Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

TYDZIEŃ LITURGICZNY

SZÓSTY TYDZIEŃ WIELKANOCNY 7–12 V 2018

PONIEDZIAŁEK
Dz 16,11–15; J 15.26–16,4a
Sło­wo Boże: Odbiw­szy od lądu w Tro­adzie, popły­nę­li­śmy wprost do Samo­tra­ki, a następ­ne­go dnia do Neapo­lu, stam­tąd zaś do Filip­pi, głów­ne­go mia­sta w tej czę­ści Mace­do­nii, któ­re jest rzym­ską kolo­nią. W mie­ście spę­dzi­li­śmy kil­ka dni. W sza­bat wyszli­śmy za bra­mę nad rze­kę, gdzie – jak sądzi­li­śmy – było miej­sce modli­twy. Apo­sto­ło­wie, gło­sząc Ewan­ge­lię, nie cze­ka­ją aż ktoś przyj­dzie i wyka­że zain­te­re­so­wa­nie Jezu­sem. Prze­ciw­nie, wycho­dzą, by spo­tkać róż­nych ludzi. Uda­ją się do miejsc, gdzie spo­dzie­wa­ją się zna­leźć ludzi zain­te­re­so­wa­nych spra­wa­mi ducha, modli­twy. Dziś czę­sto wyda­je się nam, że miej­scem gło­sze­nia sło­wa Boże­go może być tyl­ko kościół. Tym­cza­sem to zde­cy­do­wa­nie za mało. Pan pra­gnie, by Jego sło­wo doty­ka­ło spraw codzien­nych i poja­wia­ło się wśród nas przy codzien­nych zaję­ciach. Takich apo­sto­łów Pan potrze­bu­je dziś.
WTOREK
Dz 20,17–18a.28–32.36; Rz 8,31b–39; J 10,11–16
UROCZYSTOŚĆ ŚW. STANISŁAWA
Sło­wo Boże: Uwa­żaj­cie na samych sie­bie i na całe sta­do, nad któ­rym Duch Świę­ty usta­no­wił was bisku­pa­mi, aby­ście kie­ro­wa­li Kościo­łem Boga, naby­tym wła­sną Jego krwią. Wiem, że po moim odej­ściu wej­dą mię­dzy was wil­ki dra­pież­ne, nie oszczę­dza­jąc sta­da. Tak­że pośród was samych powsta­ną ludzie, któ­rzy gło­sić będą prze­wrot­ne nauki… Każ­dy ochrzczo­ny pono­si odpo­wie­dzial­ność za wspól­no­tę Kościo­ła. W Koście­le Bóg powo­łu­je oso­by, któ­re podej­mu­ją posłu­gę czu­wa­nia, któ­re bar­dziej niż inni nio­są odpo­wie­dzial­ność za wia­rę pozo­sta­łych. W tym celu Duch Świę­ty usta­no­wił bisku­pów. To słu­dzy jed­no­ści, wyczu­le­ni na potrze­by i bolącz­ki wspól­no­ty, słu­żą­cy przede wszyst­kim cha­ry­zma­tem nie­ska­żo­nej wia­ry. Tym bar­dziej jest to waż­ne, gdy mno­żą się błę­dy. Sku­tecz­ność posłu­gi bisku­pa rodzi się z wiel­kiej modli­twy wspól­no­ty. Tu nie może zabrak­nąć mojej i two­jej modli­twy.
ŚRODA
Dz 17,15.22–18,1; J 16,12–15
Sło­wo Boże: Gdy usły­sze­li o zmar­twych­wsta­niu, jed­ni się wyśmie­wa­li, a inni powie­dzie­li:
„Posłu­cha­my cię o tym innym razem”. Tak Paweł ich opu­ścił. Nie­któ­rzy jed­nak przy­łą­czy­li się do nie­go i uwie­rzy­li. Wśród nich Dio­ni­zy Are­opa­gi­ta i kobie­ta imie­niem Dama­ris, a z nimi inni. Potem opu­ścił Ate­ny i przy­był do Koryn­tu. Gdy w roz­mo­wie z Gre­ka­mi poja­wił się temat zmar­twych­wsta­nia, wszyst­ko się zmie­ni­ło. Zmar­twych­wsta­nie oka­za­ło się tak trud­ną praw­dą, że Gre­cy zde­cy­do­wa­nie ją odrzu­ci­li, ośmie­sza­jąc poglą­dy Apo­sto­ła. Ale trud Paw­ła nie oka­zał się darem­ny. Poja­wi­ły się oso­by, któ­re zosta­ły pocią­gnię­te na dro­gę wia­ry. Nie było ich wie­le, ale były. War­to pamię­tać, ze suk­ces Apo­sto­ła nie wyra­ża się w licz­bie nawró­co­nych. Suk­ce­sem jest ser­ce ludz­kie, każ­de ser­ce, któ­re odkry­wa miłość Boga. I jest to zawsze suk­ces Boga.
