Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Ostatni wywiad inżyniera

Uhonorowany za działalność pro -life

Inży­nier A. Zię­ba z żoną Ali­cją dzię­ku­ją Metro­po­li­cie Kra­kow­skie­mu M. Jędra­szew­skie­mu za medal papie­ski

Jeden z ostat­nich wywia­dów z Inży­nie­rem Anto­nim Zię­bą, prze­pro­wa­dzo­ny w mar­cu 2018 r. tuż po przy­zna­niu Mu meda­lu papie­skie­go Pro Eccl esia et Pon­ti­fi­ce (Dla Kościo­ła  Papie­ża)
Ulu­bio­ny przez stu­den­tów nauczy­ciel aka­de­mic­ki Poli­tech­ni­ki Kra­kow­skiej, dr inż. budow­nic­twa lądo­we­go, w dniu 19 mar­ca br . otrzy­mał medal Pro Ecc­le­sia et Pon­ti­fi­ce (Dla Kościo­ła i Papie­ża), wrę­czo­ny w Bazy­li­ce Mariac­kiej w Kra­ko­wie. To wyjąt­ko­wy dowód uzna­nia ze stro­ny Kościo­ła. Za jaką dzia­łal­ność został Pan uho­no­ro­wa­ny przez Ojca Świę­te­go?
Fot. A. Woj­nar

Sądzę, że przede wszyst­kim za moje zaan­ga­żo­wa­nie w dzie­ło obro­ny życia czło­wie­ka. Pra­gnę zazna­czyć, że nie jest to tyl­ko moje dzie­ło, ale rów­nież bliż­szych i dal­szych współ­pra­cow­ni­ków. 40 lat temu roz­po­czy­na­li­śmy Kru­cja­tę Modli­twy w Obro­nie Poczę­tych Dzie­ci. Zaan­ga­żo­wa­li­śmy w to dzie­ło wie­lu ludzi, rów­nież dzię­ki sze­ro­kie­mu apo­stol­stwu pra­so­we­mu. Zało­ży­li­śmy dzie­sięć gazet kato­lic­kich, począw­szy od „Źró­dła” i „Wycho­waw­cy”, któ­re uka­zu­ją się już ponad ćwierć wie­ku, poprzez „Naszą Arkę”, „Cuda i Łaski Boże”, a skoń­czyw­szy na „Dro­dze” dla mło­dzie­ży oraz cza­so­pi­smach dla dzie­ci: „Domi­nik idzie do I Komu­nii Świę­tej” oraz „Ola i Jaś”.
Co się przy­czy­ni­ło do tego, że w cią­gu 40 lat poświę­cił Pan tyle ener­gii , cza­su i zaan­ga­żo­wa­nia w spra­wę obro­ny życia ?
Pod­czas Mało­pol­skie­go Mar­szu dla życia (Fot. J. Bana­sik)

Był rok 1979. Zna­la­złem się w Wied­niu na prak­ty­ce inży­nier­skiej. W jed­nym z kościo­łów zoba­czy­łem pla­kat z przej­mu­ją­cą tre­ścią i obra­za­mi zabi­tych w pro­ce­sie abor­cji nie­na­ro­dzo­nych dzie­ci. Było to dla mnie wstrzą­sa­ją­ce prze­ży­cie. Pan Bóg tak zrzą­dził, że po powro­cie zna­la­złem na biur­ku w Insty­tu­cie Mecha­ni­ki Budow­li Poli­tech­ni­ki Kra­kow­skiej, w któ­rym pra­co­wa­łem, bro­szu­rę autor­stwa ks. Woły­no­wi­cza nt. obro­ny życia dzie­ci nie­na­ro­dzo­nych. Dowie­dzia­łem się z niej, że w Pol­sce corocz­nie zabi­ja­no w pro­ce­sie abor­cji oko­ło 800 tys. dzie­ci. Ta licz­ba wstrzą­snę­ła mną jesz­cze bar­dziej. Zro­zu­mia­łem, że muszę zaan­ga­żo­wać się w ich rato­wa­nie. Zna­la­złem w Kra­ko­wie, w śro­do­wi­sku nauko­wym Poli­tech­ni­ki przy­ja­ciół, któ­rzy tak­że zaan­ga­żo­wa­li się w to dzie­ło. Okres komu­ni­zmu nie sprzy­jał dzia­łal­no­ści apo­stol­skiej, pra­wie nie było pra­sy ani innych mediów kato­lic­kich, dzia­ła­ła ostra cen­zu­ra komu­ni­stycz­na. Roz­po­czę­li­śmy od wyda­wa­nia bar­dzo skrom­nych ulo­tek i wie­lu spo­tkań w para­fiach. Z naucza­nia św. Jana Paw­ła II w cza­sie pierw­szej piel­grzym­ki do naszej Ojczy­zny zro­dził się pomysł zor­ga­ni­zo­wa­nia Kru­cja­ty Modli­twy w Obro­nie Poczę­tych Dzie­ci. Mia­ła ona dwa wiel­kie cele: obu­dzić sumie­nie naro­du i dopro­wa­dzić do znie­sie­nia obo­wią­zu­ją­cej od cza­sów sta­li­now­skich usta­wy abor­cyj­nej (z 27 kwiet­nia 1956 r.). Śro­do­wi­sko kra­kow­skie, jak i wie­le innych, np. poznań­skie, gdań­skie, war­szaw­skie, łączy­ło swo­je siły, by dopro­wa­dzić do uchwa­le­nia usta­wy, któ­ra chro­ni­ła­by życie każ­de­go poczę­te­go dziec­ka.
