Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

SŁOWA KAPŁANA

JESTEŚMY NAPEŁNIENI DUCHEM ŚWIĘTYM (20)

BP JAN SZKODOŃ BISKUP POMOCNICZY

Przy­po­wieść Pana Jezu­sa o krze­wie win­nym (J 15,1–8) odno­si się do całe­go Ludu Boże­go, do wszyst­kich, któ­rzy przez Chrzest i wia­rę nale­żą do Chry­stu­sa i Jego Kościo­ła. Obraz krze­wu i lato­ro­śli jest świa­tłem i zobo­wią­za­niem dla każ­dej wspól­no­ty i każ­de­go chrze­ści­ja­ni­na. War­to odnieść tę przy­po­wieść do mał­żeń­stwa i rodzi­ny. „Ja jestem krze­wem win­nym, wy – lato­ro­śla­mi” (J 15,5) – mówi Pan Jezus. „Podob­nie, jak lato­rośl nie może przy­no­sić owo­cu sama z sie­bie, o ile nie trwa w win­nym krze­wie – tak samo i wy, jeże­li we Mnie trwać nie będzie­cie” (J 15,4). Mąż i żona, każ­de z dzie­ci, każ­dy z człon­ków rodzi­ny jest lato­ro­ślą, gałąz­ką, któ­ra przy­no­si owoc miło­ści, ofia­ry, poko­ry, wier­no­ści tyl­ko wte­dy, gdy trwa w win­nym krze­wie – Chry­stu­sie. Co zna­czy „trwać w win­nym krze­wie”? Zna­czy: w łasce uświę­ca­ją­cej, trwać przez codzien­ną modli­twę indy­wi­du­al­ną i rodzin­ną, trwać przez nie­dziel­ną Eucha­ry­stię, przez spo­wiedź. Pan Jezus mówi: „Ojciec mój jest tym, któ­ry upra­wia. Każ­dą lato­rośl, któ­ra we Mnie nie przy­no­si owo­cu, odci­na, a każ­dą, któ­ra przy­no­si owoc, oczysz­cza, aby przy­no­si­ła owoc obfit­szy” (J 15,1–2). Bóg dzia­ła szcze­gól­nie przez łaskę Sakra­men­tu Mał­żeń­stwa, umac­nia rodzi­nę, któ­ra jest Domo­wym Kościo­łem. Oczysz­cze­niem jest spo­wiedź, oczysz­cze­niem jest codzien­ny krzyż zwią­za­ny z życiem mał­żeń­skim i rodzin­nym. Pan Jezus wzy­wa i obie­cu­je: „Trwaj­cie we Mnie, a Ja w was trwać będę” (J 15,4). Ostrze­ga: „Beze Mnie nic uczy­nić nie może­cie” (J 15,5). Jest to upo­mnie­nie dla wszyst­kich, któ­rzy twier­dzą, że kocha­ją się w swo­im związ­ku i nie mają potrze­by modli­twy ani nie potrze­bu­ją zawrzeć związ­ku kościel­ne­go. Ostrze­że­nie jest moc­ne: „Kto we Mnie nie trwa, zosta­nie wyrzu­co­ny… i uschnie i… zbie­ra się ją i wrzu­ca do ognia, i pło­nie” (J 15,6). „Bóg ma swo­je miesz­ka­nie w tej róż­no­rod­no­ści darów i spo­tkań, spra­wia­ją­cych doj­rze­wa­nie jed­no­ści” (Ojciec Świę­ty Fran­ci­szek, adhor­ta­cja Amo­ris laeti­tia – „O miło­ści w rodzi­nie”, p. 315).
Pro­po­zy­cja reflek­sji
Zasta­no­wię się, poroz­ma­wiam o tym w rodzi­nie – w czym tkwi naj­więk­sze nie­bez­pie­czeń­stwo (dla mał­żeń­stwa, dla wia­ry, dla zba­wie­nia) zwią­za­ne z twier­dze­niem, że nie czu­je­my potrze­by, by się modlić, lub – żeby zawrzeć ślub sakra­men­tal­ny?