CZWARTEK
Dz 18,1–8; J 16,16–20
Sło­wo Boże: Kie­dy Sylas i Tymo­te­usz przy­szli z Mace­do­nii, Paweł oddał się wyłącz­nie naucza­niu i udo­wad­niał Żydom, że Jezus jest Mesja­szem. A kie­dy się sprze­ci­wi­li i bluź­ni­li, otrzą­snąw­szy swe sza­ty, powie­dział do nich: „Krew wasza na waszą gło­wę, jam nie winien. Od tej chwi­li pój­dę do pogan”. Bogu z pew­no­ścią zale­ży na zba­wie­niu każ­de­go czło­wie­ka i tak napraw­dę nikt z nas nie wie, ile razy Pan pod­cho­dzi do nas ze swo­im sło­wem wzy­wa­ją­cym do nawró­ce­nia, ile razy poko­nu­je nasz opór, nie­raz trwa­ją­cy dość dłu­go. Jed­nak gdy Apo­stoł napo­tkał zde­cy­do­wa­ny sprze­ciw ze stro­ny roda­ków, wyco­fu­je się z gło­sze­nia Ewan­ge­lii. Zara­zem nie omiesz­kał przy­po­mnieć, że Żydzi sami pono­szą odpo­wie­dzial­ność za odrzu­ce­nie orę­dzia o zba­wie­niu. Lecz to sło­wo ostrze­ga rów­nież nas. Czu­waj­my, by nie zagu­bić sło­wa, któ­re pro­wa­dzi do zba­wie­nia.
PIĄTEK
Dz 18,9–18; J 16,20–23a
Sło­wo Boże: Kie­dy Paweł prze­by­wał w Koryn­cie, w nocy Pan prze­mó­wił do nie­go w widze­niu: „Prze­stań się lękać, a prze­ma­wiaj i nie milcz, bo Ja jestem z tobą i nikt nie tar­gnie się na cie­bie, aby cię skrzyw­dzić, dla­te­go że wie­le Ludu mam w tym mie­ście”. Pozo­stał więc i gło­sił im sło­wo Boże przez rok i sześć mie­się­cy. Pierw­sze tygo­dnie poby­tu w Koryn­cie musia­ły być dla Paw­ła moc­no wyczer­pu­ją­ce, być może nawet w jego ser­cu zro­dzi­ło się znie­chę­ce­nie, a na pew­no oba­wa co do dal­szych losów. I tu z pomo­cą przy­cho­dzi Duch Boży. Apo­stoł sły­szy sło­wa umoc­nie­nia. Otrzy­mu­je zapew­nie­nie, że nic złe­go się nie sta­nie. Nawet gdy z cza­sem Żydzi oskar­ży­li go przed pro­kon­su­lem, z całej
opre­sji wyszedł bez szwan­ku. Potra­fił zaufać, choć nie było to łatwe. Potra­fił zara­zem wyko­rzy­stać swo­ją wie­dzę i umie­jęt­no­ści, by trwać w posłu­dze sło­wa.
SOBOTA
Dz 18,23–28; J 16,23b–28
Sło­wo Boże: Pewien Żyd, imie­niem Apol­los, rodem z Alek­san­drii (…) znał już dro­gę Pań­ską, prze­ma­wiał z wiel­kim zapa­łem i nauczał dokład­nie tego, co doty­czy­ło Jezu­sa, zna­jąc tyl­ko chrzest Jano­wy (…). Gdy go Pry­scyl­la i Akwi­la usły­sze­li, zabra­li go z sobą i wyło­ży­li mu dokład­niej dro­gę Bożą. Apol­los z całą gor­li­wość nowo nawró­co­ne­go gło­si Ewan­ge­lię. Choć nie poznał jesz­cze wszyst­kie­go do koń­ca (znał tyl­ko naucza­nie i chrzest Jana Chrzci­cie­la), a już pełen zapa­łu naucza i prze­ko­nu­je do Chry­stu­sa Zba­wi­cie­la. Rów­no­cze­śnie sam nadal się uczy. Pokor­nie przyj­mu­je uwa­gi Pry­scyl­li i Akwi­li, rozu­mie­jąc, że musi uzu­peł­nić bra­ki, i dalej z gor­li­wo­ścią wyja­śnia innym Pismo. Tak też czę­sto przed­sta­wia się nasza sytu­acja: sami do koń­ca wszyst­kie­go nie poj­mu­je­my i wciąż się uczy­my. Jed­nak­że prze­ko­nu­jąc innych, sami na dro­dze wia­ry się umac­nia­my.