Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

WSPOMNIENIE

Był czło­wie­kiem głę­bo­kiej wia­ry. Nie tyl­ko wyzna­wał ją sło­wa­mi, ale kon­se­kwent­nie postę­po­wał, wypeł­nia­jąc naukę Kościo­ła kato­lic­kie­go, bez żad­nych wyjąt­ków. Świa­dek wia­ry, któ­ry prze­mie­niał śro­do­wi­sko i mobi­li­zo­wał naj­bliż­szych do życia w świe­tle Ewan­ge­lii. Sam był aktyw­nym apo­sto­łem i zapa­lał do dzia­ła­nia innych.

Antoni Zięba – dobry przyjaciel

Nicze­go nie narzu­cał, ale przy róż­nych oka­zjach prze­ka­zy­wał praw­dę o wiel­kiej miło­ści Boga Wszech­mo­gą­ce­go, nasze­go Stwo­rzy­cie­la i Zba­wi­cie­la do każ­de­go czło­wie­ka. Z praw­dzi­wą rado­ścią cie­szył się z naro­dzin każ­de­go dziec­ka, z wiel­ką czcią mówił o mat­kach w cią­ży, a o poczę­tym życiu dziec­ka wyra­żał się z wiel­kim sza­cun­kiem twier­dząc, że życie tego dziec­ka zosta­ło roz­po­czę­te i będzie ist­nieć wiecz­nie, nigdy się nie skoń­czy. Był czło­wie­kiem dobrym, czu­łym na ludz­ką bie­dę. Nie mógł przejść obo­jęt­nie obok żebrzą­ce­go czło­wie­ka. Obec­ny sys­tem pomo­cy kobie­tom w cią­ży, rodzi­nom wie­lo­dziet­nym i rodzi­nom z dzieć­mi upo­śle­dzo­ny­mi wyprze­dził o wie­le lat. Co mie­siąc przed sie­dzi­bą „Fun­da­cji Źró­dło”, a póź­niej Pol­skie­go Sto­wa­rzy­sze­nia Obroń­ców Życia Czło­wie­ka, usta­wia­ły się kolej­ki kil­ku­na­stu rodzin pro­szą­cych o pomoc finan­so­wą. Gdy bra­ko­wa­ło pie­nię­dzy – dawał z wła­snej pen­sji. Począt­ko­wo nie pytał pro­szą­cych o nic, ale dla czę­ściej przy­cho­dzą­cych usta­lał pew­ne kry­te­ria, np. zaświad­cze­nia z tere­nu wła­snej para­fii, że ks. pro­boszcz potwier­dza potrze­bę udzie­la­nia pomo­cy. Każ­de­mu życzył dobrze i chciał zapo­biec każ­de­mu cier­pie­niu. Szcze­gól­nie zabie­gał o to, by ura­to­wać sumie­nie każ­de­go czło­wie­ka przed popeł­nie­niem czy­nu, któ­re­go już się nie da cof­nąć. Dla­te­go w spo­sób szcze­gól­ny bolał go grzech bar­dzo powszech­ny w latach sie­dem­dzie­sią­tych, tzw. prze­ry­wa­nie cią­ży. Gdy w dru­giej poło­wie lat 70. ubie­głe­go wie­ku zoba­czył w jed­nym z kościo­łów Wied­nia duże, kolo­ro­we plan­sze z roz­wo­jem dziec­ka w łonie mat­ki, zesta­wio­ne ze zdję­cia­mi przed­sta­wia­ją­cy­mi skut­ki abor­cji, nie mógł odejść obo­jęt­nie. Uzy­skał zgo­dę księ­dza pro­bosz­cza i jako jego dar przy­wiózł je do Pol­ski. W roku 1979 wysta­wę przed­sta­wił w swo­jej para­fii i w dwóch lice­ach kato­lic­kich Kra­ko­wa, a w następ­nych latach uno­wo­cze­śnio­ną i roz­sze­rzo­ną – w set­kach miast całej Pol­ski. Pod­czas pierw­szej piel­grzym­ki Ojca Świę­te­go Jana Paw­ła II jako skie­ro­wa­ne do sie­bie przy­jął sło­wa wypo­wie­dzia­ne w Kal­wa­rii Zebrzy­dow­skiej, 7 czerw­ca 1979 roku: Jeśli mamy żyć Sło­wem Bożym, trze­ba nie usta­wać w modli­twie. Może to być nawet modli­twa bez słów. Niech z tego miej­sca do wszyst­kich, któ­rzy mnie słu­cha­ją, tutaj, albo gdzie­kol­wiek, prze­mó­wi pro­ste papie­skie wezwa­nie do modli­twy. A jest to wezwa­nie naj­waż­niej­sze, naj­istot­niej­sze orę­dzie, i dzień póź­niej, 8 czerw­ca w Nowym Tar­gu: I życzę, i modlę się o to sta­le, aże­by rodzi­na pol­ska dawa­ła życie, by była wier­na świę­te­mu pra­wu życia. Sko­ja­rzył te sło­wa zna­ko­mi­cie – zro­zu­miał, że każ­de pozy­tyw­ne dzia­ła­nie musi być opar­te na moc­nym fun­da­men­cie modli­twy. Roz­po­czął od sta­wia­nia wyma­gań sobie, ale szu­kał współ­pra­cow­ni­ków. I zna­lazł ich szyb­ko. Cał­ko­wi­cie zaufał Panu Jezu­so­wi, uwie­rzył Jego sło­wom: Wy jeste­ście przy­ja­ciół­mi moimi, jeże­li czy­ni­cie to, co wam przy­ka­zu­ję. Już was nie nazy­wam słu­ga­mi, bo słu­ga nie wie, co czy­ni pan jego, ale nazwa­łem was przy­ja­ciół­mi, albo­wiem oznaj­mi­łem wam wszyst­ko, co usły­sza­łem od Ojca mego. Nie wyście Mnie wybra­li, ale Ja was wybra­łem i prze­zna­czy­łem was na to, aby­ście szli i owoc przy­no­si­li i by owoc wasz trwał, aby wszyst­ko dał wam Ojciec, o cokol­wiek Go pro­si­cie w imię moje (J 15,15–16).

Adam Kisiel
Redak­tor Naczel­ny TRK „Źró­dło”