Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

WSPOMNIENIE

Kapłanie Boży – w słuchawce telefonu

Wie­le myśli ciśnie się na wspo­mnie­nie śp. Anto­nie­go, czło­wie­ka głę­bo­kiej wia­ry i nie­złom­ne­go Ryce­rza Nie­po­ka­la­nej, któ­rej słu­żył w sze­re­gach MI przez ostat­nie sie­dem­na­ście lat; obroń­cy życia ludz­kie­go od tajem­ni­cze­go, cie­le­sno-trans­cen­den­tal­ne­go Alfa po egzy­sten­cjal­ne Ome­ga. Czło­wie­ka, dla któ­re­go, wzo­rem św. Mak­sy­mi­lia­na, miłość bez gra­nic do Kościo­ła, Ojczy­zny, rodzi­ny – była jedy­nym bodź­cem dzia­ła­nia i wszel­kiej życio­wej aktyw­no­ści. Ta aktyw­ność była wręcz impo­nu­ją­ca.
Dzwo­ni tele­fon. Na ekra­nie sze­reg cyfr. Nie spo­sób domy­śleć się, kto dzwo­ni. Pamięć już nie ta, a i wzrok pła­ta figle. Słu­cham – mówię. Odpo­wia­da mi głos w słu­chaw­ce: Kapła­nie Boży… To były pierw­sze sło­wa, jaki­mi zawsze zwra­cał się do mnie śp. dr inż. Anto­ni Zię­ba. Sło­wa te dla mnie były usta­wicz­nym przy­po­mnie­niem, że jestem nie tyle jakimś tam księ­dzem, zakon­ni­kiem czy pre­ze­sem – ale KAPŁANEM BOŻYM . Tym sło­wom powi­ta­nia towa­rzy­szy­ło mi zawsze pew­ne zanie­po­ko­je­nie i zapy­ta­nie kie­ro­wa­ne do sie­bie same­go: Czy jestem nim? Czy jestem kapła­nem Bożym? Na pocze­ka­niu robi­łem rachu­nek sumie­nia… I reflek­sja pły­ną­ca z zapa­mię­ta­nych słów św. Mak­sy­mi­lia­na, któ­re 30 sierp­nia 1918 roku, pod­czas medy­ta­cji zapi­sał, że to Bóg prze­cież powo­łał mnie na swe­go kapła­na. Jestem kapła­nem Bożym – dzię­ki Jego dobro­ci i pomi­mo mych nie­wdzięcz­no­ści. W 1980 r. dr inż. Zię­ba został współ­za­ło­ży­cie­lem Kru­cja­ty Modli­twy w Obro­nie Poczę­tych Dzie­ci, w 2007 r. – Świa­to­wej Kru­cja­ty Modli­twy za Życie (World Pray­er for Life). Od 1981 roku był ini­cja­to­rem i współ­or­ga­ni­za­to­rem corocz­nej piel­grzym­ki obroń­ców życia na Jasną Górę. To tyl­ko nie­któ­re „więk­sze” for­my aktyw­no­ści chrze­ści­jań­skiej Zmar­łe­go. Zafa­scy­no­wa­ny życiem i dzie­łem św. Mak­sy­mi­lia­na, w 2001 roku wstą­pił w sze­re­gi Rycer­stwa. Mia­łem ten wiel­ki zaszczyt i radość paso­wać go na ryce­rza, w tam­tym pamięt­nym dla mnie – i dla nie­go – dniu 2 wrze­śnia. Odtąd Anto­ni Zię­ba, już jako Rycerz Nie­po­ka­la­nej, pró­bo­wał naśla­do­wać świę­te­go Obroń­cę życia, któ­ry oddał swo­je za życie bliź­nie­go. Jestem prze­ko­na­ny, że to św. Mak­sy­mi­lian zain­spi­ro­wał śp. Anto­nie­go do mak­sy­mal­ne­go wyko­rzy­sty­wa­nia środ­ków maso­we­go prze­ka­zu w celach apo­stol­skich. Pozo­sta­wił po sobie dopraw­dy bar­dzo licz­ne dzie­ła: pręż­nie dzia­ła­ją­ce orga­ni­za­cje, redak­cje wie­lu cza­so­pism kato­lic­kich, któ­rych był współ­za­ło­ży­cie­lem, redak­to­rem, redak­to­rem naczel­nym. Na wzór św. Mak­sy­mi­lia­na, poprzez modli­twę, oso­bi­stą rela­cję z Bogiem – słow­ną, men­tal­ną, ducho­wą – pra­gnął reali­zo­wać spra­wy Boże na zie­mi: zdo­by­wać świat dla