Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

BOGACTWO EWANGELII ŚW. JANA (43)

POLITYCZNA GRANICA EWANGELII

KS. PRAŁAT PROF. DR HAB. EDWARD STANIEK

Zbli­ża­ła się Pas­cha, dla nas sce­ne­ria wio­sen­na, w Pale­sty­nie już peł­nia wio­sny, dla­te­go rze­sza słu­cha­ją­cych mogła usiąść na tra­wie. W takiej sce­ne­rii Jezus kar­mi bli­sko pięć tysię­cy męż­czyzn. To świad­czy o wiel­kim zain­te­re­so­wa­niu Dobrą Nowi­ną wśród męż­czyzn. Jeden z waż­nych ele­men­tów dzia­łal­no­ści Jezu­sa. On ma na uwa­dze głów­nie męż­czyzn, a nie kobie­ty. Do gro­na dwu­na­stu i sie­dem­dzie­się­ciu dwu uczniów wybrał samych męż­czyzn. Dobra Nowi­na jest skie­ro­wa­na głów­nie do męż­czyzn. Jezu­so­wi zale­ży na tym, aby oni byli odpo­wie­dzial­ni za jej prze­kaz. Gło­sze­nie Ewan­ge­lii to męska spra­wa. Potem Jezus udał się za Jezio­ro Gali­lej­skie, czy­li Tybe­riadz­kie. Szedł za Nim wiel­ki tłum, bo widzia­no zna­ki, jakie czy­nił na tych, któ­rzy cho­ro­wa­li. Jezus wszedł na wzgó­rze i usiadł tam ze swo­imi ucznia­mi. A zbli­ża­ło się świę­to żydow­skie, Pas­cha. Kie­dy więc Jezus pod­niósł oczy i ujrzał, że licz­ne tłu­my scho­dzą do Nie­go, rzekł do Fili­pa: „Skąd kupi­my chle­ba, aby oni się posi­li­li?”. A mówił to wysta­wia­jąc go na pró­bę. Wie­dział bowiem, co miał czy­nić. Odpo­wie­dział Mu Filip: „Za dwie­ście dena­rów nie wystar­czy chle­ba, aby każ­dy z nich mógł choć tro­chę otrzy­mać”. Jeden z uczniów Jego, Andrzej, brat Szy­mo­na Pio­tra, rzekł do Nie­go: „Jest tu jeden chło­piec, któ­ry ma pięć chle­bów jęcz­mien­nych i dwie ryby, lecz cóż to jest dla tak wie­lu?”. Jezus zatem rzekł: „Każ­cie ludziom usiąść!”. A w miej­scu tym było wie­le tra­wy. Usie­dli więc męż­czyź­ni, a licz­ba ich docho­dzi­ła do pię­ciu tysię­cy. Jezus więc wziął chle­by i odmó­wiw­szy dzięk­czy­nie­nie, roz­dał sie­dzą­cym; podob­nie uczy­nił z ryba­mi, roz­da­jąc tyle, ile kto chciał. A gdy się nasy­ci­li, rzekł do uczniów: „Zbierz­cie pozo­sta­łe
ułom­ki, aby nic nie zgi­nę­ło”. Zebra­li więc, i ułom­ka­mi z pię­ciu chle­bów jęcz­mien­nych, któ­re zosta­ły po spo­ży­wa­ją­cych, napeł­ni­li dwa­na­ście koszów (J 6,1–13). Wła­dza jeśli poda­je dobre jedze­nie to pod­wład­nym wystar­czy. W Rzy­mie każ­de­go dnia kar­mio­nych było tysią­ce. Ludzie okla­ski­wa­li cesa­rza, jak dłu­go mie­li co jeść i czym się bawić. Po tej linii szła pierw­sza poku­sa skie­ro­wa­na do Jezu­sa. Jak chcesz mieć pod­da­nych, to musisz mieć ręce peł­ne jedze­nia. Zamień kamie­nie w chleb. Jezus odpo­wie­dział: Nie samym chle­bem żyje czło­wiek, ale sło­wem Boga – i poku­sę odrzu­cił. Kie­dy nakar­mił pięć tysię­cy męż­czyzn, ci byli goto­wi obwo­łać Go kró­lem. Mecha­nizm tej poku­sy trze­ba znać i wie­dzieć, kto taką poku­są się posłu­gu­je i jak łatwo ludzie jej ule­ga­ją. Pobło­go­sła­wio­ny i łama­ny przez Jezu­sa chleb był poda­ny uczniom, ci dalej łama­li i roz­da­wa­li. Zro­bie­nie bowiem pię­ciu tysię­cy kana­pek przez jed­ne­go czło­wie­ka wyma­ga­ło­by kil­ka godzin cza­su. Jeśli to robi­ło dwu­na­stu, to mogli podać szyb­ciej. Wszyst­ko wska­zu­je, że chleb i ryby, pobło­go­sła­wio­ne, mno­ży­ły się w rękach tych, któ­rzy się nimi dzie­li­li. Cud szo­ko­wał wszyst­kich, bo wszy­scy mie­li w nim udział. Jezu­so­wi zale­ża­ło na tym, aby odkry­li kim On jest. Cel został osią­gnię­ty. A kie­dy ci
ludzie spo­strze­gli, jaki cud uczy­nił Jezus, mówi­li: „Ten praw­dzi­wie jest pro­ro­kiem, któ­ry miał przyjść na świat”. Gdy więc Jezus poznał, że mie­li przyjść i porwać Go, aby Go obwo­łać kró­lem, sam usu­nął się znów na górę (J 6,14–n). Słu­cha­cze po uczcie zamie­rza­li Jezu­sa obwo­łać kró­lem. To odsła­nia atmos­fe­rę poli­tycz­ną, któ­rą żyło tylu męż­czyzn. Pięć tysię­cy to legion. Uzbro­je­ni w mie­cze mogli opa­no­wać zamek Piła­ta i rado­wać się wol­no­ścią. Ewan­ge­lia zawsze jest na gra­ni­cy poli­tycz­nej.