Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Z NAUCZANIA OJCA ŚWIĘTEGO

DEKALOG ZACZYNA SIĘ OD WIELKODUSZNOŚCI BOGA

Frag­men­ty kate­che­zy Ojca Świę­te­go Fran­cisz­ka, wygło­szo­nej pod­czas audien­cji ogól­nej na pla­cu św. Pio­tra w Waty­ka­nie, 27 czerw­ca br.

Fot. L’Osservatore Roma­no

Dro­dzy bra­cia i sio­stry!
Nadal mówi­my o przy­ka­za­niach, któ­re – jak powie­dzie­li­śmy – są nie tyle naka­za­mi, ile sło­wa­mi Boga do swe­go ludu, aby dobrze piel­grzy­mo­wał. Są życz­li­wy­mi sło­wa­mi Ojca. Dzie­sięć Słów zaczy­na się w nastę­pu­ją­cy spo­sób: „Ja jestem Panem, two­im Bogiem, któ­ry wypro­wa­dził cię z zie­mi egip­skiej, gdzie byłeś nie­wol­ni­kiem” (Wj 20,2). (…) Deka­log zaczy­na się od wiel­ko­dusz­no­ści Boga. Bóg nigdy nie wyma­ga, wcze­śniej nie dając. Naj­pierw zba­wia i daje, a następ­nie żąda. Taki jest nasz Ojciec. (…) Życie chrze­ści­jań­skie jest przede wszyst­kim wdzięcz­ną odpo­wie­dzią szczo­dre­mu Ojcu. (…) For­ma­cja chrze­ści­jań­ska opie­ra się nie na sil­nej woli, ale na przy­ję­ciu zba­wie­nia, aby dać się kochać: naj­pierw Morze Czer­wo­ne, a następ­nie Góra Synaj. Naj­pierw zba­wie­nie: Bóg zba­wia swój lud w Morzu Czer­wo­nym, a następ­nie na Górze Synaj mówi mu, co winien czy­nić. Ale lud ten wie, że czy­ni te rze­czy, bo został zba­wio­ny przez Ojca, któ­ry go miłu­je. Wdzięcz­ność jest cechą cha­rak­te­ry­stycz­ną ser­ca nawie­dzo­ne­go przez
Ducha Świę­te­go. Aby być posłusz­nym Bogu, musi­my naj­pierw pamię­tać o Jego dobro­dziej­stwach. Św. Bazy­li mówi: „Kto nie pozwa­la, by popa­dły w nie­pa­mięć te dobro­dziej­stwa, kie­ru­je się ku dobrym przy­mio­tom i ku wszel­kim dzie­łom spra­wie­dli­wo­ści” (Regu­ły krót­sze, 56). Dokąd nas to wszyst­ko pro­wa­dzi? Aby­śmy ćwi­czy­li pamięć: ileż wspa­nia­łych rze­czy Bóg uczy­nił dla każ­de­go z nas! Jak­że szczo­dry jest
nasz Ojciec nie­bie­ski! (…) Mówi Księ­ga Wyj­ścia: „Izra­eli­ci narze­ka­li na swo­ją cięż­ką pra­cę i jęcze­li, a narze­ka­nie na cięż­ką pra­cę docho­dzi­ło do Boga. I wysłu­chał Bóg ich jęku, pamię­tał bowiem o swo­im przy­mie­rzu z Abra­ha­mem, Iza­akiem i Jaku­bem. Spoj­rzał Bóg na Izra­eli­tów i uli­to­wał się nad nimi” (Wj 2,23–25). Bóg o mnie myśli. Wyzwo­leń­cze dzia­ła­nie Boga posta­wio­ne na począt­ku Deka­lo­gu, czy­li przy­ka­zań, jest odpo­wie­dzią na to narze­ka­nie. Nie zba­wia­my się sami, ale może wyjść od nas woła­nie o pomoc: „Panie, zbaw mnie, Panie, naucz mnie dro­gi, Panie, okaż mi czu­łość, Panie, obdarz mnie odro­bi­ną rado­ści”. To jest woła­nie z proś­bą o pomoc. Do nas nale­ży proś­ba o wyzwo­le­nie z ego­izmu,
z grze­chu, z oko­wów nie­wo­li. To woła­nie jest waż­ne, jest modli­twą, jest świa­do­mo­ścią tego, co jest w nas wciąż z uci­sku, a nie wyzwo­lo­ne. W naszej duszy jest wie­le rze­czy,
któ­re nie są wyzwo­lo­ne. „Zbaw mnie, pomóż mi, wyzwól mnie” – to pięk­na modli­twa do Pana. Bóg ocze­ku­je tego woła­nia, ponie­waż może i chce zerwać nasze oko­wy. Bóg powo­łał nas do życia nie po to, aby­śmy trwa­li w uci­sku, ale aby­śmy byli wol­ni i żyli w poczu­ciu wdzięcz­no­ści, będąc posłusz­ny­mi rado­śnie Temu, któ­ry dał nam tak wie­le, nie­skoń­cze­nie wię­cej niż to, co kie­dy­kol­wiek mogli­by­śmy Jemu dać. To pięk­ne! Niech będzie bło­go­sła­wio­ny na wie­ki za to wszyst­ko, co uczy­nił, czy­ni i w nas doko­na.