Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

KALENDARIUM ŻYCIA I DZIAŁALNOŚCI

GORLIWY ARCYPASTERZUCZONY


Św. bp Józef Seba­stian Pel­czar był jed­nym z naj­wy­bit­niej­szych przed­sta­wi­cie­li Kościo­ła pol­skie­go prze­ło­mu XIXXX w. Obda­rzo­ny wie­lo­ma talen­ta­mi, w dzie­je Kościo­ła i naro­du wpi­sał się nie tyl­ko z racji peł­nio­nych zaszczyt­nych obo­wiąz­ków, ale tak­że z uwa­gi na wie­lo­kie­run­ko­wą dzia­łal­ność reli­gij­ną, nauko­wo-pisar­ską, kul­tu­ral­no-oświa­to­wą czy spo­łecz­ną. Zasły­nął jako zna­ko­mi­ty ducho­wy prze­wod­nik, znaw­ca histo­rii i dzie­jów Kościo­ła, wybit­ny pisarz i kazno­dzie­ja „wiel­ce wymow­ny”. Był zwią­za­ny zwłasz­cza z prze­pięk­ną Zie­mią Pod­kar­pac­ką, Kra­ko­wem i Prze­my­ślem.
NIEPRZECIĘTNIE ZDOLNY SYN (1842–1864)

Pano­ra­ma rodzin­nej Kor­czy­ny k. Kro­sna na Pod­kar­pa­ciu, ok. 1914

Edward Lep­szy, Hołd wszyst­kich sta­nów skła­da­ny NMP Kró­lo­wej Koro­ny Pol­skiej. Obraz w ołta­rzu głów­nym kor­czyń­skiej świą­ty­ni para­fial­nej, wypo­sa­żo­nej i kon­se­kro­wa­nej przez bp. J.S. Pel­cza­ra, dziś jego sank­tu­arium

„Wysze­dłem z domu, w któ­rym twar­da pra­ca codzien­nym była gościem” Dzie­ciń­stwo: 17 stycz­nia 1842 – uro­dził się jako trze­cie z czwor­ga dzie­ci Marian­ny z Mię­so­wi­czów i Woj­cie­cha Pel­cza­ra, rol­ni­ków z Kor­czy­ny k. Kro­sna w ówcze­snej Gali­cji. Wzra­stał z rodzeń­stwem w atmos­fe­rze poboż­no­ści, wza­jem­nej miło­ści, miło­sier­dzia dla ubo­gich, w szcze­rej gościn­no­ści. Na chrzcie św. otrzy­mał imio­na, któ­re póź­niej w Auto­bio­gra­fii zin­ter­pre­to­wał w klu­czu życio­we­go powo­ła­nia: „Św. Józe­fa mam naśla­do­wać w miło­ści Jezu­sa i Maryi oraz w poko­rze i pra­co­wi­to­ści, a św. Seba­stia­na w męstwie i sta­ło­ści”. Mat­ka każ­de dziec­ko ofia­ro­wa­ła przed cudow­nym wize­run­kiem Mat­ki Bożej Pocie­sze­nia w Leżaj­sku, dokąd czę­sto piel­grzy­mo­wa­ła. Kult i cześć do Bożej Rodzi­ciel­ki wyci­snę­ły trwa­łe zna­mię na życiu ducho­wym przy­szłe­go bisku­pa prze­my­skie­go. Edu­ka­cja: 1848–1860 – ele­men­tar­na nauka wraz ze star­szym bra­tem Janem w miej­sco­wej szko­le para­fial­nej i jej kon­ty­nu­acja w szko­łach rze­szow­skich. Był jed­nym z celu­ją­cych uczniów. Wyróż­niał się wiel­ką pra­co­wi­to­ścią i wybit­ny­mi zdol­no­ścia­mi, z pasją chło­nąc wie­dzę i praw­dy Boże. Nie­zwy­kła pamięć (do wyda­rzeń, dat) uak­tyw­ni­ła zain­te­re­so­wa­nia histo­rycz­ne i wzbu­dzi­ła zami­ło­wa­nie do dzie­jów ojczy­stych, zwłasz­cza po poma­tu­ral­nej (latem 1860)
Gmach Wyż­sze­go Semi­na­rium Duchow­ne­go w Prze­my­ślu

wyciecz­ce z gim­na­zjal­ny­mi kole­ga­mi z Prze­my­śla do Kra­ko­wa. Po latach, w Krót­kiej kro­ni­ce moje­go życia, zano­to­wał: „Cho­dząc po kościo­łach, muze­ach, Biblio­te­ce Jagiel­loń­skiej itp. nie marzy­łem nawet, że za 17 lat przy­bę­dę tu jako pro­fe­sor Uni­wer­sy­te­tu”.
