Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

NA PROGU NIEPODLEGŁOŚCI

W DUCHU MIŁOŚCI BOGAOJCZYZNY

Fot. J. Szymczuk/KPRP

Przed cele­bra­cją Świę­ta Dzięk­czy­nie­nia, 2 czerw­ca br., do świą­ty­ni Opatrz­no­ści Bożej zosta­ła wnie­sio­na i uro­czy­ście zapa­lo­na tzw. Świe­ca Nie­pod­le­gło­ści. To wła­śnie ją, 150 lat temu, ks. Józef Seba­stian Pel­czar nazwał Piu­so­wą Świe­cą. Była darem Piu­sa IX dla nie­pod­le­głej Pol­ski. „Weź­cie ją – powie­dział papież do Pola­ków obec­nych na kano­ni­za­cji Joza­fa­ta Kun­ce­wi­cza w 1867 r. – Zanie­ście tę świe­cę do Kole­gium Pol­skie­go, niech tam tak dłu­go zosta­nie, aż ją z sobą do wol­nej War­sza­wy zabio­rą”.
HISTORYCZNY ŚWIADEK
Świad­kiem prze­ka­za­nia świe­cy Pola­kom był alumn Kole­gium Pol­skie­go w Rzy­mie, Józef Seba­stian Pel­czar. Usły­szał sło­wa papie­skie­go pro­roc­twa dla nie­obec­nej wów­czas na mapach świa­ta Pol­ski: „Ja wie­rzę – miał powie­dzieć Pius IX – że Ojczy­zna wasza zmar­twych­wsta­nie, zjed­no­czy się nie tyl­ko z trzech swo­ich czę­ści, ale i w miło­ści, i sta­nie się potęż­na, bo wiel­kie są jej przed Bogiem i ludz­ko­ścią zasłu­gi (…). Ufaj­cie i służ­cie wier­nie Bogu, zno­sząc męż­nie prze­śla­do­wa­nie, jak na naród męczeń­ski przy­stoi. Jak się zjed­no­czy­ły człon­ki św. Sta­ni­sła­wa, pocię­te na sztu­ki, tak się zjed­no­czy Ojczy­zna wasza – ufaj­cie!”. W 1920 r. świe­ca dotar­ła do sto­li­cy, a ordy­na­riusz prze­my­ski ks. bp Józef S. Pel­czar, jako senior w Epi­sko­pa­cie Pol­ski i jedy­ny z żyją­cych wów­czas świad­ków tego wyda­rze­nia, przy­był do War­sza­wy, by Piu­so­wą Świe­cę zapa­lić i opo­wie­dzieć jej histo­rię. Było to dla nie­go wiel­kie wyróż­nie­nie i nie­ja­ko nagro­da za ogrom­ną miłość do Pol­ski. Lubił bowiem mówić, że zaraz po Bogu miłu­je Ojczy­znę, bo ona jest dla nie­go Mat­ką, któ­ra rodzi i wycho­wu­je. Jego kape­lan ks. Teo­fil Gór­nic­ki, naocz­ny świa­dek życia ks. bp. Pel­cza­ra, któ­ry był przy nim tak­że w ostat­nich minu­tach ziem­skie­go życia, w pośmiert­nym wspo­mnie­niu, spi­sa­nym w 1954 r., na pro­gu pro­ce­su kano­ni­za­cyj­ne­go przy­szłe­go Świę­te­go – obok cnót teo­lo­gal­nych, zwró­cił uwa­gę na jego patrio­tycz­ne cno­ty, zezna­jąc: „Miłość Ojczy­zny mia­ła u nie­go cha­rak­ter nad­przy­ro­dzo­ny. Pra­gnął, by Pol­ska była kato­lic­ka i cała słu­ży­ła Bogu we wszyst­kich prze­ja­wach swe­go naro­do­we­go i poli­tycz­ne­go życia. Dla­te­go bar­dzo inte­re­so­wał się tym, co się w Pol­sce dzia­ło. Na ten temat roz­ma­wiał przy sto­le. Sam albo przez kape­la­na prze­glą­dał dzien­ni­ki. Cie­szył się, gdy spra­wy w Pol­sce szły po jego myśli, smu­cił się, gdy prą­dy libe­ral­ne lub wro­gie Kościo­ło­wi pod­no­si­ły gło­wę. Bolał tak­że, gdy docho­dzi­ło w Pol­sce do tarć wewnętrz­nych”.
AUTOBIOGRAFICZNE WYZNANIA
Fot. ze zbio­rów Muzeum Archi­die­ce­zjal­ne­go w Prze­my­ślu

