Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

TYDZIEŃ LITURGICZNY

TRZYNASTY TYDZIEŃ ZWYKŁY 2 — 7 VII 2018

PONIEDZIAŁEK
Am 2,6–10.13–16; Mt 8,18–22
Sło­wo Boże: Z powo­du trzech występ­ków Izra­ela i z powo­du czte­rech nie odwró­cę tego wyro­ku, gdyż sprze­da­ją za sre­bro spra­wie­dli­we­go, a ubo­gie­go za parę san­da­łów; w proch zie­mi wdep­tu­ją gło­wy bie­da­ków i ubo­gich kie­ru­ją na bez­dro­ża; ojciec i syn cho­dzą do tej samej dziew­czy­ny, aby znie­wa­żać świę­te imię moje.
Czło­wiek ogar­nię­ty namięt­no­ścia­mi tra­ci zdol­ność roz­sąd­nej oce­ny swo­ich czy­nów, gubi tak­że umie­jęt­ność real­ne­go widze­nia rze­czy­wi­sto­ści. Tak rodzi się upo­rczy­we trwa­nie w grze­chu. Gubi się pra­we sumie¬nie. I co wte­dy? Potrzeb­ny jest moc­ny głos pro­ro­ka, któ­ry grzech nazwie grze­chem. Poka­że ska­lę nie­pra­wo­ści. Natu­ra ludz­ka nie­zmien­nie od wie­ków błą­dzi tymi samy­mi dro­ga­mi nie­spra­wie­dli­wo­ści, wyzy­sku ubo­gich, lek­ce­wa­że­nia sła­bych… Szcze­gól­nie moc­no brzmi zarzut wyko­rzy­sty­wa­nia bied­nych i bez­bron­nych.
WTOREK
Ef 2,19–22; J 20,24–29
ŚWIĘTO ŚW. TOMASZA
Sło­wo Boże: Nie jeste­ście już obcy­mi i przy­chod­nia­mi, ale jeste­ście współ­o­by­wa­te­la­mi świę­tych i domow­ni­ka­mi Boga, zbu­do­wa­ni na fun­da­men­cie apo­sto­łów i pro­ro­ków, gdzie kamie­niem węgiel­nym jest sam Chry­stus Jezus. W Nim zespa­la­na cała budow­la rośnie na świę­tą w Panu świą­ty­nię…
Budow­la kró­le­stwa Boże­go rośnie dzię­ki Chry­stu­so­wi i w Chry­stu­sie. Od naszej oso­bi­stej wię­zi ze Zba­wi­cie­lem zale­ży, w jakim stop­niu współ­two­rzy­my z inny­mi Chry­stu­so­wy Kościół. Pozo­sta­jąc we wspól­no­cie umoż­li­wia­my Bogu szcze­gól­nie sku­tecz­ne dzia­ła­nie. Wspól­no­ta jest domem Boga. To zna­czy, że we wspól­no­cie Bóg „dobrze się czu­je”. Rów­no­cze­śnie w tej wspól­no­cie jeste­śmy domow­ni­ka­mi Boga — zatem jest to miej­sce, gdzie jeste­śmy u sie­bie. Pan nas przyj­mu­je nie jak gości, na chwi­lę, ale jak domow­ni­ków, na zawsze.
ŚRODA
Am 5,14–15.21–24; Mt 8,28–34
Sło­wo Boże: Szu­kaj­cie dobra, a nie zła, aby­ście żyli… Miej­cie w nie­na­wi­ści zło, a miłuj­cie dobro! Wymie­rzaj­cie w bra­mie spra­wie­dli­wość! Może uli­tu­je się Pan, Bóg Zastę­pów, nad Resz­tą poko­le­nia Józe­fa. Nie­na­wi­dzę waszych świąt i brzy­dzę się nimi. Nie będę miał upodo­ba­nia w wa¬szych uro­czy­stych zebra­niach.
Jak naj­le­piej uczcić Boga? Na tak posta­wio­ne pyta­nie czę­sto odpo­wia­da­my wska­zu­jąc kon­kret­ne czy­ny naszej poboż­no­ści: modli­twa, Msza św., nabo­żeń­stwa… I tak wpa­da­my w pułap­kę reli­gij­no­ści, któ­ra nie­ste­ty może być ode­rwa­na od życia. Bo łatwiej przy­cho­dzi nam uczest­ni­czyć w nabo­żeń­stwie niż bez­in­te­re­sow­nie pomóc bliź­nie­mu; łatwiej słu­chać poboż­nej kon­fe­ren­cji niż prze­ba­czyć… Duch Świę­ty prze­strze­ga dziś przed tak prak­ty­ko­wa­ną reli­gij­no­ścią, któ­ra zapo­mi­na o Bogu, bo zapo­mi­na o czło­wie­ku, któ­ry potrze­bu­je miło­ści.
