Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Charyzmatyk

Roz­da­wa­nie mate­ria­łów pro-life na kra­kow­skim Ryn­ku

Miłość wza­jem­na, rozu­mia­na jako „przy­ka­za­nie nowe”, ma miej­sce mię­dzy wybra­ny­mi przez Jezu­sa. Ona jest Jego darem ubo­ga­ca­ją­cym jed­ną i dru­gą oso­bę. Bez tego daru, jakie­go udzie­la Jezus, ta for­ma miło­ści jest nie­osią­gal­na, a dla nie­wie­rzą­cych kom­plet­nie nie­zro­zu­mia­ła. W spo­tka­niu z dru­gim czło­wie­kiem miłość wza­jem­na zosta­je spo­tę­go­wa­na, a jeśli w nią wcho­dzą kolej­ne oso­by, to ilość potęg – mówiąc języ­kiem mate­ma­ty­ki – rośnie. Przy­kła­do­wo, miłość w gro­nie pię­ciu osób
jest już do potę­gi czwar­tej. Ta miłość jest zna­kiem roz­po­znaw­czym. Po tym wszy­scy
pozna­ją, żeście ucznia­mi moimi, jeśli będzie­cie się wza­jem­nie miło­wa­li (J 13,35). Ta
miłość nie pole­ga na uczu­ciu, ale na współ­pra­cy w peł­nie­niu woli Ojca.
Fot. J. Bana­sik

