Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

SŁOWA ŻYCIA

NIEDZIELA ZMARTWYCHWSTANIA PAŃSKIEGO:

NIEDZIELA: D z 4 , 8 – 1 2 ; 1 J 3 , 1 – 2 ; J 1 0 , 1 1 – 1 8

JEZUS JEST DOBRYM PASTERZEM

Fot. www.pixabay.com

Jezus powie­dział: Ja jestem dobrym paste­rzem. Dobry pasterz daje życie swo­je za owce. Najem­nik zaś i ten, kto nie jest paste­rzem, do któ­re­go owce nie nale­żą, widząc nad­cho­dzą­ce­go wil­ka, opusz­cza owce i ucie­ka, a wilk je pory­wa i roz­pra­sza. Najem­nik ucie­ka dla­te­go, że jest najem­ni­kiem i nie zale­ży mu na owcach. Ja jestem dobrym paste­rzem i znam owce moje, a moje Mnie zna­ją, podob­nie jak Mnie zna Ojciec, a Ja znam Ojca. Życie moje odda­ję za owce. Mam tak­że inne owce, któ­re nie są z tej owczar­ni. I te muszę przy­pro­wa­dzić i będą słu­chać gło­su mego, i nasta­nie jed­na owczar­nia i jeden pasterz. Dla­te­go miłu­je Mnie Ojciec, bo Ja życie moje odda­ję, aby je
potem znów odzy­skać. Nikt mi go nie zabie­ra, lecz Ja od sie­bie je odda­ję. Mam moc je oddać i mam moc je znów odzy­skać. Taki nakaz otrzy­ma­łem od moje­go Ojca.

ROZWAŻANIE

Jezus, Dobry Pasterz, mówi o swej posta­wie wobec czło­wie­ka. Czło­wiek jest jak owca, któ­ra nale­ży do Jezu­sa Paste­rza. Nie jest to przy­na­leż­ność przed­mio­to­wa, bo Pan nie trak­tu­je czło­wie­ka jak­by miał do czy­nie­nia z przed­mio­tem. Prze­ciw­nie, Jezus widzi oso­bę, któ­ra potrze­bu­je obro­ny, a nie­bez­pie­czeństw jest nie­ma­ło. Pan gotów jest oddać swe życie, aby rato­wać owce – ludz­kość. Nawet wię­cej, już oddał swe życie, by wszyst­kich ura­to­wać. Może oddać swo­je życie, bo bez­gra­nicz­nie ufa Ojcu. Jezus czy­niąc kon­kret­nych ludzi paste­rza­mi na swój wzór, wyma­ga tego same­go: odda­wa­nia życia za powie­rzo­nych ludzi. Będzie to moż­li­we, jeśli wybra­ny na paste­rza w Koście­le będzie w sta­nie bez­gra­nicz­nie ufać Jezu­so­wi. Ina­czej sta­nie się najem­ni­kiem zabez­pie­cza­ją­cym na swój spo­sób przy­szłość, zapo­mi­na­jąc, że ta jest w ręku Pana. A wte­dy nie ma powo­du, by mar­twić się tym, co do mnie nie nale­ży.

(rs)