CZWARTEK
Am 7,10–17; Mt 9,1–8
Sło­wo Boże: I rzekł Ama­zjasz do Amo­sa: „Widzą­cy, idź sobie, ucie­kaj do zie­mi Judy! I tam jedz chleb, i tam pro­ro­kuj! A w Betel wię­cej nie pro­ro­kuj, bo jest ono kró­lew­ską świą­ty­nią i kró­lew­ską budow­lą”. I odpo­wie­dział Amos Ama­zja­szo­wi: „Tak rzekł Pan: Żona two­ja w mie­ście będzie nie­rząd­ni­cą…”.
Ama­zjasz, kapłan z Betel, się­gnął po naj­prost­sze roz­wią­za­nie: chce wygnać nie­wy­god­ne­go pro­ro­ka. Odpo­wiedź Amo­sa jest sta­now­cza: zapo­wia­da klę­skę. To nie jest mowa nie­na­wi­ści, to nie jest prze­kli­na­nie czy życze­nie nie­szczę­ścia. Pro­rok uka­zu­je skut­ki, jakie nie­sie z sobą odrzu­ce­nie Boga i Jego sło­wa. Naucza­nie pro­ro­ka jest ostrze­że­niem, woła­niem o nawró­ce­nie. To może być trud­ne do przy­ję­cia, dla­te­go nie­któ­rzy pró­bu­ją wyma­zać sło­wo Boga ze świa­do­mo­ści. Ale czy tak dzia­ła­ją­ce sumie­nie roz­wią­zu­je pro­blem?
PIĄTEK
Am 8,4–6.9–12; Mt 9,9–13
Sło­wo Boże: Zamie­nię świę­ta wasze w żało­bę… Oto nadej­dą dni — mówi Pan Bóg — gdy ześlę głód na zie­mię, nie głód Chle­ba ani pra­gnie­nie wody, lecz głód słu­cha­nia słów Pań­skich. Wte­dy błą­kać się będą od morza do morza, z pół­no­cy na wschód będą krą­ży­li, by zna­leźć sło­wo Pań­skie, lecz go nie znaj­dą.
Wiel­ka jest łaska Boga, któ­ry nie­ustan­nie mówi do czło­wie­ka, by go pro­wa­dzić ku zba­wie­niu. Cier­pli­wość Pana pod tym wzglę­dem jest nie do prze­ce­nie­nia. A jed­nak może przyjść chwi­la, gdy sło­wo pozo­sta­je ukry­te. Lecz nie dla­te­go, że Bóg stra­cił cier­pli­wość. Bo ta nigdy się nie wyczer­pie. Jeśli Pan ukry­wa swo­je sło­wo, czy­ni to z myślą, by w czło­wie­ku poja­wi­ło się szcze­re pra­gnie­nie sło­wa. I może to być jedy­ny spo­sób, by poko­nać obo­jęt­ność sumie­nia. Fizycz­ne dole­gli­wo­ści, bole­sne zda­rze­nia mogą być szan­są, by ser­ce sta­ło się skłon­ne do słu­cha­nia.
SOBOTA
Am 9,11–15; Mt 9,14–17
Sło­wo Boże: Oto nadej­dą dni — mówi Pan — gdy będzie postę­po­wał żni­wiarz zaraz za ora­czem, a dep­czą­cy wino­gro­na za sie­ją­cym ziar­no; z gór moszcz spły­wać będzie kro­pla­mi, a wszyst­kie pagór­ki będą nim opły­wać. Uwol­nię z nie­wo­li lud mój izra­el­ski — odbu­du­ją mia­sta zbu­rzo­ne i będą w nich miesz­kać; zasa­dzą win­ni­ce i pić będą wino.
Sło­wo pro­ro­ka może być twar­de. Może wzy­wać do nawró­ce­nia, wyty­ka­jąc grzech. Może zapo­wia­dać klę­ski zro­dzo­ne z nie­pra­wo­ści. Zara­zem jed­nak Pan dobrze wie, jak bar­dzo potrzeb­na jest nadzie­ja. Szcze­gól­nie temu, kto zgrze­szył. Upo­mnie­nie upo­mnie­niem, kara karą, ale nie moż­na zro­bić kro­ku w kie­run­ku nawró­ce­nia, jeśli nie ma świa­tła nadziei. Dla­te­go Pan przez pro­ro­ka zapo­wia­da nadej­ście nowych cza­sów, któ­re opi­su­je wska­zu­jąc na obfi­tość dóbr. Nawró­ce­nie zawsze jest powro­tem do Ojca, któ­ry cze­ka z bogac­twem całe­go swe­go domu.