Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

BOGACTWO EWANGELII ŚW. JANA (44)

PRAWA PRZYRODY W RĘKACH JEZUSA

KS. PRAŁAT PROF. DR HAB. EDWARD STANIEK

Cud roz­mno­że­nia chle­ba i ryb miał miej­sce wie­czo­rem. Jezus odszedł od rze­szy i dał im czas na zasta­no­wie­nie, dla­cze­go chcą Go porwać i obwo­łać kró­lem. Sam udał się na modli­twę. Ucznio­wie widocz­nie mie­li pole­ce­nie prze­pra­wić się na dru­gi brzeg, do Kafar­naum. O zmierz­chu ucznio­wie Jego zeszli nad jezio­ro i wsiadł­szy do łodzi prze­pra­wi­li się przez nie do Kafar­naum. Nasta­ły już ciem­no­ści, a Jezus jesz­cze do nich nie przy­szedł; jezio­ro burzy­ło się od sil­ne­go wichru. Gdy upły­nę­li oko­ło dwu­dzie­stu pię­ciu lub trzy­dzie­stu sta­diów, ujrze­li Jezu­sa kro­czą­ce­go po jezio­rze i zbli­ża­ją­ce­go się do łodzi. I prze­stra­szy­li się. On zaś rzekł do nich: „To Ja jestem, nie bój­cie się!”. Chcie­li Go zabrać do łodzi, ale łódź zna­la­zła się natych­miast przy brze­gu, do któ­re­go zdą­ża­li (J 6,16–21). Ucznio­wie na pew­no roz­ma­wia­li na temat cudu roz­mno­że­nia chle­ba i ryb. Ze zdu­mie­niem odkry­wa­li, że z pię­ciu chle­bów zebra­li z pole­ce­nia Jezu­sa jesz­cze dwa­na­ście koszów ułom­ków. Kie­dy wypły­nę­li na jezio­ro wrzu­ci­li je do wody, aby były pokar­mem dla ryb. Odkry­wa­li stop­nio­wo, kim jest ich Mistrz. Kolej­nym wyda­rze­niem było podej­ście Jezu­sa do nich, gdy byli na środ­ku wzbu­rzo­ne­go jezio­ra. Ta zja­wa ich prze­stra­szy­ła. Jesz­cze bar­dziej byli zdzi­wie­ni, gdy pro­si­li Go, aby wstą­pił do łodzi, a On tego nie uczy­nił, natych­miast ich łódź zna­la­zła się przy brze­gu. Jezus pod­pro­wa­dza Apo­sto­łów do tajem­nic świa­ta, w jakim On żył. Naj­waż­niej­szą z nich było coraz moc­niej­sze sta­wia­nie pyta­nia: kim On jest, sko­ro Jego ręce są peł­ne chle­ba i dla­cze­go potrze­bo­wał pię­ciu chle­bów i dwu ryb, bo prze­cież mógł kar­mić stwa­rza­jąc, a nie roz­mna­ża­jąc te pokar­my. Dla­cze­go potrze­bo­wał tego, co chło­piec miał w tor­bie? Wspo­mi­na­li mąkę, któ­rą bło­go­sła­wił pro­rok Eliasz i któ­rej nie bra­kło ani jemu, ani mat­ce, któ­ra się ostat­nią gar­ścią z nim podzie­li­ła. Jezus to pro­rok – i to wiel­kiej kla­sy. W nocy mie­li dru­gi znak, dla ryba­ków bar­dzo czy­tel­ny. On cho­dzi po wzbu­rzo­nej wodzie. Kim On jest, sko­ro pra­wa przy­ro­dy Go nie obo­wią­zu­ją? Tak jest tyl­ko wte­dy, gdy sam jest ich twór­cą, pra­wo­daw­ca jest ponad usta­no­wio­nym pra­wem. Kolej­ny znak to natych­mia­sto­we dopły­nię­cie ich łodzi do brze­gu, a Jezus rów­nież natych­miast się tam zna­lazł. Kim On jest? My odpo­wia­da­my: Syn Boga i nie zatrzy­mu­je­my się nad tymi wyda­rze­nia­mi, ale dla nich były szo­ku­ją­ce i coraz głę­biej zasta­na­wia­li się z Kim mają do czy­nie­nia. Jezus tak przy­go­to­wał uczniów do mowy, jaką wygło­si na dru­gi dzień do rzesz, w dużej mie­rze tych, któ­rzy byli przez Nie­go nakar­mie­ni. To przy­go­to­wa­nie zmie­rza­ło do wta­jem­ni­cze­nia w nowy pokarm. Oka­za­ło się jed­nak, że mimo takie­go przy­go­to­wa­nia nie­wie­lu przy Jezu­sie zosta­ło. Wta­jem­ni­cze­nie w praw­dę obja­wio­ną jest trud­ne i roz­bi­ja się o ludz­ką logi­kę, któ­ra przyj­mu­je to, co jest z nią zgod­ne, i odrzu­ca jako nie­rze­czy­wi­ste to, co się w niej nie mie­ści.