Dro­ga do kapłań­stwa: 1860–1864 – ide­ały ziem­skie (pra­gnął zostać histo­ry­kiem, „zro­bić karie­rę”) zbla­dły w obli­czu pod­ję­te­go świa­do­mie 4-let­nie­go kur­su teo­lo­gii w Semi­na­rium Duchow­nym w Prze­my­ślu. Jako kle­ryk wyróż­niał się pil­no­ścią, pra­co­wi­to­ścią (zło­żył ślub dobre­go wyko­rzy­sta­nia cza­su) i wyjąt­ko­wy­mi uzdol­nie­nia­mi inte­lek­tu­al­ny­mi. Choć nauka, zwłasz­cza histo­rii, pocią­ga­ła go „wiel­kim uro­kiem”, zro­zu­miał, „jak wiel­kim jest zaszczy­tem i nie­wy­sło­wio­nym szczę­ściem być kapła­nem” i sta­ran­nie tę łaskę powo­ła­nia w sobie pie­lę­gno­wał. Po II roku stu­diów posłu­ga kazno­dziej­ska sta­ła się jego życio­wą pasją (pod­czas waka­cji w Kom­bor­ni, na zapro­sze­nie pro­bosz­cza wygło­sił kaza­nie na odpu­ście ku czci MB Pocie­sze­nia). Po pierw­szym „poszły inne, bo pro­bosz­czo­wie sami pcha­li mło­de­go kle­ry­ka na ambo­nę, a on się nie opie­rał”. Odda­nie Bogu i Mat­ce Naj­święt­szej łączył z gorą­cą miło­ścią do kra­ju rodzin­ne­go znie­wo­lo­ne­go przez zabor­ców: „Kie­dy 22 stycz­nia 1863 wybu­chło powsta­nie w Kró­le­stwie – pisał po latach – posta­no­wi­łem z kil­ku kole­ga­mi ofia­ro­wać swe życie za Ojczy­znę”. Trzeź­wa oce­na real­nych szans kle­ry­ków przez rek­to­ra semi­na­rium spo­wo­do­wa­ła, że „ogra­ni­czy­li­śmy się na tym, że dawa­li­śmy na powsta­nie naszą bie­li­znę i co kto miał gro­sza, a cza­sem prze­cho­wy­wa­li­śmy w naszych izbach powstań­ców”. Po świę­ce­niach kapłań­skich 17 lip­ca 1864 w kate­drze prze­my­skiej przy­ję­tych z rąk ordy­na­riu­sza die­ce­zji ks. bp. Anto­nie­go Józe­fa Mona­styr­skie­go, ze wzru­sze­niem zano­to­wał: „… kie­dy przed pre­zbi­te­ra­tem leża­łem krzy­żem u stóp ołta­rza z ośmiu inny­mi kole­ga­mi, patrzył na mnie sta­ry mój ojciec, rzew­nie łzy wyle­wa­jąc”. Po pry­mi­cjach w rodzin­nej Kor­czy­nie przez pół­to­ra roku pra­co­wał jako wika­riusz w Sam­bo­rze, ujaw­nia­jąc przy­mio­ty swo­jej kapłań­skiej oso­bo­wo­ści: dar wymo­wy, zaan­ga­żo­wa­nie w kie­row­nic­twie ducho­wym, apo­sto­lat maryj­ny.
