Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

TYDZIEŃ LITURGICZNY

PIĄTY TYDZIEŃ WIELKANOCNY 30 IV – 5 V 2018

PONIEDZIAŁEK
Dz 14,5–18; J 14,21–26
Sło­wo Boże: Na widok tego, co uczy­nił Paweł, tłu­my zaczę­ły wołać po lika­oń­sku: „Bogo­wie przy­bra­li postać ludzi i zstą­pi­li do nas!”. Bar­na­bę nazy­wa­li Zeu­sem, a Paw­ła Her­me­sem, gdyż głów­nie on prze­ma­wiał. A kapłan Zeu­sa, któ­re­go świą­ty­nia była przed mia­stem, przy­wiódł przed bra­mę woły oraz wień­ce i chciał wraz z tłu­mem zło­żyć ofia­rę. Paweł mocą Zmar­twych­wsta­łe­go uzdro­wił czło­wie­ka, któ­ry był pozba­wio­ny wła­dzy w nogach od uro­dze­nia. Oczy­wi­ście Apo­sto­ło­wie wzbu­dzi­li podziw wśród tłu­mów. Nic dziw­ne­go, że uzna­no ich za bogów. Tyl­ko ich ducho­wa doj­rza­łość spra­wi­ła, że zacho­wa­li trzeź­wość umy­słu, wie­dzie­li bowiem, komu zawdzię­cza­ją moż­li­wość wyko­ny­wa­nia tak nie­zwy­kłych zna­ków. Jest i dru­ga waż­na lek­cja: otrzy­mu­jąc dobro­dziej­stwo od kon­kret­ne­go czło­wie­ka, zacho­wuj­my wobec nie­go wdzięcz­ność, bądź­my jed­nak wdzięcz­ni nade wszyst­ko same­mu Bogu.
WTOREK
Dz 14,19–28; J 14,27–31a
Sło­wo Boże: Do Listry nade­szli Żydzi z Antio­chii i z Iko­nium. Pod­bu­rzy­li tłum, uka­mie­no­wa­li Paw­ła i wywle­kli go za mia­sto, sądząc, że nie żyje. Kie­dy go jed­nak oto­czy­li ucznio­wie, pod­niósł się i wszedł do mia­sta, a następ­ne­go dnia udał się razem z Bar­na­bą do Der­be. W tym mie­ści gło­si­li Ewan­ge­lię i pozy­ska­li wie­lu uczniów. Co dopie­ro tłum widział w Apo­sto­łach bogów i skłon­ny był skła­dać im ofia­ry, ale w krót­kim cza­sie nastro­je zmie­ni­ły się rady­kal­nie: teraz tłum za namo­wą Żydów z Antio­chii kamie­nu­je uczniów Pana. I znów trze­ba było zacho­wać trzeź­wość umy­słu i posłu­szeń­stwo Panu. W duchu wier­no­ści Jezu­so­wi roze­zna­li, że win­ni iść do kolej­nej miej­sco­wo­ści i znów gło­sić Ewan­ge­lię. Owszem, zapła­ci­li wyso­ką cenę. Czy nie była to cena zbyt wygó­ro­wa­na? Dla Paw­ła nie. A dla nas? Niech to pyta­nie nie zakoń­czy się pochop­ną odpo­wie­dzią.
ŚRODA
Dz 15,1–6; J 15,1–8
Sło­wo Boże: W Antio­chii nie­któ­rzy przy­by­sze z Judei naucza­li bra­ci: „Jeże­li się nie pod­da­cie obrze­za­niu według zwy­cza­ju Moj­że­szo­we­go, nie może­cie być zba­wie­ni”. Kie­dy doszło do nie­ma­łych spo­rów i roz­trzą­sań mię­dzy nimi a Paw­łem i Bar­na­bą, posta­no­wio­no, że Paweł i Bar­na­ba uda­dzą się w spra­wie tego spo­ru do Jeru­za­lem. Poku­sa rygo­ry­zmu, sta­wia­nia nie­po­trzeb­nych wyma­gań, wie­lo­krot­nie chwy­ta­ła w swo­je sidła ludzi Kościo­ła. Wyma­ga­nie, by tak­że nawró­ce­ni z pogan zacho­wy­wa­li prze­pi­sy pra­wa żydow­skie­go, też było wyra­zem tej­że poku­sy. Rygo­ryzm jest nie­bez­piecz­ny, bo kry­je się za nim prze­ko­na­nie,
że czło­wiek zba­wia się sam przez dobre czy­ny. Rygo­ryzm jest jed­nym z obja­wień pychy, bo ozna­cza, że sta­wia­my w cen­trum wła­sną dosko­na­łość. Nad­to jeże­li już sami podą­ża­my dro­gą rady­kal­nych wyma­gań, czy mamy auto­ma­tycz­nie pra­wo sta­wiać takie innym?