Nie­po­ka­la­nej. Wie­dział, że tu potrzeb­na jest ufna modli­twa na kola­nach, akty strze­li­ste. Ten jego wzór modli­twy zawie­rza­ją­cej jest naj­pięk­niej­szym testa­men­tem, jaki nam zosta­wił. Modli­twa bez wąt­pie­nia jest prze­ja­wem miło­ści. Toteż wszyst­ko co czy­nił, czy­nił z pasją – dla Nie­po­ka­la­nej. Nasza współ­pra­ca jest tego dobit­nym świa­dec­twem. Był czę­stym gościem w Nie­po­ka­la­no­wie, posłań­cem i kol­por­te­rem róż­no­rod­nych – jak się mawia­ło – „życio­wych” mate­ria­łów. Uczest­ni­czył w wie­lu podej­mo­wa­nych przez klasz­tor i MI dzie­łach, jak choć­by w orga­ni­za­cji Mię­dzy­na­ro­do­we­go Festi­wa­lu Fil­mów Kato­lic­kich w Nie­po­ka­la­no­wie oraz w róż­ne­go rodza­ju spo­tka­niach, zjaz­dach, kon­fe­ren­cjach. Dopraw­dy, łączył nas duch rycer­ski o. Kol­be­go. Dr inż. Anto­ni Zię­ba nie tyl­ko mówił. Potra­fił wni­kli­wie słu­chać. Tak­że mnie. Wie­lo­krot­nie mia­łem zaszczyt udzie­lać mu – jak to szum­nie się mówi – wywia­dów. Były to w isto­cie szcze­re, przy­ja­ciel­skie roz­mo­wy, pod­czas któ­rych, kie­dy dziś wspo­mi­nam je, to odczu­wam, niczym ewan­ge­licz­ni świad­ko­wie w dro­dze do Emaus, że pała­ły w nas obu ser­ca – dla Nie­po­ka­la­nej. Wspo­mi­na­ny prze­ze mnie, tak oso­bi­ście, śp. Anto­ni prze­żył z Bogiem na zie­mi 70 lat. Ktoś powie: nie­wie­le… mógł żyć jesz­cze dzie­sięć albo dwa­dzie­ścia… Tym­cza­sem psal­mi­sta – nie bez natchnie­nia Boże­go – mówi, że mia­rą lat czło­wie­ka na zie­mi jest wła­śnie sie­dem­dzie­siąt, a jeśli jest on moc­ny – to osiem­dzie­siąt. Dożył zatem Rycerz Nie­po­ka­la­nej wie­ku przy­pi­sa­ne­go pra­wem Bożym. Stał się owo­cem, któ­ry doj­rzał w sto­sow­nym, biblij­nym cza­sie. Na koniec wspo­mnie­nie szcze­gól­ne, któ­re­go nie spo­sób nie przy­to­czyć. Wspo­mnie­nie dni przed­ostat­nich – nici łączą­cej nas, póki nie pękła tak nie­spo­dzie­wa­nie dla nas obu. W dzień przed odej­ściem Anto­nie­go Zię­by „na dru­gi brzeg”, po raz ostat­ni, jesz­cze na tym brze­gu, usły­sza­łem w słu­chaw­ce jego cie­płe: Kapła­nie Boży… Było to 2 maja, umó­wi­li­śmy się na spo­tka­nie za dwa dni. Naza­jutrz, o 17.15 – oto­czo­ny miło­ścią żony, w jej ramio­nach – odszedł do lep­sze­go świa­ta, po dłu­giej i cier­pli­wie zno­szo­nej cho­ro­bie. Już się nie spo­tka­my… Ależ, nie. Spo­tka­my się. Spo­tka­my się na pew­no! Jestem głę­bo­ko prze­ko­na­ny, że spo­tka­my się tam, na dru­gim brze­gu życia, o któ­re tak zacię­cie wal­czył na zie­mi. Wie­rzę też, że nasza przy­jaźń prze­trwa to cza­so­we roz­sta­nie i że Rycerz Nie­po­ka­la­nej Anto­ni nie zapo­mni o mnie tam – w nie­bie. A kie­dy przyj­dzie i mnie prze­pły­nąć docze­sne jezio­ro Gene­za­ret i sta­nąć na dru­gim brze­gu, to już nie w tele­fo­nicz­nej słu­chaw­ce, lecz oso­bi­ście usły­szę powi­ta­nie: Kapła­nie Boży…

Sta­ni­sław M. Pięt­ka OFM­Conv.
Pre­zes Naro­do­wy Sto­wa­rzy­sze­nia
„Rycer­stwo Nie­po­ka­la­nej” w Pol­sce