Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Z NAUCZANIA OJCA ŚWIĘTEGO

CHRYSTUS ZMARTWYCHWSTAŁ!

Kate­che­za Ojca Świę­te­go Fran­cisz­ka, wygło­szo­na przed modli­twą „Regi­na Caeli” na pla­cu św. Pio­tra w Waty­ka­nie, 2 kwiet­nia br.

Fot. L’Osservatore Roma­no

Dro­dzy Bra­cia i Sio­stry!
Ponie­dzia­łek po Wiel­ka­no­cy, według bar­dzo pięk­nej tra­dy­cji, zgod­nej ze źró­dła­mi biblij­ny­mi o zmar­twych­wsta­niu, jest nazy­wa­ny „Ponie­dział­kiem Anio­ła”. Rze­czy­wi­ście Ewan­ge­lie opo­wia­da­ją (por. Mt 28,1–10; Mk 16,1–7; Łk 24,1–12), że kie­dy kobie­ty poszły do gro­bu, zasta­ły go otwar­tym. Oba­wia­ły się, że nie będą mogły wejść, bo grób był przy­wa­lo­ny dużym kamie­niem. Tym­cza­sem był on odsu­nię­ty, a z głę­bi jakiś głos mówił im, że Jezu­sa tam nie ma, bo zmar­twych­wstał. Po raz pierw­szy zosta­ją wypo­wie­dzia­ne sło­wa: „zmar­twych­wstał”. Ewan­ge­li­ści mówią nam, że tę pierw­szą wieść prze­ka­za­li anio­ło­wie, to zna­czy posłań­cy Boga. W tej aniel­skiej obec­no­ści jest pew­na wymo­wa: podob­nie jak gło­szą­cym po raz pierw­szy wcie­le­nie Sło­wa był anioł Gabriel, tak też dla ogło­sze­nia po raz pierw­szy zmar­twych­wsta­nia nie wystar­cza­ło ludz­kie sło­wo. Koniecz­ne było dzia­ła­nie isto­ty wyż­szej, aby prze­ka­zać rze­czy­wi­stość tak szo­ku­ją­cą, tak nie­sa­mo­wi­tą,
że zapew­ne żaden czło­wiek nie odwa­żył­by się jej wysło­wić. Po tym pierw­szym gło­sze­niu wspól­no­ta uczniów zaczy­na powta­rzać: „Pan rze­czy­wi­ście zmar­twych­wstał i uka­zał
się Szy­mo­no­wi” (Łk 24,34), ale pierw­sza pro­kla­ma­cja wyma­ga­ła inte­li­gen­cji wyż­szej niż ludz­ka. Dzień dzi­siej­szy jest świę­tem życz­li­wo­ści, prze­ży­wa­nym zwy­kle z rodzi­ną. Po uro­czy­sto­ści Wiel­ka­no­cy odczu­wa­my potrze­bę ponow­ne­go spo­tka­nia z naszy­mi bli­ski­mi i przy­ja­ciół­mi, aby świę­to­wać. Bra­ter­stwo jest bowiem owo­cem Pas­chy Chry­stu­sa, któ­ry przez swo­ją śmierć i zmar­twych­wsta­nie poko­nał grzech oddzie­la­ją­cy czło­wie­ka od Boga, czło­wie­ka od sie­bie same­go, czło­wie­ka od swo­ich bra­ci. Wie­my, że grzech zawsze dzie­li, zawsze rodzi wro­gość. Jezus oba­lił mur podzia­łu mię­dzy ludź­mi i przy­wró­cił pokój, roz­po­czy­na­jąc tka­nie sie­ci nowe­go bra­ter­stwa. Bar­dzo waż­ne w naszych cza­sach jest ponow­ne odkry­wa­nie bra­ter­stwa, tak jak było ono prze­ży­wa­ne w pierw­szych wspól­no­tach chrze­ści­jań­skich. Odkry­wa­nie jak czy­nić miej­sce dla Jezu­sa, któ­ry nigdy nie dzie­li, ale zawsze łączy. Nie może być praw­dzi­wej komu­nii i zaan­ga­żo­wa­nia na rzecz dobra wspól­ne­go i spra­wie­dli­wo­ści spo­łecz­nej bez bra­ter­stwa i dzie­le­nia się. Bez bra­ter­skie­go dzie­le­nia się nie moż­na stwo­rzyć auten­tycz­nej wspól­no­ty kościel­nej lub oby­wa­tel­skiej: ist­nie­je wów­czas tyl­ko zbiór jed­no­stek moty­wo­wa­nych czy zespo­lo­nych wła­sny­mi inte­re­sa­mi. Nato­miast bra­ter­stwo jest łaską czy­nio­ną przez Jezu­sa. Pas­cha Chry­stu­sa spra­wi­ła powsta­nie w świe­cie nowo­ści dia­lo­gu i rela­cji, nowo­ści, któ­ra sta­ła się dla chrze­ści­jan odpo­wie­dzial­no­ścią. Rze­czy­wi­ście Jezus powie­dział: „Po tym wszy­scy pozna­ją, żeście ucznia­mi moimi, jeśli będzie­cie się wza­jem­nie miło­wa­li” (J 13,35). Dla­te­go wła­śnie nie może­my zamy­kać się w naszej sfe­rze pry­wat­nej, w naszej gru­pie, ale jeste­śmy wezwa­ni do tro­ski o dobro wspól­ne, do zadba­nia o naszych bra­ci, zwłasz­cza tych naj­słab­szych i usu­nię­tych na mar­gi­nes. Tyl­ko bra­ter­stwo może zagwa­ran­to­wać trwa­ły pokój, może poko­nać róż­ne for­my ubó­stwa, może uga­sić napię­cia i woj­ny, może wyple­nić korup­cję i prze­stęp­czość. Niech anioł mówią­cy: „zmar­twych­wstał” pomo­że nam żyć bra­ter­stwem
i nowo­ścią dia­lo­gu oraz rela­cji, a tak­że tro­ską o dobro wspól­ne. Niech Dzie­wi­ca Mary­ja, któ­rą w tym okre­sie wiel­ka­noc­nym przy­zy­wa­my jako Kró­lo­wą Nie­ba, wspie­ra nas swo­ją modli­twą, aby bra­ter­stwo i wspól­no­ta, któ­rych doświad­cza­my w te dni Wiel­ka­no­cy, mogły sta­wać się naszym sty­lem życia i duszą naszych rela­cji.