POGŁĘBIENIE FORMACJI NAUKOWO-DUCHOWEJ (1865–1877)
„Zachwy­ca mnie powo­ła­nie kapła­na-Pola­ka” Dok­to­rant: 1865–1868 – 3-let­nie stu­dia w Rzy­mie, „źró­dle wszel­kie­go świa
tła”. Pobyt nad Tybrem stał się moż­li­wy dzię­ki powo­ła­niu w tym cza­sie do ist­nie­nia Kole­gium Pol­skie­go, a tak­że zna­jo­mo­ści ze zmar­twych­wstań­cem o. Pio­trem Seme­nen­ko CR, pierw­szym jego rek­to­rem, oraz pomo­cy sty­pen­dial­nej dla Kole­gium księż­nej Zofii z Bra­nic­kich Ode­scal­chi. W poroz­bio­ro­wych dzie­jach Die­ce­zji Prze­my­skiej był pierw­szym kapła­nem stu­diu­ją­cym w Rzy­mie (dotąd wysy­ła­no na stu­dia do Wied­nia). Naukę teo­lo­gii na Gre­go­ria­num i pra­wa kano­nicz­ne­go w Insty­tu­cie św. Apo­li­na­re­go (dziś Uni­wer­sy­tet Late­rań­ski) uwień­czył dwo­ma dok­to­ra­ta­mi. Wie­le wów­czas „sko­rzy­stał dla umy­słu i ser­ca”. Posze­rzał zami­ło­wa­nia histo­rycz­ne: „W chwi­lach wol­nych zwie­dza­łem prze­sław­ne kościo­ły rzym­skie, kata­kum­by, muzea i pomni­ki sta­ro­żyt­ne, bo sil­nym bodź­cem była poboż­ność i cie­ka­wość”, a tak­że zgłę­biał chrze­ści­jań­ską toż­sa­mość: „Szcze­gól­nie gro­by Apo­sto­łów i kości Męczen­ni­ków prze­ma­wia­ły sil­nie do duszy”. Swo­je przy­wią­za­nie do Kościo­ła i jego widzial­nej gło­wy – papie­ża Piu­sa IX – potwier­dził sło­wa­mi: „Zachwy­ca­ła mnie aniel­ska jego postać, nie­wzru­szo­na w tylu wal­kach sta­łość i szcze­gól­na dla Pola­ków życz­li­wość”. Pod­czas wizy­ty w Kole­gium Ojciec Świę­ty skie­ro­wał do pol­skich alum­nów wymow­ne prze­sła­nie: „Wy macie wskrze­sić ducha kato­lic­kie­go i być jako świe­ce pło­ną­ce w ciem­nym miej­su”. Wrę­czył im wiel­ką Świe­cę Nie­pod­le­gło­ści, któ­ra mia­ła stać się sym­bo­lem zmar­twych­wsta­nia Pol­ski (szczę­śli­wie oca­la­ła do dziś). Na obraz­ku ze swo­im wize­run­kiem papież zapi­sał rów­nie zna­czą­ce sło­wa: Domi­nus regat vos et nihil vobis deerit – „Niech Pan rzą­dzi wami, a nicze­go wam bra­ko­wać nie będzie”. W posłu­dze kapłań­skiej mło­de­go dok­to­ran­ta sło­wa te „spraw­dzi­ły się nie­raz w życiu”.
Jako kro­ni­karz „Rocz­ni­ków Kole­gium Pol­skie­go”, nakre­ślił we Wstę­pie wizję kapła­na, któ­ry miał szczę­ście pod­jąć rzym­ską for­ma­cję. Byli to „jak­by nowi Woj­cie­cho­wie i Sta­ni­sła­wo­wie posła­ni do naro­du pol­skie­go, iżby go obu­dzi­li z letar­gu, ogrza­li cie­płem swej miło­ści, zgo­ili jego rany bal­sa­mem łaski Bożej, a uka­zu­jąc w krzy­żu i ska­le Pio­tro­wej jedy­ny ratu­nek, sta­li się dla nie­go zwia­stu­na­mi i narzę­dzia­mi lep­szej przy­szło­ści”. Po powro­cie przy­jął obo­wiąz­ki wika­riu­sza w Woju­ty­czach – „naj­skrom­niej­szej,
jaka być mogła para­fii”, a po pół roku wró­cił na wika­riat do Sam­bo­ra (dziś Ukra­ina). Obok pra­cy dusz­pa­ster­skiej pod­jął dzia­łal­ność spo­łecz­ną, powo­łu­jąc – „nie bez wie­lu tru­dów i udrę­czeń” – Towa­rzy­stwo Pań św. Win­cen­te­go á Pau­lo, do speł­nia­nia chrze­ści­jań­skiej posłu­gi wzglę­dem naj­uboż­szych w mie­ście i oko­li­cy.
