Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

TYDZIEŃ LITURGICZNY

SIÓDMY TYDZIEŃ WIELKANOCNY 14 – 19 V 2018

PONIEDZIAŁEK
Dz 1,15–17.20–26; J 15,9–17
ŚWIĘTO ŚW. MACIEJA
Sło­wo Boże: Posta­wio­no dwóch: Józe­fa, zwa­ne­go Bar­sa­bą, z przy­dom­kiem Justus, i Macie­ja. I tak się pomo­dli­li: „Ty, Panie, znasz ser­ca wszyst­kich, wskaż z tych dwóch jed­ne­go, któ­re­go wybra­łeś, by zajął miej­sce w tym posłu­gi­wa­niu i w apo­stol­stwie, któ­re­mu sprze­nie­wie­rzył się Judasz, aby pójść swo­ją dro­gą”. Trze­ba wybrać bra­ku­ją­ce­go Apo­sto­ła. Kościół apo­stol­ski szu­ka wła­ści­we­go roz­wią­za­nia. Jak poznać w takiej sytu­acji wolę Boga? Co jest dzia­ła­niem Ducha Świę­te­go, a co nim nie jest? Pierw­sza zasa­da to modli­twa. Wspól­no­ta apo­stol­ska jest nade wszyst­ko wspól­no­tą wia­ry, a to zna­czy, że pierw­szym czy­nem tej wspól­no­ty jest modli­twa, któ­ra jest pokor­ną proś­bą, by Duch Świę­ty dał poznać swo­je pra­gnie­nia. Rów­no­cze­śnie jak­by dru­gim, rów­no­le­głym torem podą­ża roze­zna­nie posłu­gu­ją­ce się roz­trop­no­ścią. I tak wybra­no Macie­ja w miej­sce Juda­sza.
WTOREK
Dz 20,17–27; J 17,1–11a
Sło­wo Boże: Lecz ja zgo­ła nie cenię sobie życia, byle­bym tyl­ko dokoń­czył bie­gu i posłu­gi­wa­nia (…). Wiem teraz, że wy wszy­scy, wśród któ­rych po dro­dze gło­si­łem kró­le­stwo, już mnie nie ujrzy­cie. Dla­te­go oświad­czam wam dzi­siaj: Nie jestem winien niczy­jej krwi, bo nie uchy­la­łem się tchórz­li­wie od gło­sze­nia wam całej woli Bożej. Paweł miał świa­do­mość, że opusz­cza Jero­zo­li­mę na zawsze. Pod­czas spo­tka­nia z brać­mi ujaw­nia sekret swej pra­cy ewan­ge­li­za­cyj­nej: wszę­dzie z odwa­gą gło­sił całą praw­dę Bożą. Nie kie­ro­wał się nigdy chwi­lo­wą korzy­ścią czy pra­gnie­niem suk­ce­su. Odrzu­cał tanie kom­pro­mi­sy. Jeśli napo­ty­kał na opór, nic nie zmie­niał doraź­nie. Wsłu­chi­wał się w głos Ducha Świę­te­go. Dzię­ki temu mógł powie­dzieć, że nie jest winien niczy­jej krwi. Wszak gło­sze­nie nie­peł­nej praw­dy, prze­mil­cza­nie może zawa­żyć na zba­wie­niu czło­wie­ka – odpo­wie­dzial­ność to wiel­ka.
ŚRODA
Ap 12,10–12a lub 1 Kor 1,10–13.17–18; J 17,20–26
ŚWIĘTO ŚW. ANDRZEJA BOBOLI
Sło­wo Boże: Donie­sio­no mi bowiem o was, bra­cia moi, przez ludzi Chloe, że zda­rza­ją się mię­dzy wami spo­ry. Myślę o tym, co każ­dy z was mówi: „Ja jestem Paw­ła, a ja Apol­lo­sa; ja jestem Kefa­sa, a ja Chry­stu­sa”. Czyż Chry­stus jest podzie­lo­ny? Czy Paweł został za was ukrzy­żo­wa­ny? Czy w imię Paw­ła zosta­li­ście ochrzcze­ni? Jest wie­lu apo­sto­łów gło­szą­cych Ewan­ge­lię. Jest wie­lu uczniów apo­stol­skich. Ale wszy­scy gło­szą tego same­go Jezu­sa i wszy­scy słu­cha­ją o tym samym Zba­wi­cie­lu i tym samym zba­wie­niu. Skąd zatem podzia­ły? Jest jakaś skłon­ność nasze­go umy­słu, by przy­wią­zy­wać się do tego, co nie­istot­ne; by wią­zać się z oso­ba­mi, któ­re jedy­nie są słu­ga­mi Pana, a nie samym Panem; by z upo­rem wydo­by­wać róż­ni­ce, gubiąc to, co wspól­ne. I wte­dy zawsze trze­ba wró­cić do korze­nia: do sło­wa Ewan­ge­lii, by usły­szeć Pana, któ­ry modlił się o jed­ność pośród nas.