Czy dostrze­ga Pan efek­ty pra­cy swo­jej i tych wie­lu zaan­ga­żo­wa­nych przy­ja­ciół?
Kie­dy zaczy­na­li­śmy obro­nę życia, rze­tel­ne sza­cun­ki mówi­ły, że rok­rocz­nie w Pol­sce zabi­ja się 600–800 tys. dzie­ci. To był prze­łom lat 70. i 80. XX wie­ku. Dzi­siej­sze dane mówią, że w tzw. pod­zie­miu doko­nu­je się 7–15 tys. zabójstw dzie­ci nie­na­ro­dzo­nych rocz­nie. Te licz­by mówią same za sie­bie. Ofi­cjal­ne dane Mini­ster­stwa Zdro­wia, któ­re róż­nią się od powyż­szych ze wzglę­du na abor­cje doko­ny­wa­ne w pry­wat­nych gabi­ne­tach lekar­skich, poda­ją: l w latach 60. XX wie­ku reje­stro­wa­no oko­ło 230 tys. abor­cji rocz­nie, l po 2000 roku ze wzglę­du na wyjąt­ki w usta­wie z dnia 7 stycz­nia 1993 roku ginie corocz­nie oko­ło tysią­ca dzie­ci. To wiel­ka róż­ni­ca. Cie­szy nas ta zmia­na. Więk­szość pol­skie­go spo­łe­czeń­stwa opo­wia­da się za pra­wem do życia poczę­tych dzie­ci.
W Pana dzia­łal­no­ści pro-life wiel­kim wspar­ciem było naucza­nie św. Jana Paw­ła II i oso­bi­ste z nim spo­tka­nia.
Bez naucza­nia św. Jana Paw­ła II nie było­by mnie jako obroń­cy życia. Pod­sta­wo­wą for­mą obro­ny życia, któ­rą roz­po­czę­li­śmy w 1980 roku i pro­wa­dzi­my do tej pory, jest Kru­cja­ta w Obro­nie Dzie­ci Poczę­tych, zro­dzo­na z naucza­nia, któ­re Papież zosta­wił Pola­kom w cza­sie pierw­szej piel­grzym­ki do naszej Ojczy­zny w czerw­cu 1979 roku. W Kal­wa­rii Zebrzy­dow­skiej Ojciec Świę­ty prze­ka­zał nam naj­waż­niej­sze wezwa­nie – wezwa­nie do modli­twy: „Trze­ba się zawsze modlić, a nigdy nie usta­wać, powie­dział Pan Jezus. Módl­cie się i kształ­tuj­cie poprzez modli­twę swo­je życie. Nie samym chle­bem żyje czło­wiek i nie samą docze­sno­ścią, i nie tyl­ko poprzez zaspo­ka­ja­nie docze­snych – mate­rial­nych potrzeb, ambi­cji, pożą­dań, czło­wiek jest czło­wie­kiem… Nie samym chle­bem żyje czło­wiek, ale wszel­kim sło­wem, któ­re pocho­dzi z ust Bożych. Jeśli mamy żyć tym sło­wem, sło­wem Bożym, trze­ba nie usta­wać w modli­twie! Może to być nawet modli­twa bez słów. Niech z tego miej­sca do wszyst­kich, któ­rzy mnie słu­cha­ją tutaj albo gdzie­kol­wiek, prze­mó­wi pro­ste i zasad­ni­cze papie­skie wezwa­nie do modli­twy. A jest to wezwa­nie naj­waż­niej­sze. Naj­istot­niej­sze orę­dzie!”. A w Nowym Tar­gu Ojciec Świę­ty wypo­wie­dział zda­nie, któ­re sta­ło się mot­tem dzia­łal­no­ści pro-life: „I życzę, i modlę się o to sta­le, aże­by rodzi­na pol­ska dawa­ła życie, żeby była wier­na świę­te­mu pra­wu życia”.
