­nach róż­ne­go rodza­ju drze­wa owo­co­we, któ­rych liście nie więd­ną… Wszyst­ko, co żyje, kie­dyś nie­uchron­nie sta­nie wobec koniecz­no­ści śmier­ci. Wbrew temu powszech­ne­mu doświad­cze­niu, pro­rok rysu­je per­spek­ty­wę nowe­go świa­ta. Mówi o wodzie, któ­ra pły­nie ze świą­ty­ni i nie­sie w sobie cudow­ne wła­ści­wo­ści. Zarów­no rośli­ny jak i zwie­rzę­ta po zetknię­ciu się z tą wodą zosta­ją ule­czo­ne, żyją peł­nią życia i owo­cu­ją. Co kry­je się za tym obra­zem? Praw­da o mocy łaski Bożej. Żyje­my zaję­ci skle­ja­niem codzien­no­ści z okru­chów naszych wysił­ków i może­my zapo­mnieć, że sku­tecz­ność budo­wa­nia kry­je się w łasce Pana.
Śro­da
Iz 49,8–15; J 5,17–30
Sło­wo Boże: „Góry, wybuch­nij­cie rado­snym okrzy­kiem! Albo­wiem Pan pocie­szył swój lud. Zli­to­wał się nad jego bied­ny­mi”. Mówił Syjon: „Pan mnie opu­ścił…”. „Czyż może nie­wia­sta zapo­mnieć o swym nie­mow­lę­ciu, ta, któ­ra kocha syna swe­go łona? A nawet gdy­by ona zapo­mnia­ła, Ja nie zapo­mnę o tobie!”. „Pan mnie opu­ścił…” – bole­sna skar­ga Syjo­nu. To tak­że wie­lo­krot­nie skar­ga czło­wie­ka, któ­ry ugi­na się pod cię­ża­rem utra­pień. To wyraz bez­rad­no­ści kogoś, kto został dopro­wa­dzo­ny do kre­su swej wytrzy­ma­ło­ści. Osa­mot­nie­nie, brak zro­zu­mie­nia jest zawsze cię­ża­rem ponad ludz­kie siły. Ale wbrew temu odczu­ciu Pan przez pro­ro­ka zapew­nia, że to przej­mu­ją­ce odczu­cie jest błęd­ne, że Jego miłość jest więk­sza niż miłość ojca, niż miłość mat­ki. Że Stwór­ca nigdy nie zapo­mni o czło­wie­ku. Trud­no nie­kie­dy w to uwie­rzyć. A jed­nak sło­wo Pana jest praw­dą.
Czwar­tek
Wj 32,7–14; J 5,31–47
Sło­wo Boże: „Widzę, ż e lud ten jest ludem o twar­dym kar­ku. Pozwól Mi, aby roz­pa­lił się gniew mój na nich…”. Moj­żesz jed­nak zaczął usil­nie bła­gać Pana, Boga swe­go, i mówić: „Dla­cze­go, Panie, pło­nie gniew Twój prze­ciw ludo­wi Twe­mu, któ­ry wypro­wa­dzi­łeś z zie­mi egip­skiej wiel­ką mocą i sil­ną ręką?”. Dla Moj­że­sza była to wyjąt­ko­wa pró­ba. Prze­cież sam Bóg zapro­po­no­wał, że wypro­wa­dzi z nie­go nowy lud w miej­sce Izra­ela, któ­ry tak szyb­ko oka­zał nie­wier­ność. A jed­nak patriar­cha zaczął gorą­co wołać do Pana o miło­sier­dzie. I Stwór­ca wysłu­chał bła­gal­nej modli­twy swe­go słu­gi, i prze­ba­czył popeł­nio­ny grzech. Moż­na dziś obu­rzać się na gru­py ludzi i nawet całe spo­łecz­no­ści, któ­re sprze­nie­wie­rza­ją się Bogu. I moż­na doma­gać się, by ludzie zosta­li uka­ra­ni. Ale czy Pan tego ocze­ku­je? Czy nie liczy raczej na wsta­wien­ni­cze bła­ga­nie w inten­cji każ­de­go, kto błą­dzi?
Pią­tek
Mdr 2,1a.12–22; J 7,1–2.10.25–30
Sło­wo Boże: Myl­nie rozu­mu­jąc, bez­boż­ni mówi­li sobie: „Zrób­my zasadz­kę na spra­wie­dli­we­go, bo nam nie­wy­god­ny: sprze­ci­wia się nasze­mu dzia­ła­niu, zarzu­ca nam prze­kra­cza­nie Pra­wa, wypo­mi­na nam prze­kra­cza­nie naszych zasad kar­no­ści. Gło­si, że zna Boga, zwie sie­bie dziec­kiem Pań­skim. Jest potę­pie­niem naszych zamy­słów…”. Trze­ba mieć odwa­gę, by pozo­stać spra­wie­dli­wym. Trze­ba mieć odwa­gę, by nie ulec poku­sie kom­pro­mi­su z nie­uczci­wo­ścią. By pozo­stać nie­prze­kup­nym. By zacho­wać wła­sne zda­nie. By nie utra­cić trzeź­we­go osą­du rze­czy­wi­sto­ści. By być zdol­nym iść pod prąd. By zacho­wać sza­cu­nek wobec pra­wa Boże­go i ludz­kie­go. By nie sku­sić się łatwi­zną. Jed­nym sło­wem: trze­ba mieć odwa­gę, by god­nie żyć. Taka posta­wa musi kosz­to­wać. To może budzić nie­po­kój. Ale wte­dy trze­ba powró­cić do sło­wa Pana, a Pan zapew­nia, że o nas nie zapo­mni.
Sobo­ta
Jr 11,18–20; J 7,40–53
Sło­wo Boże: Nie wie­dzia­łem, że powzię­li prze­ciw mnie zgub­ne pla­ny: „Zniszcz­my drze­wo w peł­ni jego sił, zgładź­my go z zie­mi żyją­cych…”. Lecz Pan Zastę­pów jest spra­wie­dli­wym sędzią, bada ner­ki i ser­ce. Chciał­bym zoba­czyć Two­ją pomstę na nich, albo­wiem Tobie powie­rzam moją spra­wę. Ludz­kie oce­ny zawsze kry­ją w sobie nie­bez­pie­czeń­stwo. Mogą wyno­sić na pie­de­stał ludzi, któ­rzy na to nie zasłu­gu­ją. Rów­no­cze­śnie mogą potę­piać i nisz­czyć spra­wie­dli­we­go. Pro­rok mówi dokład­nie o takiej sytu­acji: nie­pra­we zamia­ry ludzi pod­stęp­ne­go ser­ca zmie­rza­ją do znisz­cze­nia czło­wie­ka pra­we­go. I bywa, że nie ma moż­li­wo­ści, by szu­kać gdzie­kol­wiek ludz­kiej pomo­cy, ludz­kiej spra­wie­dli­wo­ści. Wte­dy osto­ją jest Bóg. Tyl­ko Bóg. To wyma­ga hero­izmu wia­ry. Taką posta­wę zacho­wał Jezus. Do takiej wia­ry zachę­ca tak­że nas.