CZWARTEK
Dz 22,30;23,6–11; J 17,20–26
Sło­wo Boże: Kie­dy doszło do wiel­kie­go wzbu­rze­nia, try­bun, oba­wia­jąc się, żeby nie roz­szar­pa­li Paw­ła, roz­ka­zał żoł­nie­rzom zejść, zabrać go spo­śród nich i zapro­wa­dzić do twier­dzy. Następ­nej nocy uka­zał mu się Pan. „Odwa­gi – powie­dział – trze­ba bowiem, żebyś i w Rzy­mie zaświad­czył o Mnie tak, jak dawa­łeś o Mnie świa­dec­two w Jeru­za­lem”. Po raz kolej­ny Paweł sły­szy wezwa­nie: trze­ba, byś świad­czył o Mnie w Rzy­mie… A miał pra­wo – mówiąc języ­kiem nasze­go cza­su – myśleć o spo­koj­nej eme­ry­tu­rze. Ale w służ­bie Ewan­ge­lii nie ma eme­ry­tu­ry. Owszem, moż­na zre­zy­gno­wać z tej czy innej aktyw­no­ści, moż­na nie pra­co­wać zawo­do­wo, moż­na opu­ścić sta­no­wi­sko, moż­na moc­no ogra­ni­czyć pra­ce domo­we,
ale nigdy nie skoń­czy się czas świa­dec­twa. Bo Duch Świę­ty nadal potrze­bu­je nasze­go ser­ca i umy­słu, by innych umac­niać na dro­dze wia­ry.
PIĄTEK
Dz 25,13–21; J 21,15–19
Sło­wo Boże: Oskar­ży­cie­le nie wnie­śli prze­ciw­ko nie­mu żad­nej skar­gi o prze­stęp­stwa, któ­re podej­rze­wa­łem. Mie­li z nim tyl­ko spo­ry o ich wie­rze­nia i o jakie­goś zmar­łe­go Jezu­sa, o któ­rym Paweł twier­dzi, że żyje. Nie zna­jąc się na tych rze­czach, zapy­ta­łem, czy nie zechciał­by udać się do Jero­zo­li­my i tam odpo­wia­dać przed sądem… Rzy­mia­nin Festus prze­słu­chi­wał Paw­ła. Cały spór zwią­za­ny był wła­ści­wie z jed­nym twier­dze­niem, któ­re roz­pa­la­ło emo­cje: Paweł nauczał, że Jezus zmar­twych­wstał. Już samo gło­sze­nie moż­li­wo­ści zmar­twych­wsta­nia głę­bo­ko róż­ni­ło żydów. Na doda­tek Apo­stoł mówił o zmar­twych­wsta­niu Jezu­sa, któ­ry prze­cież został ska­za­ny i zabi­ty. Nic dziw­ne­go, że poja­wi­ły się gwał­tow­ne reak­cje. Od same­go począt­ku praw­da o Jezu­so­wym zmar­twych­wsta­niu róż­ni ludzi. Dla jed­nych jest źró­dłem wiel­kiej nadziei, dla innych nie­po­ko­nal­ną dla umy­słu barie­rą. A dla cie­bie?
SOBOTA
Dz 28, 16–20.30–31; J 21,20–25
Sło­wo Boże: Gdy weszli­śmy do Rzy­mu, pozwo­lo­no Paw­ło­wi miesz­kać pry­wat­nie razem z żoł­nie­rzem, któ­ry go pil­no­wał. Przez całe dwa lata pozo­sta­wał w wyna­ję­tym przez sie­bie miesz­ka­niu i przyj­mo­wał wszyst­kich, któ­rzy do nie­go przy­cho­dzi­li, gło­sząc kró­le­stwo Boże i naucza­jąc o Panu Jezu­sie Chry­stu­sie zupeł­nie swo­bod­nie. Gdy oskar­żo­ny przez Żydów Paweł odwo­łał się do wyro­ku cesa­rza, roz­po­czę­ła się mozol­na podróż do sto­li­cy impe­rium. W Rzy­mie Apo­stoł pozo­stał jako wię­zień, a Pan spra­wił, że ta sytu­acja nie prze­szka­dza mu w gło­sze­niu Ewan­ge­lii. Przez całe dwa lata mógł swo­bod­nie spo­ty­kać się z róż­ny­mi ludź­mi i uczyć o Jezu­sie. Gdy­by poszedł za ludz­ki­mi odczu­cia­mi, praw­do­po­dob­nie narze­kał­by na swój los. Gdy ser­ce otwarł na Ducha Boże­go, mógł nawet nie­do­god­ne oko­licz­no­ści prze­żyć jako czas dany przez Pana. I to uka­zu­je siłę jego wia­ry.