Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

TYDZIEŃ LITURGICZNY

WIELKI TYDZIEŃ 26–31 III 2018

WIELKI PONIEDZIAŁEK

Iz 42,1–7; J 12,1–11
Sło­wo Boże: Oto mój słu­ga, któ­re­go pod­trzy­mu­ję, Wybra­ny mój, w któ­rym mam upodo­ba­nie… Powo­ła­łem Cię słusz­nie, ują­łem Cię za rękę i ukształ­to­wa­łem, usta­no­wi­łem Cię przy­mie­rzem dla ludzi, świa­tło­ścią dla naro­dów, abyś otwo­rzył oczy nie­wi­do­mym, aże­byś z zamknię­cia wypu­ścił jeń­ców, z wię­zie­nia tych, co miesz­ka­ją w ciem­no­ści. Pozba­wie­ni świa­tła, dotknię­ci trud­nym kalec­twem (bo nie­wi­do­mi), pozo­sta­ją­cy jeń­ca­mi, któ­rzy pozo­sta­ją zamknię­ci w wię­zie­niu – aż trud­no uwie­rzyć, że jest to opis ducho­wej sytu­acji czło­wie­ka. Tak­że każ­de­go z nas. Kto ma tak głę­bo­ką świa­do­mość dra­ma­ty­zmu ducho­wej kon­dy­cji czło­wie­ka pozba­wio­ne­go świa­tła wia­ry i mocy łaski Bożej, któ­ra pły­nie z odku­pie­nia? Wręcz prze­ciw­nie, wie­lu wyda­je się być zado­wo­lo­ny­mi i nie odczu­wa­ją innych pra­gnień. A jed­nak Duch Świę­ty przez to sło­wo mówi dziś: potrze­bu­jesz znów nowej wia­ry i nowej łaski.

WIELKI WTOREK

Iz 49,1–6; J 13,21–33.36–38
Sło­wo Boże: Pan mnie powo­łał już z łona mej mat­ki, od jej wnętrz­no­ści wspo­mniał moje imię. Ostrym mie­czem uczy­nił me usta, w cie­niu swej ręki mnie ukrył. Uczy­nił ze mnie strza­łę zaostrzo­ną, uta­ił mnie w swo­im koł­cza­nie. I rzekł mi: „Tyś jesteś moim Słu­gą, Izra­elu, w tobie się roz­sła­wię”. Te sło­wa doty­czą Kościo­ła. Lud moc­ny mocą swe­go Boga. Stwór­ca prze­wi­dział Kościół od począt­ku jako spo­sób dzia­ła­nia dla zba­wie­nia ludzi. Wypo­sa­żył Kościół w ostre usta, by gło­sił jasno nie­zmien­ne pra­wo przy­ka­zań. I ukrył Kościół w swej dło­ni, by nie zwy­cię­żył go sza­tan, słu­ga nie­pra­wo­ści. Kościół jest pięk­ny, gdy słu­ży swe­mu Bogu. I to samo moż­na odnieść do każ­de­go ucznia Pana: jeśli jestem moc­ny, to tyl­ko mocą Boga; Pan zna moje imię, pra­gnie, bym mówił o Jego potę­dze, ukrył mnie w swej dło­ni. Dla­te­go „będę wysła­wiał Two­ją spra­wie­dli­wość”.
WIELKA ŚRODA
Iz 50,4–9a; Mt 26,14–25
Sło­wo Boże: Pan Bóg mnie obda­rzył języ­kiem wymow­nym, bym umiał pomóc stru­dzo­ne­mu krze­pią­cym sło­wem. Każ­de­go rana pobu­dza me ucho, bym słu­chał jak ucznio­wie. Pan Bóg otwo­rzył mi ucho, a ja się nie opar­łem ani się nie cof­ną­łem. Poda­łem grzbiet mój biją­cym i policz­ki moje rwą­cym mi bro­dę. Natchnio­ny autor w pro­ro­czym widze­niu dostrze­ga postać wycze­ki­wa­ne­go Mesja­sza. Dziś odno­si­my ten opis do Jezu­sa. Rze­czy­wi­ście Pan obda­rzo­ny jest wymow­nym języ­kiem – wszak mówi nie­ustan­nie do każ­de­go wie­rzą­ce­go, jeśli ten zechce tyl­ko słu­chać. Pan umie pomóc utru­dzo­ne­go – jeśli tyl­ko ten ze swo­im tru­dem do Nie­go przyj­dzie. Pan słu­cha otwar­tym uchem – jeśli tyl­ko czło­wiek znaj­dzie czas, by powie­dzieć o swo­ich spra­wach. Pan gotów jest przy­jąć nawet ude­rze­nia – bo styl Jego dzia­ła­nia wypły­wa z miło­ści.