Józef Seba­stian uczył się synow­skie­go odda­nia znie­wo­lo­nej Ojczyź­nie od lat dzie­cię­cych. W dzien­ni­ku Mój życio­rys po kro­ni­kar­sku spi­sa­ny już jako sędzi­wy biskup wspo­mi­nał, że to szcze­gól­ne ziar­no ojczyź­nia­nej miło­ści zasiał w jego ser­cu mło­dy kate­che­ta ks. Michał Rapal­ski, któ­ry uczył w szko­le para­fial­nej w Kor­czy­nie. Po latach jego wycho­wa­nek nakre­ślił zna­cze­nie tej edu­ka­cji w sło­wach: „Był gorą­cym patrio­tą. Nauczył mnie pie­śni pol­skich, wów­czas suro­wo zaka­za­nych”. Dawał mu też do czy­ta­nia książ­ki, któ­ry­mi u ucznia – jak po latach stwier­dzał – „obu­dził przy­wią­za­nie do Ojczy­zny i zami­ło­wa­nie do histo­rii”. Zain­te­re­so­wa­nia histo­rycz­ne, pra­gnie­nie zgłę­bia­nia dzie­jów ojczy­stych oka­za­ły się na tyle sil­ne, że wybie­ra­jąc dro­gę powo­ła­nia kapłań­skie­go, dozna­wał wie­lu ducho­wych roz­te­rek: „Z począt­ku nie było w duszy bar­dzo jasno i pogod­nie, bo nauka, a szcze­gól­nie histo­ria, mia­ła dla mnie wiel­ki urok”. Po namy­śle auto­ry­ta­tyw­nie jed­nak stwier­dził: „Ide­ały ziem­skie bled­nie­ją. Ide­ał życia widzę w poświę­ce­niu się, a ide­ał poświę­ce­nia w kapłań­stwie”. Jed­nak jako kle­ryk semi­na­rium prze­my­skie­go, na wieść o wybu­chu Powsta­nia Stycz­nio­we­go, posta­no­wił wraz z kil­ko­ma kole­ga­mi ofia­ro­wać swe życie za Ojczy­znę. Zapał mło­dych semi­na­rzy­stów ostu­dził dopie­ro rek­tor ks. Mar­cin Skwier­czyń­ski. Jego sło­wa, wypo­wie­dzia­ne 2 lute­go 1863 r., skrzęt­nie zano­to­wał po latach w Auto­bio­gra­fii: „Cóż zro­bi­cie w powsta­niu, kie­dy żaden z was nie miał dotąd kara­bi­nu w ręku? Ofia­ra wasza pój­dzie na mar­ne. Tym­cza­sem pra­cu­jąc całe życie po Boże­mu, przy­słu­ży­cie się naj­le­piej Ojczyź­nie”. Mło­dzi semi­na­rzy­ści nie pozo­sta­li obo­jęt­ni i jak mogli (choć bez orę­ża), poma­ga­li uczest­ni­kom powsta­nia. Potem, już jako kapłan, wybit­ny pisarz i nauko­wiec, gor­li­wy pasterz Die­ce­zji Prze­my­skiej dla dobra Ojczy­zny pra­co­wał na wie­lu fron­tach – od pomo­cy cha­ry­ta­tyw­no-spo­łecz­nej, przez sta­tus wykła­dow­cy aka­de­mic­kie­go, aż po apo­sto­lat ducho­wo-for­ma­cyj­ny. Nie­zmier­nie trud­ną misję przy­jął na sie­bie w cza­sie I woj­ny świa­to­wej, oso­bi­ście pro­sząc Bene­dyk­ta XV, by jako gło­wa Kościo­ła kato­lic­kie­go zabrał głos w spra­wie pol­skiej. Papież, soli­da­ry­zu­jąc się z Pola­ka­mi, wezwał