Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

WSPOMNIENIE

Bezkompromisowy obrońca życia

Wspo­mnie­nie ks. kard. Sta­ni­sła­wa Dzi­wi­sza o zmar­łym 3 maja śp. inż. Anto­nim Zię­bie – zasłu­żo­nym obroń­cy życia.

Fot. A. Woj­nar

Dr inż. Anto­ni Zię­ba całe swo­je życie, zdol­no­ści i ener­gię oddał spra­wie naj­więk­szej: obro­nie naj­mniej­szych i naj­słab­szych, a tak­że tro­sce o rodzi­nę. Nie­stru­dze­nie upo­mi­na­jąc się o pra­wa tych, któ­rzy sami gło­su nie mają, budził sumie­nia ludz­kie i mobi­li­zo­wał do sta­wa­nia zawsze po stro­nie czło­wie­ka. Był sta­now­czy i bez­kom­pro­mi­so­wy, słusz­nie prze­świad­czo­ny, że tam, gdzie cho­dzi o życie, nie ma miej­sca na ustęp­stwa. Z wiel­ką siłą i prze­ko­na­niem sta­wał zawsze w obro­nie nie­na­ro­dzo­nych. Z odwa­gą gło­sił praw­dę o nie­na­ru­szal­nej god­no­ści i war­to­ści życia ludz­kie­go. Dla tej praw­dy gotów był na wiel­kie poświę­ce­nia. W świe­cie, któ­ry odma­wia maleń­kie­mu czło­wie­ko­wi pra­wa do ist­nie­nia, był gło­si­cie­lem Ewan­ge­lii życia, jej nie­złom­nym apo­sto­łem i świad­kiem. Śp. Anto­ni Zię­ba rozu­miał, że obro­na życia wspie­ra się na dwóch fun­da­men­tach: edu­ka­cji i modli­twie. Całą dzia­łal­ność publi­cy­stycz­ną w środ­kach prze­ka­zu skon­cen­tro­wał na wysił­kach prze­mia­ny świa­do­mo­ści spo­łecz­nej. Wie­le jest jesz­cze do zro­bie­nia w tej kwe­stii, ale dziś wie­my, że jego dzie­ło pro­mo­cji war­to­ści ludz­kie­go życia od poczę­cia aż do natu­ral­nej śmier­ci przy­nio­sło owo­ce. Dru­gim fila­rem, na któ­rym wsparł swo­ją misję Pan Inży­nier, była modli­twa. Sam zawie­rzył swo­je zaan­ga­żo­wa­nie Chry­stu­so­wi i Jego Naj­święt­szej Mat­ce. Był pomy­sło­daw­cą kru­cjat modli­tew­nych w obro­nie życia nie­na­ro­dzo­nych. Do dziś te dzie­ła modli­tew­ne sku­pia­ją rze­sze ludzi, któ­rzy sztur­mu­ją nie­bo w tej inten­cji. Jestem prze­ko­na­ny, że dzię­ki ogrom­nej sile tej modli­twy wie­le ist­nień ludz­kich zosta­ło oca­lo­nych. Wiel­ką tro­ską śp. Anto­nie­go Zię­by była rodzi­na. Bli­skie mu były sło­wa św. Jana Paw­ła II , któ­re sta­ły się jego prze­sła­niem: „I życzę i modlę się o to sta­le, aże­by rodzi­na pol­ska dawa­ła życie, aże­by była wier­na świę­te­mu pra­wu życia”. Jako dobry mąż, ojciec i dzia­dek świad­czył o tym, że rodzi­na budo­wa­na na fun­da­men­cie war­to­ści ewan­ge­licz­nych jest bez­piecz­nym i szczę­śli­wym śro­do­wi­skiem miło­ści, pro­mie­niu­ją­cym nadzie­ją na naj­bliż­sze oto­cze­nie. Jed­no­cze­śnie nie był śle­py na czy­ha­ją­ce na rodzi­nę zagro­że­nia. Prze­ciw­nie – z wiel­ką prze­ni­kli­wo­ścią potra­fił je opi­sać i wska­zać, że wobec prze­mian cywi­li­za­cyj­nych i prą­dów kul­tu­ro­wych, któ­re kwe­stio­nu­ją bez­względ­ną war­tość życia, tyl­ko wia­ra i przy­wią­za­nie do Ewan­ge­lii są gwa­ran­tem trwa­ło­ści rodzi­ny. Dawał świa­dec­two zaufa­nia Bożej Opatrz­no­ści do ostat­nich chwil. Mimo cięż­kiej cho­ro­by nie usta­wał w pra­cy na rzecz czło­wie­ka, aktyw­nie włą­czał się w pro­jek­ty słu­żą­ce życiu i dopó­ki star­czy­ło mu sił, zabie­rał głos w deba­cie publicz­nej, toczą­cej się zwłasz­cza wokół postu­la­tów praw­nej ochro­ny życia dzie­ci cho­rych. Mimo cier­pie­nia ostat­nich dni, nie tra­cił opty­mi­zmu. Budo­wał swo­je oto­cze­nie rado­ścią i entu­zja­zmem, w spo­sób boha­ter­ski zno­sząc krzyż cho­ro­by i bole­sne­go odcho­dze­nia. Jest twór­cą śro­do­wi­ska, któ­re, wie­rzę w to głę­bo­ko, god­nie podej­mie jego dzie­ło. Miał wiel­ki talent — potra­fił jed­no­czyć ludzi dobrej woli wokół misji ochro­ny życia i wycho­wał kil­ka poko­leń mło­dzie­ży. Od wie­lu mło­dych sły­szę dziś, że odszedł ich mistrz, men­tor i przy­ja­ciel. Wie­rzę, że z zapa­łem podej­mą jego testa­ment i będą kon­ty­nu­owa­li dro­gę Pana Anto­nie­go. Pod­czas jed­ne­go z ostat­nich publicz­nych wystą­pień śp. Anto­ni Zię­ba wyznał: „Mam nadzie­ję na wiecz­ność z Chry­stu­sem”. Dziś i my tę nadzie­ję wyra­ża­my, wie­rząc, że po tru­dach pięk­nej wędrów­ki na zie­mi Pan Inży­nier spo­tkał w nie­bie umi­ło­wa­ne­go św. Jana Paw­ła II i wraz z nim dzie­li radość oglą­da­nia twa­rzą w twarz Boga, któ­ry jest Daw­cą życia.

+ Sta­ni­sław Kar­dy­nał Dzi­wisz