Semi­na­ryj­ny wykła­dow­ca: 1869–1877 – uczył teo­lo­gii pasto­ral­nej i pra­wa kano­nicz­ne­go (od 1873) w prze­my­skim Semi­na­rium Duchow­nym. Obok pra­cy nauko­wo-wycho­waw­czej, speł­niał posłu­gi dusz­pa­ster­skie, podej­mo­wał kie­row­nic­two ducho­we i dzia­łal­ność spo­łecz­ną. Sam prze­ży­wał czas trud­nych do poko­na­nia walk wewnętrz­nych. Do o. Seme­nen­ki CR w czerw­cu 1870 pisał: „Z Rzy­mu wynio­słem wie­le dobrych posta­no­wień i gorą­cych chę­ci”, któ­re choć „gonię za ide­ałem, [to] dopiąć go nie moż­na”. Uspo­ka­ja­jąc się, cze­kał „co Dobry Bóg z lichym słu­gą zro­bi” i doda­wał trwoż­nie: „Obym tyl­ko nie sta­wiał tamy Jego łasce”.
W 1872 odbył trzy­mie­sięcz­ną piel­grzym­kę do Zie­mi Świę­tej, a jej pokło­siem była książ­ka „Zie­mia Świę­ta i islam” (Lwów 1875), z któ­rej dochód prze­zna­czał na restau­ra­cje Gro­bu Pań­skie­go. Wcze­śniej wydał pierw­sze i zara­zem koron­ne dzie­ło, naj­bar­dziej poczyt­ną pra­cę „Życie duchow­ne czy­li doj­rza­łość chrze­ści­jań­ska wg naj­cel­niej­szych mistrzów duchow­nych” (Prze­myśl 1873), któ­ra za życia auto­ra mia­ła osiem wydań i przez wie­le lat słu­ży­ła jako pod­ręcz­nik asce­ty­ki. Dedy­ko­wał ją „swo­im Ojcom według ducha w dowód synow­skiej czci i wdzięcz­no­ści”: ks. M. Skwier­czyń­skie­mu, rek­to­ro­wi semi­na­rium prze­my­skie­go i o. P. Seme­nen­ce, rek­to­ro­wi Kole­gium Pol­skie­go. Jej gene­za wią­że się z rzym­skim poby­tem. Pod­czas kazań powie­rza­nych mu na wiel­kie świę­ta i z oka­zji wyjąt­ko­wych uro­czy­sto­ści, roz­kwi­tał dar jego nie­zwy­kłe­go kunsz­tu kazno­dziej­skie­go. Z oka­zji 200. rocz­ni­cy obja­wień Naj­święt­sze­go Ser­ca Jezu­so­we­go św. Mał­go­rza­cie Marii Ala­co­que – jego pło­mien­ne kaza­nie 16 czerw­ca 1875 w kate­drze prze­my­skiej było momen­tem zwrot­nym: „spo­tę­go­wa­ła się w mojej duszy cześć i miłość ku Boskie­mu Ser­cu” (zob. Auto­bio­gra­fia). Będzie nią żył, by następ­nie prze­ka­zać jej owo­ce swo­im ducho­wym cór­kom – w nowym Zgro­ma­dze­niu SłNSJ.
PROFESOR KRAKOWSKIEJ ALMAE MATRIS (1877–1899)
W todze pro­fe­so­ra UJ. Fot. Ksa­we­re­go Rze­wu­skie­go, 1882

„Roz­po­czą­łem nowy okres życia” Nomi­na­cja pro­fe­sor­ska: 19 mar­ca 1877 – roz­po­czął zaję­cia dydak­tycz­ne w utwo­rzo­nej kate­drze histo­rii Kościo­ła i pra­wa kano­nicz­ne­go na Wydzia­le Teo­lo­gicz­nym UJ, któ­ry zre­or­ga­ni­zo­wał. W cią­gu 22-let­nie­go poby­tu w Kra­ko­wie objął kate­drę Teo­lo­gii pasto­ral­nej (1882), peł­nił obo­wiąz­ki dzie­ka­na Wydzia­łu (1881/82; 1884/85) i jego pro­dzie­ka­na (1885/86; 1890/91), pro­rek­to­ra (1880/81; 1883–84) oraz rek­to­ra UJ (1882/83).
