Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

SŁOWA ŻYCIA

NIEDZIELA

Dz 10,25–26.34–35.44–48; 1 J 4,7–10; J 15,9–17

PRZYKAZANIE MIŁOŚCI

Jezus powie­dział do swo­ich uczniów: Jak Mnie umi­ło­wał Ojciec, tak i Ja was umi­ło­wa­łem. Wytrwaj­cie w miło­ści mojej! Jeśli będzie­cie zacho­wy­wać moje przy­ka­za­nia, będzie­cie trwać w miło­ści mojej, tak jak Ja zacho­wa­łem przy­ka­za­nia Ojca mego i trwam w Jego miło­ści. To wam powie­dzia­łem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była peł­na. To jest moje przy­ka­za­nie, aby­ście się wza­jem­nie miło­wa­li, tak jak Ja was umi­ło­wa­łem. Nikt nie ma więk­szej miło­ści od tej, gdy ktoś życie swo­je odda­je za przy­ja­ciół swo­ich. Wy jeste­ście przy­ja­ciół­mi moimi, jeże­li czy­ni­cie to, co wam przy­ka­zu­ję. Już was nie nazy­wam słu­ga­mi, bo słu­ga nie wie, co czy­ni pan jego, ale nazwa­łem was przy­ja­ciół­mi, albo­wiem oznaj­mi­łem wam wszyst­ko, co usły­sza­łem od Ojca mego. Nie wyście Mnie wybra­li, ale Ja was wybra­łem i prze­zna­czy­łem was na to, aby­ście szli i owoc przy­no­si­li i by owoc wasz trwał, aby wszyst­ko dał wam Ojciec, o cokol­wiek Go
pro­si­cie w imię moje. To wam przy­ka­zu­ję, aby­ście się wza­jem­nie miło­wa­li.
ROZWAŻANIE
Z miło­ści oddać życie za przy­ja­ciół swo­ich – to pro­gram, któ­ry kre­śli przed nami nasz Pan. On sam poszedł dokład­nie tą dro­gą. Dosłow­nie oddał życie za przy­ja­ciół swo­ich. I to nawet oddał wcze­śniej, nim sta­li się Jego przy­ja­ciół­mi. Teraz wprost zachę­ca nas, swo­ich przy­ja­ciół, byśmy podą­ży­li tym samym szla­kiem. Czy nie zabrak­nie nam odwa­gi? Czy wystar­czy siły? Te oba­wy są uza­sad­nio­ne. Wie­le bole­snych sytu­acji życia rodzin­ne­go dowo­dzi, że moż­na ulec znie­chę­ce­niu, że docho­dzi do wyczer­pa­nia, że poja­wia się bunt i osta­tecz­nie nie­zdol­ność do trwa­nia w wier­no­ści, bo ta kosz­tu­je zbyt wie­le. Jezus wzy­wa na dro­gę ku szczy­tom. Nie mówi jed­nak, że jest to pro­po­zy­cja dla nie­licz­nych miło­śni­ków alpi­ni­zmu. Raczej zwra­ca się do wszyst­kich, któ­rych uznał za swo­ich uczniów. Jakie jest zatem wyj­ście? Zaufać, że Pan nas nie opu­ści. Że Jego bło­go­sła­wień­stwo i Jego obec­ność, i Jego łaska z każ­de­go wędrow­ca uczy­nią alpi­ni­stę.

(rs)