CZWARTEK
Ap 11,19a;12,1–6a.10ab; Kol 1,12–16; J 19,25–27
UROCZYSTOŚĆ NMP KRÓLOWEJ POLSKI
Sło­wo Boże: Z rado­ścią d zię­kuj­cie O jcu, któ­ry was uzdol­nił do uczest­nic­twa w dzia­le świę­tych w świa­tło­ści. On uwol­nił nas spod wła­dzy ciem­no­ści i prze­niósł do kró­le­stwa swe­go umi­ło­wa­ne­go Syna, w któ­rym mamy odku­pie­nie, odpusz­cze­nie grze­chów. On jest obra­zem Boga nie­wi­dzial­ne­go, Pier­wo­rod­nym wobec całe­go stwo­rze­nia… Autor natchnio­ny, wzy­wa­jąc do wdzięcz­no­ści wobec Boga Stwór­cy, wska­zu­je na dzie­ła, któ­re uczy­nił On przez Jezu­sa. Lecz gdzie tu miej­sce na Mat­kę Jezu­sa? Otóż ile­kroć gło­si­my chwa­łę Boże­go Syna, sła­wi­my tak­że Mary­ję, przez któ­rą On zechciał przyjść do nas. Ile­kroć ktoś sła­wi Jezu­sa, spra­wia naj­więk­szą radość Jego Mat­ce. W wywyż­sze­niu Syna uczest­ni­czy Mat­ka. Tym bar­dziej, że Ona jest pierw­szą, któ­ra sko­rzy­sta­ła z daru Jego odku­pie­nia. Swo­ją posta­wą uczy nas dziś, że moż­na osią­gnąć wszyst­ko dzię­ki Jego łasce. I o to modli się jako nasza Orę­dow­nicz­ka.
PIĄTEK
Dz 15,22–31; J 15,12–17
Sło­wo Boże: Posta­no­wi­li­śmy bowiem, Duch Świę­ty i my, nie nakła­dać na was żad­ne­go cię­ża­ru oprócz tego, co koniecz­ne. Powstrzy­maj­cie się od ofiar skła­da­nych boż­kom, od krwi, od tego, co udu­szo­ne, i od nie­rzą­du. Dobrze uczy­ni­cie, jeże­li powstrzy­ma­cie się od tego. Bywaj­cie zdro­wi. Naucza­nie Jezu­sa pozo­sta­je fun­da­men­tem naucza­nia apo­stol­skie­go, jest tak­że trwa­łym fun­da­men­tem naucza­nia w Koście­le przez wszyst­kie wie­ki. Jed­nak­że Ewan­ge­lia nie daje goto­wych odpo­wie­dzi na każ­dy pro­blem ludz­kie­go życia. I tak było już w krót­kim cza­sie po wnie­bo­wstą­pie­niu Jezu­sa. Co w tej sytu­acji? Apo­sto­ło­wie zbie­ra­ją się razem, by omó­wić kon­kret­ny pro­blem, lecz co waż­niej­sze, by przez modli­twę, wzy­wa­jąc pomo­cy Ducha Świę­te­go, roze­znać, co nale­ży czy­nić. I ta meto­da pozo­sta­je aktu­al­na do dziś.
SOBOTA
Dz 16,1–10; J 15,18–21
Sło­wo Boże: Prze­szli więc Myzję i zeszli do Tro­ady. W nocy miał Paweł widze­nie: jakiś Mace­doń­czyk sta­nął przed nim i bła­gał go sło­wa­mi: „Prze­praw się do Mace­do­nii pomóż nam!”. Zaraz po tym widze­niu sta­ra­li­śmy się wyru­szyć do Mace­do­nii w prze­ko­na­niu, że Bóg nas wezwał, aby­śmy gło­si­li im Ewan­ge­lię. Trud­no tu o racjo­nal­ne wytłu­ma­cze­nie, dla­cze­go Duch nie pozwo­lił Apo­sto­łom udać się do Bity­nii, a popro­wa­dził aku­rat do Mace­do­nii. Być może odpo­wiedź kry­je się w ludz­kim ser­cu. Ludzie błą­dzą­cy bowiem mogą zacho­wy­wać jakąś wewnętrz­ną uczci­wość i wów­czas mogą żywić nadzie­ję, że Bóg ich znaj­dzie (jak zna­lazł św. Paw­ła). Mogą nie­ste­ty ukry­wać w ser­cu prze­wrot­ność, a ten spo­sób życia rady­kal­nie zamy­ka na łaskę. Ser­ce prze­wrot­ne jest odpor­ne na zna­ki od Pana. Ser­ce szcze­re, choć­by się pogu­bi­ło, wró­ci na dro­gi pra­we.