Był wzo­rem wykła­dow­cy, a odpo­wie­dzial­ne funk­cje, któ­re pia­sto­wał, uko­ro­no­wał jako rek­tor UJ poświę­ce­niem, 26 maja 1883 r., kamie­nia węgiel­ne­go pod budo­wę neo­go­tyc­kie­go gma­chu Col­le­gium Novum, czte­ry lata póź­niej odda­ne­go na sie­dzi­bę rek­to­ra­tu i dzie­ka­na­ty. Dzię­ki jego sta­ra­niom przy­zna­no tere­ny pod roz­bu­do­wę kli­nik dla Wydzia­łu Lekar­skie­go oraz zaczę­to sys­te­ma­tycz­nie pro­wa­dzić uczel­nia­ną kro­ni­kę wyda­rzeń. Bie­żą­ce zarzą­dze­nia oraz cie­ka­wie pro­wa­dzo­ne zaję­cia dydak­tycz­ne przy­nio­sły mu sła­wę czło­wie­ka świa­tłe­go, zna­ko­mi­te­go orga­ni­za­to­ra i przy­ja­cie­la spo­łecz­no­ści
aka­de­mic­kiej. Po latach pra­cy, po nomi­na­cji bisku­piej – wśród spo­tkań z przed­sta­wi­cie­la­mi róż­nych sto­wa­rzy­szeń – naj­oka­za­lej wypa­dło 22 lute­go 1899 r. poże­gna­nie uni­wer­sy­tec­kie. Otrzy­mał w darze pier­ścień od pro­fe­so­rów Wydzia­łu Teo­lo­gicz­ne­go i pamiąt­ko­wy album wraz z pasto­ra­łem od stu­den­tów. Obok zajęć uni­wer­sy­tec­kich w okre­sie kra­kow­skim napi­sał kil­ka prac. Oko­licz­no­ścio­we mowy i kaza­nia „kano­ni­ka w Kate­drze Wawel­skiej z pre­zen­ty Uni­wer­sy­te­tu Jagiel­loń­skie­go w latach 1880–1899” wyda­no – jak czy­ta­my w dru­ko­wa­nej dedy­ka­cji – na „świa­dec­two twór­czej dzia­łal­no­ści publicz­nej uczo­ne­go i kapła­na” (t. VII Stu­diów do Dzie­jów Wydzia­łu Teo­lo­gicz­ne­go UJ, Kra­ków 1998). Aby „zużyt­ko­wać dary wzię­te od Boga i nawet po śmier­ci być ludziom uży­tecz­nym”, speł­niał posłu­gi na ambo­nie, w kon­fe­sjo­na­le oraz anga­żo­wał się w dzia­łal­ność spo­łecz­no-cha­ry­ta­tyw­ną. Jako aktyw­ny czło­nek Sto­wa­rzy­sze­nia św. Win­cen­te­go á Pau­lo, wspie­rał akcje i insty­tu­cje dobro­czyn­ne (np. tanią kuch­nię stu­denc­ką s. Samu­eli). Towa­rzy­stwu Oświa­ty Ludo­wej nadał cha­rak­ter kato­lic­ko- naro­do­wy. Peł­niąc w nim przez 16 lat (1883–99) obo­wiąz­ki pre­ze­sa, inspi­ro­wał zakła­da­nie setek czy­tel­ni i wypo­ży­czal­ni ksią­żek, gło­sze­nie wykła­dów i orga­ni­zo­wa­nie obcho­dów naro­do­wych. Roz­wi­nął akcję roz­pro­wa­dza­nia wśród ludu ok. 100 tys. ksią­żek i dzia­łal­ność nie­dziel­nej, bez­płat­nej szko­ły dla słu­żą­cych, w któ­rej pro­wa­dze­niu czyn­nie uczest­ni­czył (prze­trwa­ła do 1925). Z oka­zji 100-lecia ogło­sze­nia Kon­sty­tu­cji 3 maja jako prof. UJ wystą­pił z pro­po­zy­cją (na wzór Lwo­wa) utwo­rze­nia w Kra­ko­wie Brac­twa NMP Kró­lo­wej Koro­ny Pol­skiej, któ­re reali­zo­wa­ło­by ślu­by kró­la Jana Kazi­mie­rza z roku 1656. Mając na uwa­dze potrze­by spo­łecz­ne – obok reli­gij­nych celów – pro­po­no­wał brac­twu: opie­kę nad ter­mi­na­to­ra­mi, bied­ny­mi, sie­ro­ta­mi i słu­ga­mi. Z koń­cem 1892 r. powsta­ło przy­tu­li­sko dla słu­żą­cych szu­ka­ją­cych pra­cy lub chwi­lo­wo do niej nie­zdol­nych, któ­re dało począ­tek donio­słe­mu dzie­łu ser­cań­skie­mu.
