Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

SŁOWA ŻYCIA

NIEDZIELA:
Rdz 3,9–15; 2 Kor 4,13–5,1; Mk 3,20–35
SZATAN ZOSTAŁ POKONANY
Jezus przy­szedł z ucznia­mi swo­imi do domu, a tłum znów się zbie­rał, tak, że nawet posi­lić się nie mogli. Gdy to posły­sze­li Jego bli­scy, wybra­li się, żeby Go powstrzy­mać. Mówio­no bowiem: Odszedł od zmy­słów. Nato­miast ucze­ni w Piśmie, któ­rzy przy­szli z Jero­zo­li­my, mówi­li: Ma Bel­ze­bu­ba i przez wład­cę złych duchów wyrzu­ca złe duchy. Wte­dy przy­wo­łał ich do sie­bie i mówił im w przy­po­wie­ściach: Jak może sza­tan wyrzu­cać sza­ta­na? Jeśli jakieś kró­le­stwo wewnętrz­nie jest skłó­co­ne, takie kró­le­stwo nie może się ostać. I jeśli dom wewnętrz­nie jest skłó­co­ny, to taki dom nie będzie mógł się ostać. Jeśli więc sza­tan powstał prze­ciw sobie i wewnętrz­nie jest skłó­co­ny, to nie może się ostać lecz koniec z nim. Nie, nikt nie może wejść do domu moca­rza i sprzęt mu zagra­bić, jeśli moca­rza wpierw nie zwią­że, i wte­dy dom jego ogra­bi. Zapraw­dę, powia­dam wam: wszyst­kie grze­chy i bluź­nier­stwa, któ­rych by się ludzie dopu­ści­li, będą im odpusz­czo­ne. Kto by jed­nak zbluź­nił prze­ciw Ducho­wi Świę­te­mu, nigdy nie otrzy­ma odpusz­cze­nia, lecz winien jest grze­chu wiecz­ne­go. Mówi­li bowiem: Ma ducha nie­czy­ste­go.
Tym­cza­sem nade­szła Jego Mat­ka i bra­cia i sto­jąc na dwo­rze, posła­li po Nie­go, aby Go przy­wo­łać. Wła­śnie tłum ludzi sie­dział wokół Nie­go, gdy Mu powie­dzie­li: Oto Two­ja Mat­ka i bra­cia na dwo­rze pyta­ją się o Cie­bie. Odpo­wie­dział im: Któż jest moją mat­ką i któ­rzy są brać­mi? I spo­glą­da­jąc na sie­dzą­cych woko­ło Nie­go rzekł: Oto moja mat­ka i moi bra­cia. Bo kto peł­ni wolę Bożą, ten Mi jest bra­tem, sio­strą i mat­ką.
Jezus doko­ny­wał wie­lu zna­ków, by budzić wia­rę wśród zebra­nych ludzi. Moc takich zna­ków jest nie­za­prze­czal­na. Ale bywa, że i moc­ne zna­ki nie są przyj­mo­wa­ne. Co wte­dy? Gdy poja­wi­ły się moc­ne zarzu­ty ze stro­ny fary­ze­uszów co do doko­na­nych uzdro­wień, Jezus się­gnął do wyja­śnień, któ­re opie­ra­ją się na zdro­wo­roz­sąd­ko­wym tłu­ma­cze­niu. To waż­ne, bo wia­ra nie może opie­rać się jedy­nie na chwi­lo­wych, inten­syw­nych prze­ży­ciach, ale może też dla jej wła­ści­we­go uza­sad­nie­nia nie wystar­czyć podej­ście czy­sto inte­lek­tu­al­ne. Połą­cze­nie tych dwóch wymia­rów spra­wia, że wia­ra sta­je się har­mo­nij­ną posta­wą – łącząc to, co pły­nie z doświad­cze­nia i z reflek­sji.

(rs)

(rs)