Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Z NAUCZANIA OJCA ŚWIĘTEGO

BRAK WIARY JEST PRZESZKODĄ DLA ŁASKI BOŻEJ

Frag­men­ty roz­wa­ża­nia Ojca Świę­te­go Fran­cisz­ka, wygło­szo­ne­go przed modli­twą Anioł Pań­ski na pla­cu św. Pio­tra w Waty­ka­nie, 8 lip­ca br.

Fot. L’Osservatore Roma­no

Dzi­siej­sza kar­ta Ewan­ge­lii (por. Mk 6,1–6) uka­zu­je Jezu­sa, któ­ry powró­cił do Naza­re­tu, a w sza­bat zaczął nauczać w syna­go­dze. (…) Ewan­ge­li­sta Marek szcze­gó­ło­wo zre­kon­stru­ował dyna­mi­kę tego dnia: miesz­kań­cy Naza­re­tu naj­pierw słu­cha­ją i są zdu­mie­ni; potem zasta­na­wia­ją się zdzi­wie­ni: „Skąd On to ma? I co za mądrość, któ­ra Mu jest dana?”, a wresz­cie się gor­szą, uzna­jąc w nim cie­ślę, syna Maryi, któ­re­go dora­sta­nie widzie­li. Dla­te­go Jezus koń­czy sło­wem, któ­re sta­ło się przy­sło­wio­we: „Tyl­ko w swo­jej ojczyź­nie, … może być pro­rok tak lek­ce­wa­żo­ny” (w. 4). Zada­je­my sobie pyta­nie: dla­cze­go roda­cy Jezu­sa prze­cho­dzą od zadzi­wie­nia do nie­wia­ry? Doko­nu­ją zesta­wie­nia mię­dzy skrom­nym pocho­dze­niem Jezu­sa a Jego aktu­al­ny­mi zdol­no­ścia­mi: jest cie­ślą, nie stu­dio­wał, a jed­nak gło­si lepiej niż ucze­ni w Piśmie i doko­nu­je cudów. I zamiast otwo­rzyć się na rze­czy­wi­stość, gor­szą się. Zda­niem miesz­kań­ców Naza­re­tu, Bóg jest zbyt wiel­ki, aby się uni­żyć i prze­ma­wiać przez tak pro­ste­go czło­wie­ka! To skan­dal wcie­le­nia: szo­ku­ją­ce wyda­rze­nie Boga, któ­ry stał się cia­łem, myślą­ce­go ludz­kim umy­słem, pra­cu­ją­ce­go i dzia­ła­ją­ce­go ludz­ki­mi ręko­ma, kocha­ją­ce­go ludz­kim ser­cem, Boga któ­ry się tru­dzi, je i śpi jak jeden z nas. Syn Boży oba­la wszel­kie ludz­kie sche­ma­ty: to nie ucznio­wie umy­wa­li sto­py Panu, ale Pan, umył nogi swo­im uczniom (por. J 13,1–20). To jest powo­dem zgor­sze­nia i nie­wia­ry, nie tyl­ko wów­czas, ale w każ­dym cza­sie, tak­że i dzi­siaj. Rady­kal­na zmia­na doko­na­na przez Jezu­sa zobo­wią­zu­je Jego wczo­raj­szych i dzi­siej­szych uczniów do doko­na­nia wery­fi­ka­cji oso­bi­stej i wspól­no­to­wej. (…) Pomyśl­my wspól­nie na przy­kład o Mat­ce Tere­sie z Kal­ku­ty. Maleń­ka sio­stra, któ­ra wycho­dzi­ła na uli­ce, aby wziąć umie­ra­ją­cych i zapew­nić im god­ną śmierć. Ta mała zakon­ni­ca poprzez modli­twę i swo­je dzia­ła­nia doko­na­ła cudów! Małość kobie­ty zre­wo­lu­cjo­ni­zo­wa­ła dzie­ło miło­sier­dzia w Koście­le. To jest przy­kład z naszych cza­sów. Bóg nie dosto­so­wu­je się do uprze­dzeń. Musi­my usi­ło­wać otwo­rzyć ser­ce i umysł, aby zaak­cep­to­wać Bożą rze­czy­wi­stość wycho­dzą­cą nam na spo­tka­nie. Cho­dzi o to, aby mieć wia­rę: brak wia­ry jest prze­szko­dą dla łaski Bożej. Wie­lu ochrzczo­nych żyje tak, jak­by Chry­stus nie ist­niał. Powta­rza­ją gesty i zna­ki wia­ry, ale nie odpo­wia­da im rze­czy­wi­sta akcep­ta­cja oso­by Jezu­sa i Jego Ewan­ge­lii. Każ­dy chrze­ści­ja­nin – każ­dy z nas – jest powo­ła­ny do pogłę­bie­nia tej pod­sta­wo­wej przy­na­leż­no­ści, sta­ra­jąc się o niej świad­czyć poprzez kon­se­kwent­ny spo­sób życia, któ­re­go wąt­kiem prze­wod­nim zawsze będzie miłość. Pro­śmy Pana, za wsta­wien­nic­twem Maryi Dzie­wi­cy, aby prze­mógł zatwar­dzia­łość serc i ogra­ni­czo­ność umy­słów, aby­śmy byli otwar­ci na Jego łaskę, na Jego praw­dę i Jego misję
dobro­ci i miło­sier­dzia, któ­ra jest skie­ro­wa­na do wszyst­kich, niko­go nie wyklu­cza­jąc.