Zało­ży­ciel ser­cań­skiej rodzi­ny: 15 kwiet­nia 1894 – idąc za zachę­tą ks. kard. Albi­na Duna­jew­skie­go, zało­żył nowe, żeń­skie zgro­ma­dze­nie zakon­ne, któ­re – jak w Auto­bio­gra­fii tłu­ma­czył – „opie­ko­wa­ło się słu­ga­mi i pie­lę­gno­wa­ło cho­rych po domach, bo tej pra­cy nie podej­mo­wa­ły dotąd zakon­ni­ce”. Z uwa­gi na trud­no­ści kadro­we w gro­nie świec­kich człon­ków brac­twa MB Kró­lo­wej Koro­ny Pol­skiej, nad­zo­ru­ją­ce­go opie­kę nad przy­tu­li­skiem, zaczął roz­wa­żać moż­li­wość powie­rze­nia zakła­du zakon­ni­com. W tych oko­licz­no­ściach powsta­ło dzie­ło, któ­re jako naj­bar­dziej oso­bi­ste z pel­cza­row­skich doko­nań, trwa do dziś. Wpi­sa­ło się w reli­gij­no-spo­łecz­ny pej­zaż Kra­ko­wa, aby potem prze­kro­czyć gra­ni­ce ówcze­snej Gali­cji, Kró­le­stwa, a potem Euro­py.
W PRZEMYSKIEJ DIECEZJI RODZINNEJ (1899–1924)
„Opatrz­ność Boska zno­wu mnie tu wró­ci­ła”
Kon­se­kra­cja bisku­pia: 19 mar­ca 1899 – aktu doko­nał ordy­na­riusz prze­my­ski ks. bp Łukasz Solec­ki ze współ­kon­se­kra­to­ra­mi: ks. bp. Janem Puzy­ną z Kra­ko­wa i ks. bp. Kon­stan­tym Cze­cho­wi­czem, ordy­na­riu­szem prze­my­skim obrząd­ku grec­kie­go. Mia­no­wa­ny bisku­pem pomoc­ni­czym w roku następ­nym został ordy­na­riu­szem Die­ce­zji Prze­my­skiej, będą­cej czę­ścią Metro­po­lii Lwow­skiej. Intro­ni­za­cja nowe­go arcy­pa­ste­rza, odzna­cza­ją­ce­go się – jak pod­kre­śla­ła miej­sco­wa pra­sa – „nie­zwy­kły­mi przy­mio­ta­mi umy­słu i ser­ca”, odby­ła się w nie­dzie­lę po Trzech Kró­lach, 13 stycz­nia 1901 r. Przez 25 lat posłu­gi bisku­piej gor­li­wy pasterz przy­czy­nił się do roz­kwi­tu i oży­wie­nia życia reli­gij­ne­go. Obej­mu­jąc rzą­dy w die­ce­zji, sta­rał się wcie­lić w dzia­ła­niu dusz­pa­ster­skim ide­ał kapła­na-paste­rza według Ser­ca Jezu­so­we­go. W oso­bi­stej poboż­no­ści łączył kult Boże­go Ser­ca w opar­ciu o obja­wie­nia fran­cu­skiej wizyt­ki s. Mał­go­rza­ty Marii Ala­co­que oraz Naj­święt­sze­go Sakra­men­tu, ze czcią do MB Nie­po­ka­la­nie Poczę­tej i Kró­lo­wej Pol­ski. Kapła­nów z ojcow­ską zachę­tą wzy­wał do ofiar­nej pra­cy na niwie Pań­skiej już pod­czas inau­gu­ra­cyj­nej mowy w kate­drze, w sło­wach prze­po­jo­nych ewan­ge­licz­ną mia­rą służ­by: „Bądź­cie męża­mi modli­twy, bo jeste­ście anio­ła­mi ziem­ski­mi Pana Zastę­pów. Bądź­cie męża­mi wiel­kiej cno­ty, pomnąc, że macie być solą zie­mi i Ewan­ge­lią żywą dla ludu. Bądź­cie zara­zem męża­mi nauki, bo sam Pan roz­ka­zu­je, byście byli świa­tło­ścią świa­ta”.