Jak Pana naj­bliż­sza rodzi­na odbie­ra­ła i nadal odbie­ra cią­głą nie­obec­ność w domu , bo prze­cież całe lata spę­dzał Pan anga­żu­jąc się w kon­fe­ren­cje, sym­po­zja , spo­tka­nia z mło­dzie­żą, semi­na­rzy­sta­mi i rodzi­na­mi w całej Pol­sce?
Muszę moc­no pod­kre­ślić, że mam wspa­nia­łą rodzi­nę, kocha­ną żonę, któ­rą pozna­łem już w przed­szko­lu. Mamy więc za sobą 67 lat zna­jo­mo­ści i jeste­śmy 47 lat po ślu­bie. Docze­ka­li­śmy się dwój­ki wspa­nia­łych dzie­ci i mamy czwo­ro wnu­cząt. Kie­dy dzie­ci były małe i wyma­ga­ły więk­szej opie­ki, moja nie­obec­ność w domu powo­do­wa­ła, że na bar­ki żony spa­da­ły dodat­ko­we pra­ce i obo­wiąz­ki. Zawsze mia­łem świa­do­mość, że moje zaan­ga­żo­wa­nie w obro­nę życia jest for­mą powo­ła­nia, ale moim pierw­szym powo­ła­niem jest mał­żeń­stwo i ojco­stwo. Nie zawsze dobrze wywią­zy­wa­łem się z powo­ła­nia rodzin­ne­go, ale mia­łem świa­do­mość, że powi­nie­nem nie­kie­dy ogra­ni­czać dzia­łal­ność pro-life, aby być z rodzi­ną. Uwa­żam nasze mał­żeń­stwo za bar­dzo szczę­śli­we, to dar nie­bios dla mnie. Bez tego zgod­ne­go mał­żeń­stwa i życia rodzin­ne­go nie mógł­bym pro­wa­dzić efek­tyw­nej, sku­tecz­nej i przy­no­szą­cej suk­ce­sy dzia­łal­no­ści pro-life. Wie­le osób pod­kre­śla moje zaan­ga­żo­wa­nie w obro­nę życia, spo­ro uda­ło się zor­ga­ni­zo­wać i prze­pro­wa­dzić. A wte­dy mówię: jeże­li pra­wo pań­stwo­we dzie­li wspól­ny doro­bek mał­żon­ków na pół, to mój doro­bek pro-life, któ­re­go żona bez­po­śred­nio nie two­rzy­ła, ale poprzez mał­żeń­stwo i atmos­fe­rę
życia rodzin­ne­go umoż­li­wia­ła mi jego reali­za­cję – jest naszą wspól­ną
zasłu­gą: w poło­wie dzie­ło Anto­nie­go Zię­by i rów­nież w poło­wie mojej naj­uko­chań­szej żony Ali­cji.
Pro­wa­dzi Pan tak­że sze­ro­ką dzia­łal­ność oświa­to­wą: kon­kur­sy o tema­ty­ce pro-life, m.in . „Pomóż oca­lić życie bez­bron­ne­mu” (dla mło­dzie­ży) oraz aka­de­mic­ki kon­kurs na naj­lep­szą pra­cę licen­cjac­ką i magi­ster­ską o obro­nie życia czło­wie­ka.  Jakie inne for­my dzia­łal­no­ści inspi­ru­je Pan w Pol­skim Sto­wa­rzy­sze­niu Obroń­ców Życia Czło­wie­ka?
Od same­go począt­ku two­rzy­my i udo­sko­na­la­my for­my pla­ka­to­we, wysta­wien­nic­two, a tak­że wyda­je­my fil­my doku­men­tal­ne, fol­de­ry, ulot­ki, bro­szu­ry i edy­cje książ­ko­we o sze­ro­ko poję­tej tema­ty­ce pro-life. Mogą z nich korzy­stać nauczy­cie­le, szcze­gól­nie bio­lo­dzy i pro­wa­dzą­cy zaję­cia wycho­wa­nie do życia w rodzi­nie, a tak­że kate­che­ci duchow­ni i świec­cy. Więk­szość mate­ria­łów moż­na pobrać gra­ti­so­wo ze stro­ny: www.pro-life.pl. Chęt­nie udzie­la­my zgo­dy na ich publi­ka­cję i wyko­rzy­sty­wa­nie przez sto­wa­rzy­sze­nia, fun­da­cje i biblio­te­ki.
Wybór posta­wy czy­sto­ści przed­mał­żeń­skiej naj­sku­tecz­niej chro­ni mło­dych przed ryzy­kiem abor­cji. Wycho­wa­niu mło­de­go poko­le­nia do odpo­wie­dzial­ne­go rodzi­ciel­stwa poświę­cił Pan rów­nież wie­le cza­su i ener­gii , począw­szy od bli­skiej współ­pra­cy z nesto­rem pol­skiej gine­ko­lo­gii i położ­nic­twa prof. Wło­dzi­mie­rzem Fijał­kow­skim i dr Wan­dą Pół­taw­ską.