ŚWIĘTE TRIDUUM PASCHALNE

WIELKI CZWARTEK
Msza św. Wie­cze­rzy Pań­skiej
Wj 12,1–8.11–14; 1 Kor 11,23–26; J 13,1–15
Sło­wo Boże: Ja otrzy­ma­łem od Pana to, co wam prze­ka­zu­ję, że Pan Jezus tej nocy, któ­rej został wyda­ny, wziął chleb i dzię­ki uczy­niw­szy poła­mał i rzekł: „To jest Cia­ło moje za was wyda­ne. Czyń­cie to na moją pamiąt­kę!”. Podob­nie skoń­czyw­szy wie­cze­rzę wziął kie­lich, mówiąc: „Kie­lich ten jest Nowym Przy­mie­rzem…”. Naj­więk­szy skarb czło­wie­ka wie­rzą­ce­go:
eucha­ry­stycz­na obec­no­ści Chry­stu­sa. Taką wia­rę otrzy­mał Apo­stoł, taką wia­rę prze­ka­zu­je.
Takiej wia­ry dziś uczy też Kościół. Taką wia­rę prze­ka­zu­je­my dalej. I oto każ­dym gestem, zacho­wa­niem i sło­wem wypo­wia­da­nym w Koście­le umac­nia­my tę wia­rę. Słu­żą temu obec­ność na Mszy świę­tej, Komu­nia św., ado­ra­cja Naj­święt­sze­go Sakra­men­tu i pro­ste odda­nie czci Eucha­ry­stii ukry­tej w taber­na­ku­lum. Rów­no­cze­śnie każ­da non­sza­lan­cja w podej­ściu do Eucha­ry­stii jest osła­bia­niem tej­że wia­ry.
WIELKI PIĄTEK MĘKI PAŃSKIEJ
Iz 52,13–53,12; Hbr 4,14–16;
5,7–9; J 18,1–19,42
Sło­wo Boże: On dźwi­gał nasze bole­ści, a my uzna­li­śmy Go za ska­zań­ca, chło­sta­ne­go przez Boga i zdep­ta­ne­go. Lecz On był prze­bi­ty za nasze grze­chy, zdru­zgo­ta­ny za nasze winy. Spa­dła na Nie­go chło­sta zba­wien­na dla nas, a w Jego ranach jest nasze uzdro­wie­nie. Wszy­scy pobłą­dzi­li­śmy jak owce… Jezus jest ofia­rą. Świa­do­mie przyj­mu­je trud, któ­ry Jemu nie przy­na­le­ży. Przyj­mu­je skut­ki grze­chu, któ­re­go nie popeł­nił. Siła, z jaką ude­rza grzech jest pora­ża­ją­ca: czy­ni z Pana ska­zań­ca, chło­sta­ne­go, zdep­ta­ne­go, prze­bi­te­go i zdru­zgo­ta­ne­go. Tak rady­kal­ne ude­rze­nie poka­zu­je siłę grze­chu, o czym czę­sto
zapo­mi­na­my. Grze­sząc z lek­ko­myśl­ną łatwo­ścią, wcho­dząc na dro­gę przy­wią­za­nia do grze­chu, nało­gu, zwy­kle nie doce­nia­my destruk­cyj­nej siły grze­chu. Nic moc­niej jej nie odsła­nia, jak roz­wa­ża­na dziś męka nasze­go Pana.
WIELKA SOBOTA
Msza św. Wigi­lii Pas­chal­nej
Rdz 1,1–2,2; Rdz 22,1–18; Wj 14,15–15,1; Iz 54,4a.5–14; Iz 55,1–11; Ba
3,9–15.32–4,4; Ez 36,16–17a.18–28; Rz 6,3–11; Mt 28,1–10
Sło­wo Boże: Otóż jeże­li umar­li­śmy razem z Chry­stu­sem, wie­rzy­my, że z Nim rów­nież żyć będzie­my, wie­dząc, że Chry­stus powstaw­szy z mar­twych już wię­cej nie umie­ra, śmierć nad Nim nie ma już wła­dzy (…) Tak  wy rozu­miej­cie, że umar­li­ście dla grze­chu, żyje­cie zaś dla Boga w Chry­stu­sie Jezu­sie. To jest owoc Chrztu: powsta­je głę­bo­ka więź ochrzczo­ne­go z Jezu­sem, Panem i Zba­wi­cie­lem. To więź, któ­ra prze­ni­ka do głę­bi i pozo­sta­je nie­znisz­czal­na. Nawet śmierć jej nie zagro­zi. Bo już tutaj umie­ra­my razem z Jezu­sem i razem z Nim żyje­my. Jezus umarł, przez co znisz­czył grzech. Nasze umie­ra­nie ducho­we to odrzu­ce­nie ego­izmu, pychy i wszel­kiej nie­pra­wo­ści – tak umie­ra­my z Jezu­sem, by żyć nowym życiem – miło­ścią. A ta wypeł­nia­ła Jezu­sa bez­gra­nicz­nie. Żyje­my dziś praw­dzi­wie, jeśli u pod­staw naszych czy­nów jest czy­sta miłość.