Ape­lo­wał do zaan­ga­żo­wa­nia się na tere­nie para­fii w pra­cę spo­łecz­ną, „co słu­ży pożyt­ko­wi Kościo­ła, naro­du, spo­łe­czeń­stwa”, nie żału­jąc „dla spraw zboż­nych ni ser­ca, ni tru­du, ni gro­sza”. Zachę­ca­jąc do gor­li­wo­ści apo­stol­skiej, pro­po­no­wał: „Trze­ba według słów Ewan­ge­lii, iść na uli­ce i opłot­ki, by ludzi nie­wie­rzą­cych, zim­nych dla Boga i Kościo­ła, skło­nić do wej­ścia na gody”. Dostrze­ga­jąc potrze­by spo­łecz­ne, na róż­ne spo­so­by sta­rał się im zara­dzić, trosz­cząc się o roz­wój zakła­dów dobro­czyn­nych, szkół, ochro­nek, przy­tuł­ków i szpi­ta­li. Zało­żo­ne przez nie­go w cza­sie I woj­ny świa­to­wej Komi­te­ty Opie­ki nio­sły pomoc ran­nym żoł­nie­rzom, kale­kom i sie­ro­tom, a człon­ko­wie Związ­ku Kato­lic­ko- -Spo­łecz­ne­go wspo­ma­ga­li akcje dobro­czyn­ne, poma­ga­li w kate­chi­za­cji, a tak­że orga­ni­zo­wa­niu wyda­rzeń kul­tu­ral­no-reli­gij­nych. Reali­zu­jąc pro­gram uświę­ce­nia die­ce­zji, po 180 latach zwo­łał
w roku 1902, a potem w 1908 i 1914 syno­dy, któ­re oprócz norm praw­nych wypra­co­wa­ły zbiór zasad dusz­pa­ster­skich (czwar­ty synod przez nie­go przy­go­to­wa­ny i zapla­no­wa­ny na rok 1924 nie docze­kał się reali­za­cji z powo­du śmier­ci ordy­na­riu­sza). Jako pasterz zapo­bie­gli­wy o służ­bę Bożą dbał o pięk­no i splen­dor miejsc świę­tych, budo­wał nowe kościo­ły, odna­wiał znisz­czo­ne i zanie­dba­ne (remont kate­dry, odbu­do­wa poje­zu­ic­kiej świą­ty­ni NSPJ, w któ­rej murach, po śmier­ci wg swo­jej woli pier­wot­nie spo­czy­wał). Dostoj­ny Jubi­lat: 19 mar­ca 1924 – cele­bro­wał 25-lecie sakry bisku­piej i 60-lecie świę­ceń
kapłań­skich. Zło­ty jubi­le­usz kapłań­stwa prze­ży­wał w roku 1914, gdy świat ogar­nia­ła Wiel­ka
Woj­na. Uro­czy­sto­ści w kate­drze poprze­dzi­ło nadej­ście listu gra­tu­la­cyj­ne­go od papie­ża Piu­sa XI. Dwa dni póź­niej zazię­bił się i wywią­za­ło się zapa­le­nie płuc. Na krót­ko przed śmier­cią, ukoń­czyw­szy 82 lata życia, powie­dział: „Zmę­czo­ny jestem, bom się napra­co­wał”.
Zmarł 28 mar­ca pod­czas odma­wia­nia Lita­nii do Naj­święt­sze­go Ser­ca Jezu­so­we­go.