W dzie­le obro­ny życia towa­rzy­szy mi szcze­gól­na tro­ska o mło­de poko­le­nie. Jeże­li myśli­my o sza­cun­ku do życia w aspek­cie mło­de­go poko­le­nia, to nie może­my sobie wyobra­zić suk­ce­sów, dobrych rezul­ta­tów, jeże­li nie uda nam się uchro­nić czy­sto­ści mło­de­go poko­le­nia. Ta sfe­ra życia jest szcze­gól­nie moc­no ata­ko­wa­na przez śro­do­wi­ska libe­ral­ne i femi­ni­stycz­ne. Na tym polu roz­gry­wa się wal­ka o dusze mło­de­go poko­le­nia. Rodzi­ce i szko­ła mają w tym wzglę­dzie ogrom­nych rywa­li. Są nimi media, głów­nie fil­my, rekla­my i pro­gra­my tele­wi­zyj­ne, nawet te, któ­re są prze­zna­czo­ne dla mło­dzie­ży. Ta demo­ra­li­zu­ją­ca
ofer­ta zna­la­zła swo­je miej­sce rów­nież w Inter­ne­cie. Jest to tym groź­niej­sze, że dostęp do sie­ci ma nie tyl­ko mło­dzież, ale rów­nież dzie­ci. Mło­de poko­le­nie może oca­lić tyl­ko żyją­ca wia­rą i war­to­ścia­mi rodzi­na, a tak­że dobra szko­ła – kocha­ją­cy swój zawód i dobrze ufor­mo­wa­ni nauczy­cie­le oraz pro­ro­dzin­ne pro­gra­my wycho­waw­cze. Takie pro­gra­my zosta­ły w pol­skiej szko­le wdro­żo­ne 20 lat temu, w 1998 roku. Za rzą­dów AWS mini­ster Miro­sław Hand­ke nie dopu­ścił do reali­za­cji w szko­le przed­mio­tu „Wie­dza o życiu sek­su­al­nym czło­wie­ka”, opar­te­go na wzor­cach pro­gra­mów zachod­nich. Wpro­wa­dził nato­miast przed­miot „Wycho­wa­nie do życia w rodzi­nie”, któ­ry został przy­go­to­wa­ny przez pol­skich naukow­ców. Zespo­ło­wi temu prze­wod­ni­czy­ła Tere­sa Król – głów­ny wizy­ta­tor w Mini­ster­stwie Edu­ka­cji Naro­do­wej. Pod­sta­wy pro­gra­mo­we tych zajęć ujmu­ją płcio­wość czło­wie­ka w spo­sób inte­gral­ny, opie­ra­jąc się na per­so­na­li­zmie Karo­la Woj­ty­ły. W pro­gra­mach szkol­nych na wszyst­kich pozio­mach edu­ka­cyj­nych bar­dzo moc­no akcen­tu­je się cud roz­wo­ju dziec­ka w okre­sie pre­na­tal­nym i ochro­nę życia od poczę­cia do natu­ral­nej śmier­ci. Ten pro­gram na tle euro­pej­skim to ogrom­ny suk­ces. Dobrze ufor­mo­wa­ni nauczy­cie­le i kate­che­ci wypo­sa­ża­ją mło­dzież w argu­men­ty za czy­sto­ścią przed­mał­żeń­ską, wier­no­ścią i sza­cun­kiem do życia. Wie­le badań wska­zu­je, że dzię­ki temu pro­gra­mo­wi i wycho­wa­niu rodzin­ne­mu wyni­ki postaw mło­dzie­ży wobec postaw sek­su­al­no­ści
są zde­cy­do­wa­nie lep­sze niż w kra­jach zachod­nich. Jeśli cho­dzi o wycho­wa­nie mło­de­go poko­le­nia, pole­cam nauczy­cie­lom i aktyw­nym, twór­czym rodzi­com mie­sięcz­nik „Wycho­waw­ca”, któ­ry współ­re­da­gu­je pani Tere­sa Król z redak­to­rem naczel­nym dr. Józe­fem Winiar­skim. Ten mie­sięcz­nik dla nauczy­cie­li i wycho­waw­ców kato­lic­kich słu­ży pomo­cą we wła­ści­wym wycho­wa­niu mło­de­go poko­le­nia w róż­nych aspek­tach, tak­że w wycho­wa­niu do życia w rodzi­nie. Zapra­szam tak­że do korzy­sta­nia z mate­ria­łów dostęp­nych
na: www.pro-life.pl.
Dzię­ku­ję za roz­mo­wę.
Roz­ma­wia­ła: Jolan­ta Tęcza-Ćwierz