Opatrz­ność spra­wi­ła, że mogę zaświad­czyć o miło­ści wza­jem­nej. Trze­cie­go maja zmarł Inży­nier Anto­ni Zię­ba. Bóg połą­czył nasze ser­ca swo­ją przy­jaź­nią. Ja nale­żę do wybra­nych z racji świę­ceń kapłań­skich, On jako wybra­ny został obda­rzo­ny cha­ry­zma­tem. Wspo­mnę nasze pierw­sze spo­tka­nie sprzed bli­sko 40 lat. Ktoś go do mnie przy­słał. Poda­łem kawę i pytam: Czym mogę Panu słu­żyć? – Chcę zor­ga­ni­zo­wać Kru­cja­tę Modli­twy w Obro­nie Dziec­ka Poczę­te­go. – Czy Pan popro­wa­dzi to dzie­ło, gdy się spo­tka z wro­gą posta­wą czę­ści pro­bosz­czów, kape­la­nów, ojców zakon­nych? Zaczął tłu­ma­czyć, że to nie­moż­li­we, bo wszy­scy są za życiem. Mówię: nie dys­ku­tuj­my, pro­szę o odpo­wiedź na pyta­nie – czy Pan popro­wa­dzi dzie­ło wbrew wie­lu duchow­nym? – Popro­wa­dzę. – A jeśli zabro­ni Panu ksiądz kar­dy­nał Fran­ci­szek Machar­ski? Wstał obu­rzo­ny, jak ja mogę tak pod­cho­dzić do ks. Kar­dy­na­ła. Wysłu­cha­łem, i cze­kam na odpo­wiedź: czy Pan to dzie­ło popro­wa­dzi? Usiadł i mówi: – Tak, popro­wa­dzę. Trze­cie pyta­nie. Sko­ro Pan chce pro­wa­dzić Kru­cja­tę w całej Pol­sce, to czy popro­wa­dzi ją, jeśli Panu zabro­ni pry­mas Józef Glemp? Eks­plo­zja jesz­cze więk­sza. Spo­koj­nie pytam: czy Pan swe dzie­ło popro­wa­dzi? – Popro­wa­dzę. – A jeśli Panu zabro­ni Papież? – Nie popro­wa­dzę. Wsta­łem, poda­łem mu rękę i mówię: niech Pan zaczy­na. Jestem z Panem i zawsze może Pan na mnie liczyć. Spo­ty­ka­li­śmy się raz w mie­sią­cu, ale dopie­ro po pię­ciu latach podzię­ko­wał mi za pierw­szą roz­mo­wę. Wspo­mniał, że była to dla nie­go strasz­na godzi­na. Wyszedł na Rynek i obie wie­że kościo­ła Mariac­kie­go „tań­czy­ły”. Po tej roz­mo­wie z jego obra­zu Kościo­ła zosta­ło nie­wie­le. Wró­cił do domu i powie­dział żonie: „Spo­tka­łem naj­więk­sze­go czar­no­wi­dza na świe­cie. Tak czar­no widzi świat i Kościół, że tego sobie nie moż­na nawet wyobra­zić”. Po pię­ciu latach mówi mi: Chcę księ­dzu podzię­ko­wać za tę roz­mo­wę, bo wszyst­ko się dokład­nie spraw­dzi­ło. Wie­lu pro­bosz­czów nie zgo­dzi­ło się na Kru­cja­tę w para­fiach, Ks. Kar­dy­nał Machar­ski swą zgo­dę uza­leż­nił od decy­zji księ­dza Pry­ma­sa. Kar­dy­nał Glemp po pięt­na­sto­mi­nu­to­wej roz­mo­wie kate­go­rycz­nie zabro­nił nawet myśle­nia o Kru­cja­cie i poże­gnał. Scho­dząc po scho­dach Anto­ni mówi do kole­gi, z któ­rym był: „Zapo­mnia­łem Pry­ma­so­wi powie­dzieć jed­no zda­nie” – i przez kuch­nię wró­ci­li do nie­go. Pry­mas, widząc ich ponow­nie, pole­cił im natych­miast opu­ścić jego dom. Anto­ni powie­dział mu wte­dy: „Zre­zy­gnu­ję z Kru­cja­ty tyl­ko wte­dy, gdy mi zabro­ni Papież”. Wów­czas ks. Pry­mas popro­sił ich na roz­mo­wę i prze­zna­czył na nią ponad godzi­nę. Zakoń­czył bło­go­sła­wień­stwem – Jemu i dzie­łu. Mógł orga­ni­zo­wać Kru­cja­tę. To wspo­mnie­nie Anto­ni zakoń­czył sło­wa­mi: „Wszyst­ko, co ksiądz powie­dział się speł­ni­ło. Żyję i dzia­łam tyl­ko dla­te­go, że ksiądz mi to powie­dział, na wszyst­ko byłem przy­go­to­wa­ny”. Wte­dy wyja­śni­łem Mu, że chcia­łem mieć pew­ność, czy jest cha­ry­zma­ty­kiem wezwa­nym do tego dzie­ła przez Boga, czy to jest tyl­ko jego entu­zjazm. Hie­rar­chia bije cha­ry­zma­ty­ka po gło­wie, aby się oka­za­ło, czy jest on od Boga, czy tyl­ko jest nadmu­cha­nym balo­ni­kiem. Inży­nier zle­co­ne dzie­ło wyko­nał, wie­dząc, że jest ono bez­par­do­no­wą wal­ką. Jego hasłem było: „Wal­ka za nami, wal­ka przed nami”. Taki jest realizm Ewan­ge­lii. Ile dzie­ci żyje dzię­ki Kru­cja­cie Modli­twy i dzię­ki Ducho­wej Adop­cji – wie tyl­ko Bóg. Przy­po­mnę, że jest to nie tyl­ko wal­ka o życie dziec­ka, ale bar­dzo ostra wal­ka o sumie­nie. Pra­wo­daw­stwo sto­jąc za abor­cją wyma­zu­je z Deka­lo­gu jed­ną zasa­dę – Nie zbi­jaj – a jej wyma­za­nie jest rów­no­znacz­ne z nisz­cze­niem sumie­nia. Jeśli w Pol­sce jest pewien pro­cent – nie­wiel­ki, ale jest – ludzi pra­we­go sumie­nia, to też zasłu­ga śp. Inży­nie­ra. Wspo­mi­nam Go, bo od począt­ku w naszym koście­le, w każ­dy czwar­ty ponie­dzia­łek mie­sią­ca, jest Msza świę­ta w inten­cji Kru­cja­ty. Naj­czę­ściej sam ją spra­wu­ję. Inży­nier od począt­ku czę­sto w niej uczest­ni­czył. Rok Ducha Świę­te­go będzie cza­sem dowar­to­ścio­wa­nia cha­ry­zma­ty­ka, czy­li czło­wie­ka podej­mu­ją­ce­go waż­ne zada­nie dla życia Kościo­ła. Tydzień temu w Kra­ko­wie dzię­ko­wa­li­śmy za cha­ry­zma­ty­ka – bł. Han­nę Chrza­now­ską, dziś za śp. Anto­nie­go, wiel­kie­go cha­ry­zma­ty­ka cza­sów Jana Paw­ła II . Dzię­ku­je­my za Nie­go Bogu, a Was pro­szę, aby­ście się praw­dzi­wych cha­ry­zma­ty­ków nie bali. Amen.

Ks. prof. dr hab. Edward Sta­niek

(Frag­ment homi­lii wygło­szo­nej w koście­le ss. Feli­cja­nek w Kra­ko­wie, 6 maja 2018)