do wspar­cia moral­ne­go i mate­rial­ne­go oraz zle­cił zor­ga­ni­zo­wa­nie tzw. Dnia Pol­skie­go. Anga­żu­jąc się w pro­pa­go­wa­nie idei nie­pod­le­gło­ścio­wych, w listo­pa­dzie 1915 r. spo­tkał się z legio­ni­sta­mi. Zachę­cał ich do wal­ki za Ojczy­znę i pro­sił, by nie spla­mi­li hono­ru pol­skie­go żoł­nie­rza. Pod­czas bata­lii o Nie­pod­le­głą wzy­wał do bez­gra­nicz­ne­go zaufa­nia Naj­święt­sze­mu Ser­cu Jezu­sa. Aby wybła­gać dar wol­no­ści dla umę­czo­ne­go naro­du, pole­cił ado­ra­cję Naj­święt­sze­go Sakra­men­tu we wszyst­kich para­fiach die­ce­zji.
W NIEPODLEGŁEJ
Gdy w 1918 r. „z ręki Boga otrzy­ma­li­śmy Pol­skę zjed­no­czo­ną i wol­ną” – jak napi­sa­li bisku­pi pol­scy – ks. bp J.S. Pel­czar podzie­lał z roda­ka­mi tę radość. Jed­nak jako dale­ko­wzrocz­ny pasterz ape­lo­wał o odno­wę moral­ną zde­pra­wo­wa­ne­go woj­ną spo­łe­czeń­stwa. W tzw. Liście otwar­tym, skie­ro­wa­nym do posłów Sej­mu Usta­wo­daw­cze­go, uzna­wa­nym za Pel­cza­ro­wy testa­ment patrio­tycz­ny, nie­ustę­pli­wie pouczał i pod­kre­ślał: Przez całe życie tęsk­ni­łem za Pol­ską wol­ną, sil­ną i świę­tą. Modli­łem się o taką Pol­skę i pra­co­wa­łem, jak mogłem, dla takiej Pol­ski. Dzi­siaj jed­nak Pol­ska odra­dza­ją­ca się przed­sta­wia smut­ny widok. Bole­ję nad tym wiel­ce (…). A jako senior arcy­pa­ste­rzy, sto­ją­cy już nad gro­bem i lęka­ją­cy się kary Bożej dla naro­du, posta­no­wi­łem w krót­kim liście zwró­cić się z ostrze­że­niem i radą. Sza­now­ni Pano­wie! Dbaj­cie o spra­wy kato­lic­kie, a z histo­rii i z doświad­cze­nia uczcie się, jak bło­go­sła­wio­ny jest wpływ wia­ry naszej nie
tyl­ko na jed­nost­ki i na rodzi­ny, ale tak­że na naród i pań­stwo. Wy jeste­ście ster­ni­ka­mi okrę­tu, któ­rym jest Ojczy­zna, daj­cie mu ster pew­ny, a na szczy­cie jego masz­tu zatknij­cie krzyż. Niech­że w tych przed­się­wzię­ciach Bóg nam wszyst­kim bło­go­sła­wi. Miłość do Ojczy­zny, usil­ne sta­ra­nia o jej dobro i pomyśl­ność zosta­ły nagro­dzo­ne przez wła­dze Rze­czy­po­spo­li­tej. Na nie­ca­ły rok przed śmier­cią – 2 maja 1923 r. ks. bp Pel­czar został odzna­czo­ny Krzy­żem Koman­dor­skim z Gwiaz­dą Orde­ru Polo­nia Resti­tu­ta. Dekret sygno­wa­ny przez pre­zy­den­ta RP Sta­ni­sła­wa Woj­cie­chow­skie­go i pre­mie­ra Wła­dy­sła­wa Sikor­skie­go wrę­czo­no nie­stru­dzo­ne­mu Paste­rzo­wi i odda­ne­mu syno­wi pol­skiej zie­mi we
Lwo­wie, 11 listo­pa­da 1923 r.