Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

BOGACTWO EWANGELII ŚW. JANA (52)

WAŻNA DECYZJA

KS. PRAŁAT PROF. DR HAB. EDWARD STANIEK

Mowa Jezu­sa zapo­wia­da­ją­ca Eucha­ry­stię była dla Jego uczniów nie­zro­zu­mia­ła. Jezus zesta­wił Swe Cia­ło z man­ną. Nie uczy­nił tego zesta­wia­jąc swe cia­ło z mię­sem baran­ka pas­chal­ne­go. Dla nich ten obraz był bliż­szy. Zro­bił to Jan Chrzci­ciel. On nazwał Jezu­sa Ban­kiem Bożym, któ­ry gła­dzi grze­chy świa­ta. Dla Żydów bara­nek pas­chal­ny był ofia­rą zło­żo­ną Bogu i był pokar­mem świę­tym. Mogli go raz w roku spo­ży­wać i wie­dzie­li, że dzię­ki jego krwi zosta­li oca­le­ni od śmier­ci w Egip­cie. Ucznio­wie łatwiej rozu­mie­li­by moż­li­wość jedze­nia Cia­ła Jezu­sa. Jezus tego tema­tu nie pod­jął. Naj­głę­biej w tę tajem­ni­cę wszedł Jan Ewan­ge­li­sta, gdy pisał Apo­ka­lip­sę i widział Baran­ka jako Ofia­rę. Jezus odczy­ta­nie figu­ry baran­ka zosta­wił uczniom. Mogli wte­dy zro­zu­mieć, że On mówił o swo­im cie­le, jak o mię­sie baran­ka, któ­re było świę­tym pokar­mem. Łatwiej by im było zoba­czyć moż­li­wość jedze­nia tego mię­sa. Dla nas jest ten obraz czy­tel­ny i zna­my Jezu­sa jako Baran­ka. W Wiel­ka­noc wie­lu idzie z koszycz­kiem, aby poświę­cić baran­ka, ale nie­wie­lu widzi mię­so Baran­ka, czy­li Cia­ło Jezu­sa poda­ne jako chleb.
A spo­śród Jego uczniów, któ­rzy to usły­sze­li, wie­lu mówi­ło: „Trud­na jest ta mowa. Któż jej może stu­chać?”. Jezus jed­nak świa­dom tego, że ucznio­wie Jego na to szem­ra­li, rzekł do nich: „To was gor­szy? A gdy ujrzy­cie Syna Czło­wie­cze­go, jak będzie wstę­po­wał tam, gdzie był przed­tem? Duch daje życie; cia­ło na nic się nie przy­da. Sło­wa, któ­re Ja wam powie­dzia­łem, są duchem i są życiem. Lecz pośród was są tacy, któ­rzy nie wie­rzą”. Jezus bowiem na począt­ku wie­dział, któ­rzy to są, co nie wie­rzą, i kto miał Go wydać. Rzekł więc: „Oto dla­cze­go wam powie­dzia­łem: Nikt nie może przyjść do Mnie, jeże­li mu to nie zosta­ło dane przez Ojca”. Odtąd wie­lu uczniów Jego się wyco­fa­ło i już z Nim nie cho­dzi­ło (J 6,60–66).
Nie dzi­wi­my się decy­zji odej­ścia od Jezu­sa. Oni nie doro­śli do opo­wie­dze­nia się po Jego stro­nie. Dla nich była to sen­sow­na decy­zja. Jezus na nią cze­kał. Nie dora­sta­li do wta­jem­ni­cze­nia. Jezu­so­wi nie cho­dzi­ło o ilość uczniów, ale o ich jakość. Zapra­sza do wta­jem­ni­cze­nia, a ilu odrzu­ci zapro­sze­nie — to sygna­li­zo­wał w przy­po­wie­ści o zapro­szo­nych na ucztę. Waż­ny wymiar Ewan­ge­lii. Odrzu­ce­nie zapro­sze­nia skie­ro­wa­ne­go przez Boga.
Ucznio­wie Jezu­sa zosta­li przez Nie­go zgor­sze­ni. Jest więc „świę­te zgor­sze­nie”, któ­re pole­ga na tym, że ci, któ­rzy do świę­to­ści nie dora­sta­ją, odcho­dzą od niej. Jezus się nie dzi­wi. Otwie­ra przed nimi jesz­cze więk­sze tajem­ni­ce, w któ­re chce ich wpro­wa­dzić. Mówi o swo­im wnie­bo­wstą­pie­niu. Łatwiej uwie­rzyć, że Syn Boga zstę­pu­je na zie­mię, niż uwie­rzyć, że Syn Czło­wie­czy wstę­pu­je do nie­ba.
Mistrz odsła­nia jesz­cze jed­ną tajem­ni­cę. Duch daje życie; cia­ło na nic się nie przy­da. Sło­wa, któ­re Ja wam powie­dzia­łem, są duchem i są życiem. Liczy się życie Ducha, docze­sne życie jest prze­mi­ja­ją­ce, trze­ba doko­nać wybo­ru. Czy żyję tyl­ko docze­sno­ścią, czy też chcę żyć wiecz­nie. Duch jest w sta­nie nasze docze­sne cia­ło tak prze­mie­nić, że będzie uczest­ni­czy­ło w życiu Boga na wie­ki. Sło­wa Jezu­sa trze­ba zre­ali­zo­wać, czy­li doróść do spo­ży­wa­nia Jego Cia­ła i picia Jego Krwi. Jest to moż­li­we jedy­nie dla wie­rzą­cych. Jezus wie o tym, że nawet wśród uczniów nie wszy­scy wie­rzą.