Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

BOGACTWO EWANGELII ŚW. JANA (49)

BIAŁY OPŁATEK, CZYLI ŻYDOWSKA MANNA

KS. PRAŁAT PROF. DR HAB. EDWARD STANIEK

Dziś wie­lu chrze­ści­jan pod­cho­dząc do ołta­rza widzi tyl­ko bia­ły opła­tek. Ponie­waż mają tyl­ko oczy cia­ła, nie mogą nic wię­cej zoba­czyć. Ci jed­nak, któ­rzy mają oczy ser­ca, czy­li oczy wia­ry, w bia­łym opłat­ku widzą Jezu­sa Chry­stu­sa. Spoj­rze­nie na ten bia­ły opła­tek dzie­li ludzi ochrzczo­nych na dwie gru­py. Jed­ni, mają­cy oczy wia­ry, widzą w nim zmar­twych­wsta­łe­go Jezus Chry­stu­sa, a dru­dzy widzą tyl­ko okru­szy­nę bia­łe­go chle­ba. O tej róż­ni­cy Jezus mówił Żydom, zesta­wia­jąc man­nę z kon­se­kro­wa­nym przez Nie­go chle­bem. „Jam jest chleb życia. Ojco­wie wasi jedli man­nę na pusty­ni i pomar­li. To jest chleb, któ­ry z nie­ba zstę­pu­je: kto go spo­ży­wa, nie umrze. Ja jestem chle­bem żywym, któ­ry zstą­pił z nie­ba. Jeśli kto spo­ży­wa ten chleb, będzie żył na wie­ki. Chle­bem, któ­ry Ja dam, jest moje cia­ło za życie świa­ta”. Sprze­cza­li się więc mię­dzy sobą Żydzi mówiąc: „Jak On może nam dać [swo­je] cia­ło do spo­ży­cia?” (J 6,48–50). Man­na była pokar­mem, jaki Żydzi, wędru­jąc przez pusty­nię, każ­de­go dnia
otrzy­my­wa­li od Boga, mówi­li że spa­da z nie­ba. Była pokar­mem pod­trzy­mu­ją­cym życie docze­sne. Kto zja­da bia­ły opła­tek ten kar­mi swo­je cia­ło. Ten opła­tek mamy w rękach z oka­zji świąt Boże­go Naro­dze­nia i jest nam potrzeb­ny nie tyl­ko do spo­ży­wa­nia, bo to mar­ny pokarm, ale i do wyra­że­nia wza­jem­nej sym­pa­tii, gdy nim się łamie­my i skła­da­my sobie życze­nia. Bia­ły opła­tek to tyl­ko chleb, to nasza man­na, któ­ra wypie­ka­ją w cukier­niach lub
tam gdzie pro­du­ku­ją opłat­ki. Jezus mówi jed­nak o nowym pokar­mie, jakim jest Jego Cia­ło. Słu­cha­cze nic z tego nie rozu­mie­li, bo bra­li to tyl­ko z punk­tu widze­nia tego co wie­dzie­li. Jezus tą mową przy­go­to­wy­wał do tego, co zapo­wia­dał. Było to pro­roc­two, któ­re zosta­ło zre­ali­zo­wa­ne przed męką Jezu­sa w Wie­czer­ni­ku – i to w gro­nie wyłącz­nie wta­jem­ni­czo­nych Dwu­na­stu. Tłu­my z rąk Jezu­sa nigdy chle­ba, któ­re jest Jego Cia­łem, nie otrzy­ma­ły. Zdu­mie­wa jed­nak to, że tajem­ni­czy pokarm zapo­wia­dał tysiąc­om ludzi, a otrzy­ma­ło go nie­wie­lu. Jan ma na uwa­dze wta­jem­ni­cze­nie w bogac­two kon­se­kro­wa­ne­go chle­ba. Jezus publicz­nie stwier­dza: Jam jest chleb życia. A dokład­niej: To jest chleb, któ­ry z nie­ba zstę­pu­je: kto go spo­ży­wa, nie umrze. Ja jestem chle­bem żywym, któ­ry zstą­pił z nie­ba. Jeśli kto spo­ży­wa ten chleb, będzie żył na wie­ki. Chle­bem, któ­ry Ja dam, jest moje cia­ło za życie świa­ta. Kie­dy usły­sze­li te sło­wa, potrak­to­wa­li je dosłow­nie i rozu­mie­li jako kani­ba­lizm, czy­li zja­da­nie cia­ła Jezu­sa, któ­ry do nich mówił. Jezu­so­wi zale­ża­ło na tym, aby sta­nę­li przed pyta­niem: Jak On może nam dać [swo­je] cia­ło do spo­ży­cia? On wie­dział, że ucznio­wie źle rozu­mie­ją, ale pod­pro­wa­dzał ich do jed­nej z naj­głęb­szych tajem­nic, jaką zosta­wił w Koście­le, a jest nią Eucha­ry­stia. Jezus zapo­wia­dał, że zmie­ni spo­sób obec­no­ści
na zie­mi. Jako Syn Czło­wie­czy mógł być w jed­nym miej­scu – i to tyl­ko do śmier­ci. On chciał być dostęp­ny dla każ­de­go, kto w Nie­go wie­rzy – i to pod posta­cią codzien­ne­go chle­ba. Bez łaski wia­ry w tę tajem­ni­cę wejść nie moż­na. Eucha­ry­stia jest wyłącz­nie dla wta­jem­ni­czo­nych. Ilu dziś takich jest? Milio­ny żyją man­ną, czy­li bia­łym opłat­kiem, nie­wie­lu żyje Eucha­ry­stią.