Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

BOGACTWO EWANGELII ŚW. JANA (41)

CZYNY WAŻNIEJSZE NIŻ SŁOWA

KS. PRAŁAT PROF. DR HAB. EDWARD STANIEK

Jezus przy­po­mi­na świa­dec­two, jakie o Nim zło­żył Jan Chrzci­ciel, któ­ry widział Ducha Świę­te­go zstę­pu­ją­ce­go na Jezu­sa i dla­te­go miał pew­ność, kim Jezus jest. Mimo że Jan cie­szył się dużym auto­ry­te­tem u Żydów i uczo­nych w Piśmie, Jezus trak­tu­je go jako lam­pę, któ­ra zapo­wia­da słoń­ce. Kie­dy słoń­ce wscho­dzi, to lam­pa już nie jest potrzeb­na. Żydzi pole­mi­zu­ją­cy z Jezu­sem win­ni to dobrze roz­wa­żyć. Wysła­li­ście posel­stwo do Jana i on dał świa­dec­two praw­dzie. Ja nie zwa­żam na świa­dec­two czło­wie­ka, ale mówię to, aby­ście byli zba­wie­ni. On był lam­pą, co pło­nie i świe­ci, wy zaś chcie­li­ście rado­wać się krót­ki czas jego świa­tłem. Ja mam świa­dec­two więk­sze od Jano­we­go. Są to dzie­ła, któ­re Ojciec dał Mi do wyko­na­nia; dzie­ła, któ­re czy­nię, świad­czą o Mnie, że Ojciec Mnie posłał. Ojciec, któ­ry Mnie posłał, On dał o Mnie świa­dec­two. Nigdy nie sły­sze­li­ście ani Jego gło­su, ani nie widzie­li­ście Jego obli­cza; nie macie tak­że sło­wa Jego, trwa­ją­ce­go w was, bo wyście nie uwie­rzy­li w Tego, któ­re­go On posłał (J 5,33–38). Jezus wprost odwo­łu­je się do spo­tka­nia posłów uczo­nych w Piśmie z Janem, któ­rzy otrzy­ma­li ofi­cjal­ne świa­dec­two Jana. Odkąd Jezus publicz­nie naucza, ma za sobą dwa świa­dec­twa. Pierw­szym są Jego dzie­ła, czy­li cuda. Cho­dzi Mu o to, aby słu­cha­cze wia­rę budo­wa­li nie tyl­ko na sło­wie, jakie do nich kie­ru­je, ale i na dzie­łach, jakich są świad­ka­mi. Cud jest dzie­łem Boga Ojca i Jezus doko­na­nie każ­de­go z nich uzgad­niał z Ojcem. Zosta­ło to jasno powie­dzia­ne w Kanie, przed cudem zamia­ny wody w wino. Cuda w ludz­kiej logi­ce są nie­zwy­kłe, a w Boskiej zwy­kłe, bo dla Boga nie ma rze­czy nie­moż­li­wych. Cud jest świa­dec­twem obec­no­ści Boga. Tak pod­cho­dzą do cudu wyznaw­cy wszyst­kich reli­gii. Wie­rzą­cy żyją w świe­cie cudów, za któ­re nie­ustan­nie dzię­ku­ją Bogu. Cud jako świa­dec­two Boże­go dzia­ła­nia jest odbie­ra­ny tyl­ko przez wie­rzą­cych. Dru­gim świa­dec­twem, na któ­rym Jezus budo­wał swe życie na zie­mi, był auto­ry­tet Ojca. Jezus mówi, że Boga Ojca nigdy Żydzi ani nie sły­sze­li, ani nie widzie­li. On bowiem posłu­gu­je się pro­ro­ka­mi i Sło­wem Wcie­lo­nym. Po tak pro­stym wyja­śnie­niu Jezus stwier­dza, że słu­cha­ją­cy Go ucze­ni w Piśmie nie mają w sobie Sło­wa Ojca, bo nie wie­rzą w Jezu­sa, któ­ry jest Jego Synem. Tymi sło­wa­mi zarzu­ca uczo­nym w Piśmie nie­wia­rę Bogu. On rzekł Sło­wo, któ­re sta­ło się cia­łem, a oni Go nie przy­ję­li. Jest to przez Jana Ewan­ge­li­stę jasno napi­sa­ne w pro­lo­gu jego Ewan­ge­lii.
Jezus Boga Ojca oglą­da twa­rzą w twarz. Słu­cha­cze Jezu­sa, a była to eli­ta Izra­ela, nie mogli na takie sło­wa odpo­wie­dzieć, a zarzut nie­wia­ry musiał ich moc­no ranić. Byli głę­bo­ko prze­ko­na­ni, że nale­żą do naj­bar­dziej wie­rzą­cych i żyli Pra­wem trosz­cząc się o spra­wie­dli­wość, czy­li wier­ność Pra­wu. W to, że są nie­wie­rzą­cy trud­no im było uwie­rzyć. Wyda­wa­ło im się, że wie­rzą. Jezus swy­mi cuda­mi dowo­dził, że Bóg się Nim posłu­gu­je, ale oni tego nie przyj­mo­wa­li. Dla nich nawet cuda nie były wystar­cza­ją­ce, aby w Nie­go uwie­rzyć. I dziś jest wie­lu kato­li­ków, któ­rym się wyda­je że wie­rzą, ale z Jezu­sem się nie liczą.