Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

BOGACTWO EWANGELII ŚW. JANA (55)

JEZUS UCZY CZYTANIA PISMA

KS. PRAŁAT PROF. DR HAB. EDWARD STANIEK

Jezus nie chciał nagło­śnio­ne­go wej­ścia w cza­sie Świę­ta Namio­tów do Jero­zo­li­my, ale poszedł na nie kil­ka dni póź­niej. Zasto­so­wał taj­ne wej­ście do Jero­zo­li­my, licząc się praw­do­po­dob­nie z tym, że wła­dze świą­tyn­ne mogą Go zatrzy­mać. Kie­dy zaś bra­cia Jego uda­li się na świę­to, wów­czas
poszedł i On, jed­nak­że nie jaw­nie, lecz skry­cie. Tym­cza­sem Żydzi już Go szu­ka­li w cza­sie świę­ta i mówi­li: „Gdzie On jest?”. Wśród tłu­mów zaś wie­le mówio­no o Nim pokąt­nie. Jed­ni mówi­li: „Jest dobry”. Inni zaś mówi­li: „Nie, prze­ciw­nie – zwo­dzi tłu­my”. Nikt jed­nak nie odzy­wał się o Nim jaw­nie z oba­wy przed Żyda­mi (J 7,10–13). Zain­te­re­so­wa­nie pro­ro­kiem było duże. Piel­grzy­mi liczy­li na to, że się z Nim spo­tka­ją. Sta­wia­no pyta­nie, gdzie On jest? Ewan­ge­li­sta moc­no pod­kre­śla, że Żydzi, czy­li San­he­dryn i wła­dze świą­tyn­ne, byli szcze­gól­nie zain­te­re­so­wa­ni Jego obec­no­ścią. Rze­sze piel­grzy­mów też cze­ka­ły na spo­tka­nie z Pro­ro­kiem, słu­cha­jąc sprzecz­nych wypo­wie­dzi na Jego temat. Jed­ni uwa­ża­li, że to czło­wiek
dobry; inni mówi­li, że zwo­dzi tłu­my. W tym zarzu­cie odsła­nia­no głów­ny powód wro­giej posta­wy wobec Jezu­sa, oba­wia­no się Jego popu­lar­no­ści i auto­ry­te­tu, z jakim liczy­li się piel­grzy­mi przy­by­wa­jąc do Jero­zo­li­my. Opi­nia publicz­na była po Jego stro­nie, nato­miast wła­dze trak­to­wa­ły Go jako nie­bez­piecz­ne­go zwo­dzi­cie­la. Dopie­ro w poło­wie świąt przy­był Jezus do Świą­ty­ni i nauczał. Żydzi zdu­mie­wa­li się mówiąc: „W jaki spo­sób zna On Pisma, sko­ro się nie uczył?”. Odpo­wie­dział im Jezus mówiąc: „Moja nauka nie jest moją, lecz Tego, któ­ry Mnie posłał. Jeśli kto chce peł­nić Jego wolę, pozna, czy nauka ta jest od Boga, czy też Ja mówię od sie­bie same­go. Kto mówi we wła­snym imie­niu, ten szu­ka wła­snej chwa­ły. Kto zaś szu­ka chwa­ły Tego, któ­ry go posłał, ten godzien jest wia­ry i nie ma w nim nie­pra­wo­ści” (J 7,14–18). Jezus dosko­na­le znał Pismo Sta­re­go Testa­men­tu i kadra uczo­nych w Piśmie sta­wia­ła pyta­nie: skąd Mu dana jest taka wie­dza? Oni mie­li swe szko­ły i w nich – podob­nie jak to czy­nią współ­cze­śni bibli­ści – uczo­no czy­ta­nia Ksiąg Sta­re­go Pra­wa. Jezus żad­nej szko­ły nie koń­czył, a ówcze­sne wiel­kie auto­ry­te­ty Pra­wa Moj­że­szo­we­go sta­wa­ły zdu­mio­ne wobec Jego wie­dzy. Chry­stus jako Nauczy­ciel miał wła­sną szko­łę czy­ta­nia Sta­re­go Testa­men­tu. Ucznia­mi w niej byli Apo­sto­ło­wie. Po zmar­twych­wsta­niu otrzy­ma­li od Nie­go Ducha Świę­te­go, któ­ry im pozwo­lił czy­tać Pisma.
Jezus odpo­wia­da na pyta­nie skąd zna Pisma. Obja­wił Mu je Ojciec – i dla Nie­go Pismo to było sło­wem Ojca. Isto­tą tej nauki jest umie­jęt­ność roz­po­zna­nia w Piśmie woli Ojca Nie­bie­skie­go i jej wyko­na­nia. Sło­wo Boga jest zawsze zada­niem, któ­re trze­ba wyko­nać. Jezus znał wolę Ojca i ją peł­nił. W takim podej­ściu sta­wia uczo­nym w Piśmie pyta­nie, w jakim stop­niu oni reali­zu­ją to, co pozna­ją, w jakim stop­niu żyją Pismem Świę­tym. W tym było pyta­nie o ich świa­dec­two. Nie da się czy­tać Pisma Świę­te­go, odkry­wa­jąc zawar­tą w nim wolę Boga, nie żyjąc nią. Moż­na być uczo­nym w Piśmie, ale tyl­ko teo­re­ty­kiem. Sło­wa Pisma Świę­te­go to samo życie, trze­ba je zamie­nić we wła­sne życie dokład­nie tak, jak to uczy­nił Jezus. Jego pokar­mem było peł­nie­nie woli Ojca zawar­tej mię­dzy inny­mi w tek­stach pro­ro­ków.